Jak buduję swoje postacie w grach RPG - Rasgul - 8 lutego 2014

Jak buduję swoje postacie w grach RPG

Ostatnio przeglądając gameplay.pl, natknąłem się na wpis evilmg (i przy okazji na jeden od Roja), w którym wspomniał o tym, jak zwykle buduje postacie w różnych grach z gatunku RPG. W końcu w takich produkcjach kluczowym elementem jest rozwój bohatera. Możliwość dostosowania go do własnych wymagań, potrzeb, a przede wszystkim stylu prowadzenia rozgrywki. Możemy tutaj wypuścić swoją fantazję na ekran i potem patrzeć jak nasz protagonista niszczy potwory, przy pomocy zakrwawionego od walk topora, albo zaklęcia zmiatającego wszystkich wrogów dookoła pierścieniem ognia. Piękna w swym sadyzmie rzecz.

Ciężki pancerz, wielki topór na plecach... I like it! | teamparadigm.net

Moim ideałem klasy jest hybryda maga z wojownikiem. Najlepiej człowieka. Ubranego w skórzaną zbroję, owiniętego jakimś płaszczem z kapturem, zakrywającym znajdujący się pod spodem bogaty ekwipunek (w tym wielki miecz). Rzucającego z dystansu masę zaklęć, rzadziej tych potężniejszych. Nie wahającego się przed wyjęciem magicznie wzmocnionego miecza. Tylko po to, by szybko znaleźć się wśród grupy przeciwników i zacząć uderzać ostrzem czy fireballem z rękawa. Gdy zaś zostanie zraniony, może szybko odsunąć się od walki pomniejszym teleportem i rzucić na siebie słabsze (w porównaniu do doświadczonych czarodziejów) zaklęcie leczące. Wizja ta jest przepiękna, lecz niestety w 99% RPG nie sprawdzająca się. Denerwuje mnie to, że większość gier z tego gatunku zmusza gracza do pójścia wyłącznie w jedną specjalizację, czyli np. maksowanie drzewka wojownika. A jeżeli już twórcy umożliwią mi pakowanie punktów umiejętności w statystyki charakterystyczne dla maga oraz rycerza to zwykle jest to cholernie niepraktyczne, nieskuteczne i w ogóle bezsensowne. Nie czuje się wtedy żadnej potęgi, niczego szczególnego dla hybrydy, która sama w sobie powinna być czymś niezwykłym. Jedynymi wyjątkami jakie kojarzę są takie tytuły jak Baldur’s Gate, Icewind Dale i Kingdoms of Amalur: Reckoning. Ten ostatni wykorzystywał potencjał takich „miksów” najlepiej. Bez największego problemu mogliśmy latać tam wielkim kolesiem w ciężkiej, płytowej zbroi, z młotem większym od niego na plecach, znającym jednocześnie masę destrukcyjnych zaklęć. Szkoda, że sama produkcja nie sprzedała się najlepiej, przez co studio za nią odpowiedzialne zostało zamknięte, a wszelkie projekty związane z uniwersum Kingdoms of Amalur zawieszone. Łezka w oku tak bardzo, chlip… chlip…

Hybrydy zawsze spoko! | Wpis Roja o hybrydach - http://gameplay.pl/news.asp?ID=65574

Jeżeli siadam po raz pierwszym przy jakimś RPGu, albo hack ‘n’ slashu to poznaję je typowym wojownikiem. Nieraz kombinuję z formułą. Raz daję mu miecz i tarczę, innym wielkiego, dwuręcznego potwora, a jak mi się znudzi to idę w charakterystyczny dla berserkerów – dual wielding. Jest to dla mnie najbardziej satysfakcjonujący sposób poznawania gry, jej mechanik, świata. Przy walce w zwarciu mogę się spokojnie nauczyć zachowań wszystkich przeciwników. Przy takim gameplay’u nie trzeba dużo kombinować, wystarczy wbić się w grupę przeciwników, skupić ich uwagę na sobie i zaprosić do śmiertelnego tańca, na koniec którego z pojedynku zwycięsko wychodzę ja, taplający się wręcz w częściach ciała oponentów. Taki wojak musi być umięśniony, wysoki, nie zawsze mądry, ale posiadający w zanadrzu kilka ciętych ripost.

I tu zwykle kończy się moja przygoda z jakimś tytułem. Rzadko przechodzę gry dwa razy, w szczególności takie, które z życia zabierają mi po kilkadziesiąt godzin. Po prostu nie mam na to czasu. Ale jeżeli jednak go znajdę i przede wszystkim mam ochotę na naciśnięcie napisu „New Game” ponownie, to przy drugim podejściu sięgam najczęściej po maga. Tego zadającego mnóstwo obrażeń przy pomocy destrukcyjnych zaklęć, aczkolwiek nie nekromancji. Bo nie lubię nekromancji (zabawa z trupami… meh). Kule ognia, stożki lodu, novy mrozu, coś w ten deseń.

Jeżeli chodzi o gry MMORPG to zwykle wybieram klasę postaci, która łączy role healera z DPSem, albo biorę jakiegoś tanka. W produkcjach tego typu odchamiam się i próbuję innych, bardziej niekonwencjonalnych styli rozgrywki. Takich nieinteresujących mnie zwykle w single playerze. Schodzę tam zwykle na drugi plan i leczę kompanów. W takim World of Warcraft najbliższe są mi klasy Druida, Shamana, Priesta czy Paladyna. Są na swój sposób uniwersalne i rozgrywka nimi jest o wiele atrakcyjniejsza niż zabawa takim Warriorem.

Łotrzykom w RPG mówię stanowcze nie! | wallsave.com

Ciche podejścia do pojedynków w RPGach to dla mnie rzecz niemożliwa, dlatego całkowicie pominąłem temat wszystkich zakradających się łotrzyków. Nie lubię i nie umiem nimi grać w takich produkcjach. Od tego mam skradanki. Po prostu wolę patrzeć jak szerzy się porządna destrukcja na polu bitwy, a motyw główny mojej postaci to: „Najpierw masa, potem masa, na to masa i wreszcie rzeźba… a przy okazji topór w ręku”. Żadnego skradania się.

A jak Wy budujecie swoje postacie w grach RPG? Zmieniliście swoje poglądy od czasu publikacji wpisu evilmg czy może nadal kurczowo trzymacie się swoich archetypów? Z chęcią poznam Wasze opinie w komentarzach.


Zachęcam do odwiedzania mojego fanpage na facebooku oraz ćwierkacza. Znajdziecie tam sporo różnych przemyśleń, głupot i dowiecie się co słychać u Rasgula. Pozdrawiam!

Rasgul
8 lutego 2014 - 22:07

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
08.02.2014 22:52
kaczka-dziwaczka
😊
kaczka-dziwaczka
20
Centurion

Podzielam twoją opinię, choć nie lubię hybryd, ale uwielbiam w RPGach grać wojem z wielkim mieczem dwuręcznym, bądź od biedy z mieczem i tarczą. Fajnie też czasem polatać magiem (jednak zazwyczaj jestem na to zbyt leniwy - chyba, że w Gothicu 2). No i oczywiście gardzę wszelkimi cichymi postaciami ze sztyletami brrrr... RPG to nie Thief!

08.02.2014 23:05
odpowiedz
GameSkate
53
Pretorianin

Koniecznie zagraj w Dark Souls.
Spokojnie zrobisz tam gościa w płaszczu wywijającego dwuręczniakiem wielkości samej postaci i korzystającego jednocześnie z magii.

08.02.2014 23:10
wert
👍
odpowiedz
wert
193
Kondotier

Ja za to zdecydowanie wszelkiego rodzaju łotrostwa ze sztyletami oraz łowcy z łukami - a najlepiej połączenie tego, i koniecznie w średniej zbroi!. Choć w przypadku łowcy jakoś nie przywiązuje wagi do ewentualnego zwierzęcego towarzysza. Taka postać daje dużo więcej możliwości.

Czasami, dla odmiany, zdarza mi się zagrać typowymi wojami (przeważnie tank).

Za to raczej nie gram magami czy kapłanami - jakoś mi to nie leży, choć czasami (jak jest jakoś ciekawie skonstruowana klasa) dla jakieś odmiany spróbuję, ale nigdy nie jest to mój główny bohater ani nawet alt.

08.02.2014 23:42
Irek22
odpowiedz
Irek22
99
Grzeczny już byłem

W fantasy - oczywiście, jeżeli jest taka możliwość - za pierwszym razem zawsze, ale to zawsze gram wojakiem (w każdym razie musi to być jakiś tank) i rozwijam go w kierunku posługiwania się mieczem jednoręcznym oraz tarczą.
Dopiero ewentualnie za drugim razem - jeżeli dana gra mi się spodoba - wybieram inne klasy, choć jako drugą raczej wybieram coś łotropodobnego. Bardzo rzadko decyduję się na granie shamanami, kapłanami i innymi wszelkiej maści magami (w zasadzie to chyba nigdy, raz mi się tylko zdarzyło w DA I, ale nie ukończyłem tej gry tą postacią) i bardzo rzadko rozwijam postaci w tym kierunku.
Mniej stanowczy jestem, jeżeli chodzi o rasę, ale i tak za pierwszym razem wybieram krasnoluda (nie znoszę wszelkich (pół)elfów! :P) albo człowieka.
No i zawsze musi to być facet. Nie umiem za bardzo wczuć się w grę grając kobietą.

09.02.2014 00:06
Nerka
😱
odpowiedz
Nerka
103
Generał

Hmmm mag z wielkim mieczem muszę tego spróbować w Skyrim ;O

09.02.2014 00:24
Rasgul
odpowiedz
Rasgul
40
Pretorianin

@Nerka
Próbowałem! Sprawdza się! :)

@GameSkate
Obecnie właśnie gram w Dark Souls. Zakończyłem ostatnią sesję na bagnach w Blighttown. Gram tam jak na razie typowym wojem z tarczą, ale nie omieszkam spełnić swoich fantazji, jakie przedstawiłem we wpisie. :) Tylko muszę ogarnąć mechaniki gry i przeciwników. Ogólnie wydaje mi się, że granie w DS takim typowym wojownikiem, wyposażonym w ciężki pancerz to taki poziom Easy dla gry. Przy drugim podejściu na pewno wybiorę coś innego. ;)

09.02.2014 00:33
Amadeusz ^^
odpowiedz
Amadeusz ^^
145
Grant us eyes

[6] Na drugie przejście Dark Souls mocno sugeruję grać bez tarczy - miałem świetną postać z bronią Murakumo (18 siły, 40 dex) i 30 faith - przez co miałem dostęp do najlepszego buffa broni w grze (Sunlight Blade).

Takie podejście wymusza aktywne unikanie ciosów, ale damage który się kręci trzymając broń oburącz jest absurdalny.

No i przede wszystkim jeśli teraz grasz postacią nastawioną na siłę to na drugie przejście polecam skupić się na DEX - albo na odwrót.

09.02.2014 10:47
Sasori666
odpowiedz
Sasori666
130
Korneliusz

Ja od jakiegoś czasu gram tylko kobietami :D

09.02.2014 10:54
Mastyl
odpowiedz
Mastyl
161
Za godzinę pod Jubilatem

Zawsze także staram się stworzyć coś w okolicach maga bitewnego, jednak zwykle z przewagą maga... zależy to od gry oczywiście, bo różnie takie hybrydy działają, i różnie się nimi gra.

W Skyrimie taka mieszanka działa idealnie -w lewej ręce miecz, prawa wybrany czas typu Thunderbolt, albo leczenie.

Jest też taka teoria z pogranicza psychologii, mówiąca, że gracze tworzą postać w grach RPG na zasadzie kompensacji - jak ktoś nie grzeszy bicepsem i tricepsem, to tworzy archetypicznego Conana, którym chciałby zostać ... ;) Ale na szczęście to tylko teoria, i dotyczy pewnie nielicznych... ;)

Inna teoria mówi z kolei, że archetyp wymarzonej postaci podpowiada nam id, czyli mroczna strona naszej natury. W grze możemy bowiem złamać wszelkie bariery społeczne...

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze