Recenzja gry The Fruit of Grisaia
Za jakimi grami z 2017r. będziemy tęsknić?
Najlepsze z najlepszych: PlayStation
Anime Corner #29: Fairy Tail Zero oraz JoJo’s Bizzare Adventure Stardust Crusaders
Recenzja gry The Last of Us – Joel, Ellie, dziękuję. To było piękne pięć lat
W co gracie w weekend? #406: Super Mario 3D Land
Cały mijający tydzień poświęciłem na ogrywanie Fallouta 4 i omal nie oszalałem, próbując uszczęśliwić mieszkańców swoich osad. W głowie miałem już nawet ułożony tekst wyśmiewający brak umiejętności pracowników Bethesdy przy tworzeniu gier najeżonych glitchami, ale doszedłem do wniosku, że nie warto tracić najważniejszego weekendu w roku, żeby narzekać. Internet jest pełen graczy, którzy od rana do wieczora narzekają na wszystko i wszystkich. Napiszę więc tak. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy pamiętali o moich urodzinach. Dzisiaj postanowiłem napisać o tym dlaczego gracze pokochali Final Fantasy VII, co może pozwoli zrozumieć niektórym z nas dlaczego jego odświeżona wersja jest wyczekiwana równie mocno co najnowsze produkcje, pomimo tego, że oryginał debiutował na rynku dwadzieścia dwa lata temu.
Zanim studio Naughty Dog zaczęło tworzyć produkcje z fotorealistyczną grafiką zajmowało się głównie platformówkami. Chociaż zrobili raptem cztery gry z nierozgarniętym Crashem pociesznego jamraja pokochały miliony graczy na całym świecie. To była pierwsza marka tego developera powiązanego z Sony, która przyniosła mu międzynarodowy rozgłos. Sam zresztą miałem pierwsze PlayStation po tym jak zobaczyłem Crasha 3 u znajomego. Jak II HD jest remasterem platformówki tego samego studia, które czarowało swoimi pomysłami w epoce PS2, a więc mojej ulubionej generacji konsol.
Witam wszystkich serdecznie. W tym tygoodniu najwięcej czasu spędziłem z Borderlands 2, do którego wróciłem ze względu na premierę najnowszego dodatku oraz z The House in Fata Morgana, jednym z najlepszych przedstawicieli gatunku visual novel, który ociera się o horror z makabrycznymi scenami mordu. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do dalszej części tekstu i do komentarzy.
Z okazji zbliżającej się premiery Death Stranding postanowiłem przypomnieć sobie pierwszą grę Hideo Kojimy, z którą miałem styczność. Metal Gear Solid ukazał się na pierwszym PlayStation dwadzieścia jeden lat temu i do dzisiaj stanowi jedną z najważniejszych produkcji, jakie pojawiły się na konsolach Sony.
Oczywiście możemy mówić, że Kojima robił wcześniej gry w tym uniwersum na innych sprzętach, że MGS był dostępny także na PC, ale fakt pozostaje faktem, że to na dzięki wydaniu swojej taktyczno-szpiegowskiej gry akcji na Szaraku zyskał międzynarodowy rozgłos. Port na PC i tak pojawił się dwa lata po wersji konsolowej, więc miliony zainteresowanych graczy zdążyło go już ograć zanim to się stało.
O sukcesie i wyjątkowości Metal Gear Solid zadecydowało kilka rzeczy, na których się skupię w dalszej części tekstu.
Ciężko jest przejść do porządku dziennego po pożegnaniu się z grą, która absorbowała nas przez sześć lat. Czasem jednak tak się dzieje. Po zaliczeniu wszystkich dodatków w Falloucie: New Vegas oraz po czterokrotnym zobaczeniu w nim liter końcowych w przeciągu dwóch ostatnich weekendów pożegnałem się na zawsze z pustkowiami Mojave, ale, że Nuka-Cola, polowania na Deathclawy i detonowanie głowic nuklearnych dla jaj weszło mocno w mój krwiobieg nie chcę jeszcze kończyć zabawy w uniwersum Fallouta. Z tego też względu wróciłem do dawno niewidzianego Fallouta 4. Staram się też przejść pierwszy raz w życiu samemu jakieś Halo na poziomie legendarnym, więc napisałem też w kilku zdaniach o Halo: Reach. Po więcej zapraszam do dalszej części tekstu. Jeśli ogrywacie jakieś ciekawe produkcje i chcecie się tym podzielić z innymi graczami to zapraszam do komentarzy.