Criterionie nie tędy droga - RazielGP - 19 października 2012

Criterionie, nie tędy droga

Wielu ludzi uważa zespół Criterion Games za mistrzów w swoim fachu, swoistych specjalistów w tworzeniu zręcznościowych ścigałek. Czy słusznie? I tak, i nie. Żeby nie było, sam lubię ich gry, ale od pewnego czasu zdołałem zaobserwować znaczny spadek formy tego brytyjskiego studia, dlatego też postanowiłem podsumować ich ostatnie, niezbyt chlubne dokonania.

PRZED ROKIEM 2008

Criterion stworzyl sporo gier, z czego ich największym dokonaniem okazała się seria Burnout oraz ciepło przyjęta, dość przełomowa strzelanina z perspektywy pierwszej osoby o mało oryginalnym tytule Black. Trzeba przyznać, że twórcom na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat nie brakowało ani finezji, ani tym bardziej odwagi, dzięki czemu zdołałi wybić się spośród innych producentów na tyle, że zdołali zwrócić swoją uwagę wielkim korporacjom, dokładniej Electronic Arts. Początek współpracy nie zapowiadał katastrofy, która nadciągnęła parę lat po "ślubie", ale o tym napiszę w dalszej części tego felietonu.

ROK 2008 - Burnout Paradise

Piąta część, oczywiście biorąc pod uwagę duże odsłony serii Burnout wprowadziła pewne nowości. Pierwszą z nich jest otwarte miasto, które wzbudza pełno kontrowersji, o których wspomnę nieco później. Drugą jest nachalne połączenie trybów single i multiplayer. Chociaż w gwoli ścisłości samo wykonanie, prekursora promowanego dziś Autologu wcale nie było takie złe. Co tyczy się jednak otwartej mapy. Przede wszystkim to, że jest zróżnicowana, zapadająca w pamięci i ogólnie dobrze wykorzystana. Możemy zatem w dowolnej chwili wykonywać szalone wyskoki, rozbijać bilboardy, czy odnajdywać skróty. Jednak za tym wszystkim stoi druga strona medalu. Głównie rozchodzi się tutaj o same wyścigi. Brak barierek powoduje, że zamiast skupiać się na rywalizacji, skupiamy się tak naprawdę trasie, zerkajać co parę sekund na mapę, by wybrać jak najlepszą dla nas drogę.

Kolejną wadą jest poprowadzenie głównego wątku, bo o ile multi bawi nas niezmiernie swoimi, przemyślanymi wyzwaniami, o tyle singiel został zrobiony na odwal się. Nie czepiam się w tym wypadku braku fabuły, bo nie oto tutaj chodzi, ale o samą karierę. W trakcie zabawy zdobywam coraz to lepsszą reputację, aby ją zdobyć musimy wykować odpowiednią ilość zmagań. Niby wszystko ok, ale problem pojawia się wtedy, gdy zdajemy sobie sprawę z tego, że każde zdobycie rankingu (a jest ich bodajże 5), powoduje, że nasze dotychczasowe dokonania są zerowane, przez co musimy podchodzić do nich kilkukrotnie, co jest nie tylko nużące, ale i bardzo dla nas frustrujące. Tak naprawdę dobrze wspominam pierwsze 15% ukończenia, bo później tylko męczyłem ten tytuł i cudem osiągnałem 100%. Jednak byłem tą pozycją tak zmęczony i zanudzony na śmierć, że zwyczajnie wcale się z tego powodu nie ucieszyłem.

ROK 2010 - Need for Speed: Hot Pursuit

Na szczęście w przypadku trzeciej części podserii Hot Pursuit postanowiono zrezygnować z tak chorych wymysłów. Mimo tego sama rozgrywka okazała się na dłuższą metę męcząca. Z tego względu, że program cztery tryby na krzyż. Jazda na czas i wyścigi w przypadku pirata drogowego, oraz nieco inna jazda na czas i pościg w przypadku stróża prawa. Trochę mało, prawda? Na domiar złego sztuczna inteligencja została oparta na skryptach w taki sposób, że nasi rywale siedzą nam cały czas na ogonie. Także zaczynamy powątpiewać w nasze umiejętności, bo w żaden sposób nie możemy za bardzo oddalić się od swych przeciwników. Analogicznie jest z tymi przed nami, którzy dopóki nie zostaną przez nas wyprzedzeni, prowadzą swoje auta w taki sposób, aby nam to jak najlepiej umożliwić. Gdzie tu rywalizacja? Szkoda też, że same tereny nie zostały wykorzystane, bo w ten sposób nie mamy, poza samymi wyzwaniami co robić.

Na plus zaliczam za to świetny klimat, piękne tereny i dobry soundtrack, czyli dokładnie te same aspekty, znajdujące się również w Burnout Paradise. Niestety model jazdy woła o pomstę do nieba, a sama kariera również nie zachęca do jej ukończenia. Fizyka jazdy przypomina mi tę ze ścigałek dostępnych na automatach z lat 80, zaś singleplayer został jak zwykle potraktowany po macoszemu. Twórcy uparcie wciskają nam system Autologu, który łączy dokonania w singlu z multi. Po co to? Według producenta ma to zachęcić nas do rywalizacji między sobą, ale w praktyce nie zwracamy na to absolutnie żadnej uwagi. Z początku byłem także przeciwny dziwnym systemom towarzyszącym naszym i cudzym pojazdom, ale po jakimś czasie stwierdziłem, że wcale nie są takie złe. Impulsy, kolczatki oraz inne zabaweczki w dość niezły sposób urozmaicają nam nieco nudną rozgrywkę. Nie rozumiem za to systemu nitro w fabrycznych, licencjonowanych superautach, ale na to też zdołałem przymknąć oko.

ROK 2011 - Burnout: Crash!

Nie ma to jak żerować na znanej marce oferując fanom serii amatorską i bardzo śmierdzącą kupkę, która powinna ukazać się co najwyżej za darmo. Zresztą wystarczy popatrzeć jak wygląda ta profanacja serii, by zrozumieć co mam na myśli. Zero grywalności połączone z totalnymi debilizmami i brakiem jakiejkolwiek satysfakcji płynącej z tego crapa, powoduje, że ma się ochotę wywalić twórców na zbity pysk, zaś korporacji Electronic Arts, życzyć totalnego bankructwa.

ROK 2012 - Need for Speed: Most Wanted

Hot Pursuit wyszedł Criterionowi całkiem nieźle, aczkolwiek nadal sporo brakuje mu do miana bardzo dobrej produkcji. Tytuł ten oferuje zbyt dużo wad, które powinny zostać wyeliminowane w tworzonym przez nich Most Wanted. Niestety, wygląda na to, że dostaniemy kolejnego klona Burnout Paradise. Na domiar złego posiadającego w sobie każdą jego wadę. Pojawią się zatem długie, bezsensowne cutscenki pojawiające się przy każdej, możliwej kolizji, AI oparte na skryptach, model jazdy wzięty z automatów lat 80, brak barierek i nudna kampania singleplayer stworzona tylko i wyłącznie dla picu, która w połączeniu z nudnym jak flaki olejem Autologiem, który ma nas zachęcić do rywalizacji, a tak naprawdę tylko nas do tego zniechęca. Tak naprawdę podoba mi się tutaj tylko miasto, które jak zwykle sprawia dobre wrażenie. W gruncie rzeczy tyle. Brak czarnej listy, tuningu, slow motion, interakcyjnych elementów otoczenia, wyzwań z policją, prawdziwej sztucznej inteligencji, postaci, fabuły powodują, że tworzonym przez Criteriona Most Wanted tak naprawdę w ogóle nim nie jest. Prawdziwym duchowym spadkobiercą okazuje się zatem kiepski Undercover, sequelem mieszany Carbon.

Czym w takim razie jest nowe Most Wanted? Tylko i wyłącznie skokiem na kasę, dokładnie takim samym jak Burnout: Crash! Gry te wykorzystują znane nazwy, nie mając z nimi tak naprawdę nic wspólnego. Nowe dziecko Criteriona jest tak naprawdę Burnoutem, dlatego powinno otrzymać nazwę Paradise II. W końcu spadające z nieba radiowozy nijak nie pasują do serii Need for Speed. Istna profanacja i bezczeszczenia dobrego imienia znakomitej podserii. Najwyraźniej EA i Criterion mają nas, graczy za totalnych idiotów, bezmózgowców, zombie i innych umysłowych odchyleńców. To jest tak, jakby człowiek poszedł do salonu samochodowego i chciał kupić Fiata 126p ze znaczkiem i w cenie Mercedesa, albo Poloneza w cenie i z logiem BMW, bo oba modele posiadają tylni napęd. To jest jawna kpina z graczy i ich inteligencji! Criterion w ogóle nie uczy, albo nie chce uczyć się na swoich błędach, albo EA nie pozwala im na stworzenie finezyjnej, przełomowej i dobrze wykonanej produkcji. Najpewniej to drugie. Wolą co roku wypuszczać niedorobione tasiemce, bo wiedzą, że gracze i tak to kupią. Przykre. Więcej na temat tego pseudo NFS'a napisałem w artykule "Need for Speed: Most Wanted // Złudny powrót do korzeni", do którego gorąco zapraszam.


Polub Raziela oraz jego wpisy, jeśli przypadły ci one do gustu. Z góry dziękuję za klik.

RazielGP
19 października 2012 - 12:40

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
19.10.2012 14:33
Sasori666
103
Korneliusz

NFS HP z 2010 był nawet spoko
oczywiście olałem wszystkie wyścigi policją bo była nudna :D

19.10.2012 14:37
odpowiedz
Ogarniacz
8
Generał

HP to byla jakas masakra... model jazdy mnie odstraszyl po dwoch wyscigach, wywalilem gowno z dysku :P

19.10.2012 14:47
odpowiedz
bejton
36
Chorąży

A ja się wyłamię i powiem, że HP był bardzo dobrą grą. Fakt, może miał mało trybów, ale posiadał dobry model jazdy (przecież nikt nie wymaga tam symulacji), do tej pory wygląda ślicznie, ma długie, przemyślane trasy i do tego fajne kraksy (w końcu Criterion). Mi osobiście nie przeszkadza brak tuningu w nowym MW, mam nadzieję, że będzie to właśnie coś wypadkowego między Burnoutem: Paradise a Hot Pursuit nowym. Dla mnie Criterion robi bardzo dobre wyścigi - fakt, może ma specyficzny model jazdy, ale one są dopracowane i mi dają fun z gry, a to chyba najważniejsze. Oczywiście rozumiem Twoje odmienne zdanie, ja po prostu wyraziłem swoje: )

19.10.2012 15:10
odpowiedz
Brucevsky
83
Playing with writing

Wypada mi zrozumieć, że nie każdemu muszą się kolejne tytuły Criterion podobać. Muszę jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy. W wyścigach od lat jest "skrypt", który sprawia, że Ci za nami jadą bardzo dobrze, a Ci przed nami "tak, aby ich wyprzedzić". Nie tylko Criterion stosuje ten manewr. Można go nienawidzić, ale trzeba przyznać, że w ten sposób jednak na torze zawsze coś się dzieje. No i po drugie, jeśli Criterion nie jest "jednym z lepszych" (ważne określenie) twórców zręcznościowych wyścigów, to kto nim obecnie jest?

19.10.2012 15:54
odpowiedz
raziel88ck
114
Reaver is the Key!

Pod względem modelu jazdy i przyjemności z nią związanej swego czasu przodował Codemasters, który również w czasach obecnej generacji zdołał podupaść. Niestety, jeśli chodzi o gry samochodowe, od wielu lat panuje straszna posucha. Nie wiem jak się ma najnowsza produkcja Bugbear, ale FlatOuty były wyśmienite. NFS'y także, ale to już zamierzchła przeszłość.

Co do skryptu. Owszem, w innych produkcjach też go można uświadczyć, ale nie jest on tak widoczny jak w przypadku gier Criteriona.

19.10.2012 16:48
odpowiedz
Likfidator
82
Senator

Dla mnie gatunek wyścigówek jest w zasadzie martwy. Ostatnimi innowacjami jakie doświadczył były otwarte miasta i tuning samochodów. Reszta w zasadzie niewiele się zmieniła od 20 lat. Chociaż z tym tuningiem to też nie jest do końca tak, że jest to niedawna innowacja. Wiele lat temu grałem w
http://en.wikipedia.org/wiki/Ivan_Ironman_Stewarts_Super_Off_Road (silnik GOLa psuje link usuwając apostrofy)
gdzie pomiędzy wyścigami można było wydawać zarobione pieniądze na ulepszenia samochodu, a sama gra nawet miała nitro.

Największy problem z wyśigówkami, leży w kwestii game designu. Zastanówcie się, czym są tak naprawdę wyścigi. Kierowcy dysponują pojazdami o bardzo zbliżonych osiągach i wygrywa ten, kto ma więcej szczęścia i popełni mniej błędów.

W prawdziwych wyścigach nie ma sytuacji, że kierowca robi poważny błąd, spada na n-te miejsce, by po kilku następnych okrążeniach odrobić straty do pierwszej pozycji. Taki solidny i wymagający wyścig samochodowy był zrealizowany w Mafii 1. Ile to osób porzuciło grę z jego powodu?

To co sprawia największą trudność w tego typu grach jest konieczność bezbłędnego wykonywania najróżniejszych manewrów w dość dużym przedziale czasowym.

Oczywiście można trochę ułatwić grę w jeden z następujących sposobów:
1. Pojazd gracza ma lepsze osiągi od pojazdów sterowanych przez komputer.
2. Komputer steruje pojazdami tak, by walczyły o pierwszą pozycję z graczem, ale nie zostawiały go daleko w tyle.

Jednak oba te przypadki mają ogromną wadę. Otóż nawet casualowy gracz czuje, że coś jest nie tak i narzeka na AI.

Inne sposoby też nie pomogły, jak możliwość spowalniania czasu, czy wręcz jego cofania. Wyścigi to nie Braid, czy Prince of Persia.

Jest oczywiście pewna grupa osób, która akceptuje taki, a nie inny charakter gier wyścigowych i to dla nich powstają najróżniejsze, wymagające gry symulacyjne.
Jednak co zrobić z tą bardziej casualową grupą osób? NFSy, czy inne mainstreamowe gry wyścigowe od lat borykają się z krytyką graczy, podczas gdy casualowe strzelanki jak Call of Duty prześlizgają się bez większego problemu.

Drugorzędnym problemem są różne oczekiwania samych graczy.. W wyścigach zaś jeden będzie chciał otwarte miasto, drugi tuning samochodów, a trzeci zadowoliłby się kilkoma zamkniętymi trasami i kilkoma elitarnymi samochodami. Powraca tutaj jak bumerang wyczerpanie gatunku. Gdy dobre kilka lat temu wyszedł NFS:U był na tyle nowatorski, że nawet gracze unikający pewnych rozwiązań sięgnęli po ten tytuł. Pamiętam, że wtedy prawie każdy grał w tę grę, podczas gdy w chwili obecnej nikt z moich znajomych w żadne gry wyścigowe nie grywa.

19.10.2012 17:04
odpowiedz
Egoleech
6
Generał

Likfidator, zazwyczaj gadasz z sensem, ale tutaj coś ci nie wyszło.

Dla mnie gatunek wyścigówek jest w zasadzie martwy. Ostatnimi innowacjami jakie doświadczył były otwarte miasta i tuning samochodów. Reszta w zasadzie niewiele się zmieniła od 20 lat.
To samo można powiedzieć o wielu innych gatunkach: trzon rozgrywki w FPS czy RTS też jest taki sam od 20 lat.

W prawdziwych wyścigach nie ma sytuacji, że kierowca robi poważny błąd, spada na n-te miejsce, by po kilku następnych okrążeniach odrobić straty do pierwszej pozycji. Taki solidny i wymagający wyścig samochodowy był zrealizowany w Mafii 1. Ile to osób porzuciło grę z jego powodu?
FPSy też porównujesz do prawdziwej strzelaniny gdzie nie ma sytuacji, że dostajesz kulkę i dalej bierzesz udział w akcji jakby nigdy nic? Myślałem, że porównywanie gier do rzeczywistości wyszło z mody już dawno temu, ale widać nie. Z resztą dla zapaleńców jest wąska grupa symulatorów, gdzie faktycznie nie można sobie pozwolić na błędy, ale to jednak jest nisza. Ciekawe czemu?

Największy problem z wyśigówkami, leży w kwestii game designu. Zastanówcie się, czym są tak naprawdę wyścigi. Kierowcy dysponują pojazdami o bardzo zbliżonych osiągach i wygrywa ten, kto ma więcej szczęścia i popełni mniej błędów.
No to już bez komentarza. Albo niech będzie: no shit Sherlock.

..........

Ja sam nie gram w wyścigówki, bo są dla mnie nudne, między innymi z powodów wymienionych przez ciebie, ale jednak jest spora rzesza graczy, którzy z tego typu rozgrywki czerpią dużo frajdy.

19.10.2012 17:07
odpowiedz
Marcinkiewiczius
122
Hautameki

Jak tylko zobaczyłem ten tytuł to odrazu przyszedł mi na myśl user raziel88ck :D

Z niecierpliwością czekam na premierę nowej gry Criterion Games. Przy Burnout Paradise i Need For Speed Hot Pursuit bawiłem się niesamowicie. Zwłaszcza ta ostatnia produkcja dostarczyła mi wiele fun'u, jest to jedyna gra która cały czas (2 lata od premiery) jest zainstalowana. Tytuł wydany w 2005 to moja ulubiona gra z serii, żeby nie było, że się nie znam, uwielbiam tę grę.

raziel88ck --> Jak nie podoba się Tobie wizja spadających radiowozów z nieba to powinieneś przypomniej sobie kto jest odpowiedzialny za nowego Most Wanted.... Tak jest, Criterion Games, zero realizmu, maksimum fun'u. Przecież tyle razy mówili, że ich Most Wanted to ich spojrzenie na bycie poszukiwanym i tak według nich ta gra tak wygląda. Proste i logiczne. Criterion nie jest za realizmem, tylko za zabawą i lekkim szaleństwem, że tak nazwę, nawet sami pracownicy są "dziwni" - jeden ma dredy, drugi irokez, a to dorośli ludzie..
Zaś sam Autolog to szatański wynalazek - rewelacja, dzięki niemu Need For Speed Hot Pursuit zdobył u mnie syndrom "A jeszcze jeden wyścig :)".

Jak dobrze, że w grze Criterionu nie będzie tuningu (którego i tak używałem w Carbonie ostatnio), slow motion i fabuły. Dobra nie podobają mnie się te teakdown'y, które nie pasują do NFS'a, ale jakoś przeboleję.

19.10.2012 23:09
odpowiedz
Snack3rS7
2
Konsul

Co tu dużo mówić w 100% zgadzam się z tym co napisałeś, czasem wręcz myślę że czytasz moje komentarze, bo niektóre twoje przemyślenia są w słowo w słowo takie jak moje, dziwne...

19.10.2012 23:10
odpowiedz
Snack3rS7
2
Konsul

Model jazdy w Hot Pursuit jest dziwaczny, tam nie można normalnie skręcić, najpierw trzeba nacisnąć hamulec a potem strzałki kierunkowe no i jakoś driftem pokonujesz zakręty i prostujesz auto nitrem

19.10.2012 23:16
odpowiedz
bejton
36
Chorąży

@post wyżej:
A w oryginalnym Most Wanted to jak było? Mi się wcisnął guzik na padzie na stałe od duszenia nitro... To jest gra, a nie rzeczywistość. Grunt, żeby był fun. Dla tych, co jest - to wyłożą kasę przed premierą. Dla tych, co się wachają - są potem obniżki. A jak komuś się nie podoba, to nie kupi, przecież wydawca Wam noża do gardła nie przystawia z żądaniem 'kup pan nowego enefesa albo życie!'.

20.10.2012 15:28
odpowiedz
aope
109
Corporate Occult

Ostatnia dobra gra od Criterion to Burnout Revenge. Niestety, ale Paradise był bardzo słaby jak na serię do której należy, a kolejne ich "dzieła"... szkoda firmy, gdzieś po drodze stracili "to coś".

21.10.2012 08:50
odpowiedz
Lothers
115
Generał

Jak dla mnie to jednymi z lepszych twórców "arcade'wych wyścigów" są obecnie Polyphony Digital, Turn 10, kolesie od WRC3 oraz Codemasters za Formułę 1, a nie jakiś Criterion za swoje gnioty.

21.10.2012 09:00
odpowiedz
ma_ko
60
 

[8] +1

21.10.2012 09:05
odpowiedz
yasiu
157
Legend

Zobaczyłem "raziel", w jednym z pierwszych akapitów zobaczyłem "EA" i już wiedziałem, co będzie dalej. Monotematycznie Pan piszesz prawdę mówiąc - w tym temacie, bo serii o piwach nic nie zarzucę.

No i niestety, jak dla mnie popełniasz okrutny błąd robiąc z siebie wieszcza. Do premiery z tego co wiem - a nie śledzę - jeszcze trochę, ale Ty już wiesz. Powinieneś zdawać sobie sprawę ze swojej słabości, z kompletnego braku obiektywizmu w odniesieniu do gier EA. Ale o to będzie ciężko, bo stadko porykujące radośnie te same hasła zawsze się znajdą.

Pisendlow - wracam do gry.... o, widzę EA na pudełku... chyba Bullestorm powinien przestać mi się podobać. Nie tędy droga People Can Fly, Adrianie, dobrze, że z niej zszedłeś!

21.10.2012 21:31
odpowiedz
Snack3rS7
2
Konsul

@yasiu A kto powiedział że ma być obiektywny? @bejton Co ty bredzisz? Hot Pursuit dobry model jazdy? Przecież tam nie można normalnie skręcić bez hamulca i driftu....

21.10.2012 21:50
odpowiedz
raziel88ck
114
Reaver is the Key!

yasiu - Bulletstorma bardzo lubię i świetnie się przy nim bawiłem, także twoja uwaga jest zupełnie nietrafiona. Jedyne zastrzeżenia mam do debilnie otwartego zakończenia.

Nie lubię wieszczyć, ale jak widzę na ekranie monitora w prezentowanych filmikach spadające z nieba radiowozy, identyczne zachowanie aut na zakrętach jak w Burnout Paradise, Hot Pursuit 2010 i gier z czasów automatów lat 80, brak jakichkolwiek odniesień do oryginalnego Most Wanted i wiele głupot stworzonych przez Criteriona, to chyba mam prawo sądzić, że gra zapowiada się niezwykle kiepsko i niesamowicie nudno, prawda? EA zniszczyło wiele marek. Activision, Ubisoft, Capcom jak i wiele innych korporacji, wcale nie wypada pod tym względem lepiej. Oj nie, także nie masz powodów, aby czepiać się mojej obiektywności w tym temacie.

No i tak. Lepiej jest się zachwycać chłamem, niż go skrytykować, co? Chyba nie muszę wymieniać tutaj porównania o muchach? :)

21.10.2012 22:20
odpowiedz
Sycho141
41
Pretorianin

Mądrze prawi!!! Polać mu!!!!!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze