Szybka rozkmina #19 Dobry zły brzydki - ROJO - 1 czerwca 2011

Szybka rozkmina #19 Dobry, zły, brzydki

Szybka rozkmina to cykl felietonów, który oprócz ukazania interesującego zjawiska, gamingowej ciekawostki, śmiesznego filmiku lub ukrytego bonusu -  zaprasza Was do dyskusji na konkretny temat i wzięcia udziału w ankiecie.

Czy podejmowane w grach decyzje odzwierciedlają naszą prawdziwą naturę?

Zabić czy nie zabić? Pomóc czy olać? Ocalić czy poświęcić? Okraść, zażądać zapłaty, pogrozić czy przekonać? Uratować zaatakowaną rodzinę/kupców czy dogadać się z napastnikami? Dać grosza żebrakowi czy kopnąć go w dupę? Dylematów zawsze jest masa. Na różnych płaszczyznach, w różnych aspektach. Często nie ma zdecydowanej bieli i czerni. Są różne skale szarości. Mowa oczywiście o wyborach moralnych w grach. Jacy jesteśmy? Jak postępujemy? Dobro? Zło? Może neutralność jako złoty środek? Pokażcie jakim jesteście człow.. graczem! Ciemna czy jasna strona mocy? Rogi czy aureola? Ludzie czy nieludzie?

Konkretna ścieżka to nierzadko zestaw zupełnie innych umiejętności/zdolności/mocy, jak i zakończeń gry.

W kwestii wyborów moralnych, nie zawsze prostych, oczywistych i bez konsekwencji w przyszłości, królują oczywiście erpegi (choć zdarzają się wyjątki - Bioshock). W danym uniwersum, świecie gry zazwyczaj mamy kilka stron konfliktu, różniących się miedzy sobą pod wieloma względami. Nierzadko mamy możliwość opowiedzenia się za konkretną nacją/ugrupowaniem/plemieniem/klanem/gildią/królestwem/światem. Oczywiście magia nie tylko tkwi w skali makro. Na poziomie mikro wcale nie jest łatwiej czy mniej ciekawie. Ostatni Wiedźmin na każdym kroku atakuje nas niełatwymi rozkminami. W Divinity II: Ego Draconis, dzięki mocy czytania w myślach rozmówcy, otrzymujemy bardzo szeroki wachlarz możliwych zachowań. Overlordy czy Dungeon Keepery to z kolei przykłady gier, w których jesteśmy tylko po jednej stronie. Seria Fable za to stawia sprawę jasno. Dobry/Zły. Kropka.

Czasem niema jednej słusznej drogi, decyzji, wyboru, strony. Nie wszystko jest od razu oczywiste i klarowne. Konsekwencje swoich czynów widzimy nierzadko dopiero po pewnym czasie.

Często wybór konkretnej drogi, opowiedzenie się po stronie tych złych lub tych dobrych – zmienia nasz wygląd (m.in. wspomniany Fable, Mass Effect 2), daje dostęp do zarezerwowanych tylko dla konkretnej ścieżki umiejętności (m.in. KOTOR-y) lub całych zestawów zadań (masa erpegów) w nowych miejscach niedostępnych dla innej decyzji (Wiedźmin 2). Obrana droga kreuje i determinuje również finał historii, zwiększając ilość możliwych endingów lub ma znaczenie tylko w trakcie zabawy, gdzie pod koniec i tak wszystko idzie ku jednemu zakończeniu. Czasem „na do widzenia” oglądamy bardzo fajne i klimatyczne podsumowanie naszych decyzji i wyborów moralnych oraz ich wpływ na odwiedzane miejsca (seria Fallout). Nierzadko, tego typu system mobilizuje także do ponownego przejścia gry (słynne replayability). Inaczej niż się to zrobiło za pierwszym razem: nie tylko pod kątem nowej klasy, systemu rozwoju czy uzbrojenia – ale właśnie jako „inny wewnętrznie”.

Materializacja/uzewnętrznienie wybranej ścieżki, czyli: aureola i poświata czy rogi i muchy?

Macie określoną ścieżkę? Gracie zawsze jako dobry lub zawsze jako zły? Głosimy prawdę jako obrońca uciśnionych, rycerz w lśniącej zbroi czy wprost przeciwnie – działamy kontrowersyjnie, nagannie, skuszeni brakiem „realnych” konsekwencji? Macie wyrzuty sumienia? Wczytujecie stan gry, gdy coś nie pójdzie po Waszej myśli? Generalnie, pod kątem dzisiejszych rozważań - staracie się „przenosić siebie” do gry? Dużo pytań, ale wiecie o co chodzi. A więc… Who’s Bad?!? 

P.S. Jeśli podoba Ci się mój Blog, znalazłeś/-aś w nim coś dla siebie (jakiś stały cykl, konkretny dział, itp.) i posiadasz konto na Facebook'u, "Polub go" po prawej stronie pod moim avatarem. Z góry Ci za to dziękuje. Doceniam i pozdrawiam. ROJO

Szybka rozkmina:

#13 Oglądacie gameplaye?

#14 Budowanie czy sam atak?

#15 Eksplorujecie, dostrzegacie?

#16 Pudełko czy cyfra?

#17 Zakup pod grę?

#18 Wasz ulubiony towarzysz

ROJO
1 czerwca 2011 - 16:54

Ty i Twoje alter ego:

Always Good (ratujemy księżniczkę) 32,6 %

Always Bad (porywamy, zabijamy i chędożymy [niekoniecznie taka kolejność]) 13,1 %

Always Neutral (kładziemy lachę, idziemy do tawerny, my way) 6,1 %

Always Różnie (raz tak, raz tak: co mi się bardziej w danej chwili opłaca, co mnie urządza) 46 %

Always Classic (ze skrzydełkami) 1,9 %

Always Nie mam zdania. Wszedłem/weszłam z czystej ciekawości. 0,3 %

Komentarze Czytelników (24)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
01.06.2011 17:37
odpowiedz
krzychu2k7
39
Konsul

Ależ ty kochasz wodę lać :)

Ja mam straszną przypadłość bezwzględnego utożsamiania się z moją postacią. Dlatego też nie przepadam za dowodzeniem całą drużyną, NIGDY ŻADNEJ GRY też nie przeszedłem jako czarny charakter. Z neutralnością - tu coś innego, bo w Star Wars jak i w D&D "fanatyczny konserwatyzm", czyli obrona naturalnego porządku lub po prostu nie wywieranie wpływu też jest filozofią zbudowaną na dobrych intencjach, dlatego tak jeszcze jestem w stanie grać. Natomiast beznadziejnie by mi się grało złą postacią - musiałbym się zdystansować, zrezygnować z immersji, a co do za gra bez immersji?

01.06.2011 17:45
ROJO.
odpowiedz
ROJO.
142
Magia Kontrastu

Kaj ja Ci wodę leję?

01.06.2011 17:50
odpowiedz
krzychu2k7
39
Konsul

Cały drugi akapit?

Ogólnie cały ten formalizm mogę chyba podciągnąć pod "lanie wody", także kopiowanie wstępniaka do każdego artykułu - zwiększa się objętość artykułu, co trochę odstrasza czytelników. A poza tym, jak się pierwszych dwóch nie przeczyta, to potem też się już nie chce czytać tylko się skacze po wyrazach :P

01.06.2011 17:53
ROJO.
odpowiedz
ROJO.
142
Magia Kontrastu

aaa to Ty. Teraz sobie przypomniałem...
Wstępniak to właśnie wstępniak - ramówka/okładka. Nie tylko ja tak robię. BTW: Wydaje mi się, że wymieniam konkretne mechanizmy, systemy ich implementacji, podpierając wszystko przykładami. A z resztą nie będę Cię już do niczego przekonywał, ani niczego tłumaczył (groch+ściana) i powiem tak: to jest szybka rozkmina, która mogłaby być krótsza. Kropka.

01.06.2011 18:04
Cayack
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

Uważam za mało sensowne określanie się na początku rozgrywki, co do postawy, jaką przyjmę. Albo będę zupełnie dobry, albo zupełnie zły. U mnie cały proces decyzyjny zaczyna się od nowa, na poziomie każdego pojedynczego questu. Czasem postąpię dobrze, innym razem źle. Choć generalnie odnoszę się do NPCów tak, jak oni do mnie. Spokojną postać potraktuję inaczej, wysłucham jej do końca, postaram się pomóc. Gdy inna wyskakuje z pyskiem, jest zbyt cwana czy arogancka, wtedy pokazuję jej kto tu rządzi :) Jakie ziarno zasieją, taki plon zbiorą. Staram się postępować dobrze, jednak niekoniecznie zgodnie z prawem, często dopuszczam alternatywne sposoby rozwiązania problemu. I owszem, podejmuję decyzję w zgodzie z własnym sumieniem, poczuciem prawidłowości danego rozwiązania. Dlatego gdy gram w coś drugi raz, często działam wbrew własnemu przekonaniu, by zobaczyć, co się stanie. Ale jak mówię, dopiero za drugim podejściem.

01.06.2011 18:17
Xinjin
odpowiedz
Xinjin
131
The Bassist

ja prawie zawsze gram postacia jak to sie ladnie mowi o profilu "chaotycznym dobrym" :]

01.06.2011 18:38
Harry M
odpowiedz
Harry M
143
Master czaszka

Myślę, że czasami wybory w grze odzwierciadlają naszą naturę. ja zawsze, ale to zawsze przechodzę gry na sposoby dobre: ograniczam zabijanie kiedy są takie wybory, a jak są takie jak np. w Wiedźminie 1 (chociaż w pierwszą cześć nie grałem) wybór: Wiewiórki lub zakon to w takich przypadkach staram się być neutralny bo wybór np. zakonu wniesie mordowanie Elfów, a wybór Wiewiór- mordowanie ludzi, dlatego wolę poczekać, aż obie strony się pozabijają, ale za to ja będę neutralny. I uwielbiam, jak w grach widać te konsekwencje tego wyboru, ale za to nie lubię kiedy konsekwencje wpływają tylko na życie postaci 2-planowej. oczywiście jak są takie wielkie wpływające na dany akt gry decyzje (tak chodzi o Wieśka 2) to najpierw przechodzę grę tak jakbym ją normalnie przeszedł: że nie cały czas dobry, a za 2 razem zły. Nie - raz tak, raz tak, (chociaż przewyższa Dobroć

spoiler start

Nawet na końcu Wieska 2, nie zabiłem tego smoka z którym się męczyłem 1 godzinę oraz nie zabiłem Letho, który nieźle mnie wkurzył)

spoiler stop

ale nawet w grze serce mówi, żeby być dobrym ;P. Często nawet jeżeli trzeba pokonać wymagającego bossa w grze, przejść duży kawałek mapy i odbyć długą rozmowę to ja i tak wczytam tego save i zrobię to 2 raz bo, źle potoczyła się rozmowa i osoba zginęła, a ja nie zrobiłem save'a- Takie sumienie ;P. Pozdrawiam.

01.06.2011 19:47
odpowiedz
Qza
21
Pretorianin

Ja zazwyczaj jestem zły. Istnieją tylko dwa wyjątki:Wiedzmin gdzie byłem neutralny i Mass Effect gdzie byłem dobry :)

01.06.2011 20:18
odpowiedz
śmigli
37
Generał

Ja różnie, choć raczej po stronie dobra. Na przykład w Mass Effect'ie 2 lubię być twardym egoistą dla bandytów, najemników itp., a dla dobrych postaci, cywili itd. być miłym i pomocnym idealistą.
Chociaż Mass Effect to raczej, moim zdaniem, gra o wyborach czarno białych. Może nie takich, jak w Fable, ale jednak. Mistrzowskie wybory są właśnie w Wiedźminie, tam czasami miałem rozkminę, jak postąpić tym razem.

01.06.2011 21:43
Zdenio
odpowiedz
Zdenio
99
Generał

Always tak, jak każdy na to zasługuje. Jakaś postać mnie wkur**a? Będę dla niej chamski. Jeżeli ktoś mi grozi, potrafię odstrzelić łeb (ME2 chyba, było tam coś takiego). Ale jeżeli ludzie są mili, proszą o pomoc, to wykonuję zadania z uśmiechem na twarzy. Czyli... różnie.

A w Wiedźminie 2 zrealizowano wybory po prostu genialnie. Naprawdę to pierwsza gra, w której tyle razy nawet po wyłączeniu gry myślałem nad podjętą decyzją, a zanim ją podjąłem myślałem dobre parę minut ;p

01.06.2011 23:06
odpowiedz
zanonimizowany639270
31
Generał

Wyznaję jedną zasadę: nie zabijam bez powodu. Nie mnie oceniać czy jestem dobry czy zły wszystko zależy czy npc mi się napatoczy :P.

01.06.2011 23:21
Devilyn
odpowiedz
Devilyn
169
Organised Chaos

Zawszę gram "dobrą" i prawą postacią. Nie potrafię po prostu grać kimś złym.

01.06.2011 23:35
odpowiedz
zanonimizowany645553
3
Senator

To zalezy. W Fable grałem złą postacia, w obu Wieśkach starałem/staram(bo dwójki jeszcze nie skończyłem) sie być nuetralnie dobry tak jak to było w ksiązkach, w ME i ME2 grałem cały czas renegatem czyli dobrym jak to ROJO określił motherfuckerem. W serii ME po prostu nie potrafię grać idealistą bo to wydaje mi się być pedalskie ;p

02.06.2011 10:23
ROJO.
😃
odpowiedz
ROJO.
142
Magia Kontrastu

No to widzę, że generalnie zło w mniejszości:) Królują "zmienne nastroje" :P

02.06.2011 11:04
graf_0
odpowiedz
graf_0
117
Nożownik

Niemal zawsze gram postacią elastyczną moralnie :D

Bo najczęściej jest tak że więcej XP dają questy zrobione "dobrze" i zasadniczo jest to korzystniejsza ścieżka, ale to nie znaczy że od czasu do czasu nie można kogoś okraść czy cywilowy w tył głowy strzelić żeby jego sprzęt zgarnąć :D

02.06.2011 14:11
Radanos
odpowiedz
Radanos
90
Tytanowy Janusz

Zawsze gram jako ten dobry. Nawet w Overlordzie nie mogłem się zmusić do bycia złym. Taka moja natura.

03.06.2011 09:54
InF'ernaL
odpowiedz
InF'ernaL
46
Konsul

Z jednej strony zawsze jestem "good one" ale znowu nie zawsze (ależ to zdanie ma sens). Mam na myśli to że w zależności co od Nas sytuacja wymaga, bo może to być zła decyzja ale tak naprawdę będzie dobra. Czego natomiast jestem pewien to tego że zawsze wybieram decyzje takie jakie bym podjął for real bo dzięki temu idzie wczuć się bardziej w świat, klimat i "czujemy" te decyzje.

06.06.2011 22:38
👍
odpowiedz
zanonimizowany777435
34
Senator

Łosz.... kurde (że prawie bym się niekulturalne wyraził ;) toż to ROJOwa rozkmina na gameplayu się ukazała ?!A ja nawet tego faktu nie zauważyłem ;) No , w każdym bądź razie co było , a nie jest , nie pisze się w rejestr :P

Już przechodząc do tematu właściwego to chciałbym zacząć od tego , iż każdy powinien sobie zadać pytanie , jaką postawę przyjmuje każdy gracz siadający przed monitorem i zagłębiający się w świat wirtualnej rozrywki. Jeżeli podchodzimy do tego na luzie ,czyli już przedstawiając to sytuacyjnie : Bierzemy takiego CODa i naparzamy w biednych cywili z uśmiechem na twarzy , to nie ma problemu (albo i jest ?! ;) - gry to dla nas coś fajnego , co urozmaica rozrywkę , ale w ogóle nie bierzemy tego na poważnie.... Nie zrozumcie mnie źle - nie zamierzam tu mówić o tym , iż ten typ osób nie wnika w tytuł, nie interesuje go gameplay , czy sama struktura fabuły. Nie. Chodzi mi o to , iż gracze tego rodzaju nie utożsamiają się ze swoim alter ego z świata rozrywki.

Natomiast ja należę do grupy ludzi , której rozmiarów nie znam, dla których gry to swego rodzaju niebywałe przeżycie.... Wirtualny świat w poszczególnych tytułach (zwłaszcza w RPGach) dla mnie liczy się nie mniej niż ten world właściwy , na którym żyje i stąpam każdego dnia.... Moja pacyfistyczna morlaność nigdy mi nawet nie pozwoliła na żywe stworzenie ociężałego łapska podnieść(głównie też dlatego , iż byłbym w ogóle w nie nie trafił, ale to swoją drogą.... ;)
Tak więc ukazując już przykłady stricte związane z grami , to wyobraźmy sobie sytuacje rodem z Fallouta... Znajdujemy na pustkowiu umierających ludzi usilnie potrzebujących wody. Wtedy patrzę to na minę kopniętego kundla wyrażoną przez żebraka, to na liczbę butelek z życiodajnym płynem i w końcu godzę się oddać obcej osobie moje ostatnie zapasy.... Tak , to jest właśnie moja mentalność. Po prostu nie potrafię postąpić inaczej. Nie wyobrażam sobie zabijania niewinnych czy ograbiania ich domostw - to tak jakbym postępował wbrew sobie.
Jak więc najzwyczajniej w świecie widać do mnie pasuje najbardziej opcja ratujemy księżniczkę :)

Interesujący temat ROJO - jak zwykle :)

07.06.2011 13:33
ROJO.
👍
odpowiedz
ROJO.
142
Magia Kontrastu

NO! Brakowało mi tu Ciebie brachu. Komentarz jednak okazał się zacną rehabką:)

11.08.2011 11:42
lastkill3r
odpowiedz
lastkill3r
8
Chorąży

Nie ma tu dobrej opcji dla mnie. Jestem raczej zawsze dobry, ale wybrałem Always Bad, bo księżniczkę przechędożyć trza!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze