Hej zagrajcie muzykanty! O bardach skaldach i kapelach w grach RPG - Maurycy - 18 marca 2014

Hej zagrajcie muzykanty! O bardach, skaldach i kapelach w grach RPG

To jak muzyka w grach komputerowych jest ważna chyba nie trzeba nikomu mówić. Buduje nastrój, odwzorowuje to co się dzieje na ekranie, reaguje na to co robimy, umila nam czas spędzany z grą i nie pozwala, by z głośników nie wydobywało się nic prócz dźwięków gracza i świata. Muzyka nie pojawia się tylko jako lepsze lub gorsze tło. Pomijając produkcje, w których  jest kluczowym i integralnym elementem, na przykład Guitar Hero, jest kilka gier, w których pojawia się postać muzyka wynosząc samą muzykę ponad określenie „tło”.

Dominują tu chyba gry spod szyldu RPG i na nich się skupię. Ponieważ w tym gatunku świat musi zostać pokazany jak najbardziej sugestywnie, twórcy dodają wiele ciekawych elementów, które nijak się mają do rozgrywki, ale pomagają nam się wciągnąć. Jest tego wiele, począwszy od NPC, którzy zajmują się swoimi sprawami, przez bogate wnętrza i sugestywną, szczegółową architekturę, po smaczki takie jak śpiewające ptaki, falująca trawa, dym ulatujący z komina. To wszystko ma za zadanie wciągnąć nas w świat, pozwolić zapomnieć o otaczającej rzeczywistości, w dwóch słowach: zaznać immersji. Gdzieś tam pośród tych smaczków, wśród NPC znajdują się kapele, grajkowie i bardowie. Spójrzmy najpierw na kilka pozycji z branży gier komputerowych, gdzie tacy ludzie są obecni. W mniej "growej" części tekstu opowiem co nieco o muzyce jako sacrum, muzykach jako łącznikach między sacrum, a profanum i kilku ciekawostkach z polskiej muzyki ludowej.

Skyrim

Ridiculously Photogenic Skald

W tym jednym z najgłośniejszych sandboksowych RPG ostatnich lat nie mamy do czynienia z całymi zespołami muzyków, a z pojedynczymi bardami, których możemy spotkać w karczmach rozsianych po całej prowincji. Ponieważ Skyrim jest bardzo silnie inspirowany nordycką historią i spuścizną kulturową, bardowie również są odpowiednikami wikińskich skaldów. Spotykamy ich w karczmach rozsianych po całej prowincji, wspomagając się lutnią (tak przynajmniej w grze nazwano ten ośmiostrunowy instrument. Kształtem przypomina mi bardziej lirę lub fidel płocką, ale budowa kluczowych elementów jest zgodna z prawdziwymi lutniami) śpiewają pieśni o piciu, walkach, chwale, bohaterach, którzy zginęli w heroicznej bitwie i samym smoczym dziecięciu. Na tym również polegały pieśni wykonywane przez wikińskich skaldów, komponowane jako pojedyncze utwory jak i rozbudowane sagi. Przekaz słowny był niezmiernie ważny, dlatego upamiętnianie ważnych wydarzeń, tych prawdziwych jak i mitycznych odgrywało istotną rolę i często właśnie dzięki formie pieśni trwało z pokolenia na pokolenie. W grze mamy do czynienia tylko z muzyką będącą hołdem, a także pełniącą role rozrywkowe, a bard, mężczyzna, śpiewa pięknie i dźwięcznie. Idealnie i bardzo stereotypowo. Według źródeł wśród Wikingów muzyka byłą wykonywana również w rytuałach, ceremoniach, na dworach, wprowadzały w trans i szał, wykonywały ją również kobiety, a niektórzy opisywali ich pieśni jako źle brzmiące, dysharmonijne, przypominające raczej szczekanie psów! Szkoda trochę, że bardowie w Skyrim ograniczają się tylko do lutni (która nie istniała wśród Wikingów), brakuje bębnów, grzechotek, fletów i lir. Gdzieniegdzie wśród gratów można zauważyć prosty bęben przypominający nieco tablę, ale nie da się go używać.

Wiedźmin

Kapela ze Wsi Wyzima

Fascynującym dla mnie przykładem gry RPG i muzyków jest, nie będziecie zaskoczeni, pierwszy Wiedźmin. Muzyków spotykamy tam z reguły w karczmach lub na przyjęciach, a także na targowisku. To trzy, cztero lub pięcioosobowe składy, w których spotkać można kobietę grającą na tamburynie, flecistę, skrzypka, bębniarza i lutniarza. O tym jak Wiedźmin jest „polski” pisałem już nie raz, można także spróbować muzykantów z tej gry starać się porówać z naszym podwórkiem. W kwestii budowy instrumentów jestem pełen podziwu. Tamburyn i flet mają bezdyskusyjnie prostą budowę. Bębenek, co ciekawe nie ma formy bębna obręczowego podobnego do bodhranu lub przewieszanego przez ramię barabanu jak to było w polskiej muzyce ludowej, jest oparty na małej, głębokiej obręczy obleczonej skórą. Ciekawe. Słowa uznania należą się odwzorowaniu lutni. Wygląda świetnie, jest nawet charakterystyczne zagięcie główki. Z kolei gratuluję twórcom fantazji przy projektowaniu skrzypiec. Chyba skrzypiec. Melodia będąca po prostu „soundtrackiem” karczmy definitywnie zawiera w sobie skrzypce, ale budowa instrumentu trzymanego przez muzyka jest dziwna. Płyta czołowa, zamiast być płaska jak we wszystkich instrumentach smyczkowych, jest dziwnie wybrzuszona. Nie jest to podobne ani do skrzypiec, ani suki, czy basetli. To wymysł projektantów gry, ale trzeba przyznać, że wygląda świetnie. Stroje również są wymysłami będącymi wariacją na temat piętnastowiecznych bufków i dubletów oraz dworskich i mieszczańskich strojów osiemnastowiecznej Francji. Jedynie skrzypek ubrany jest w proste, lniane szmaty. Widać nawet ciuchy oddał za te piękne skrzypce. Jeśli chodzi o muzykę, którą grają kapele w Wiedźminie, to nie jest ona wcale związana z polskim folklorem, ba, trudno ją przypisać jednoznacznie do czegokolwiek, jest to typowy misz masz pasujący do świata fantasy. Instrumenty użyte w studio do nagrania muzyki nie za bardzo pokrywają się z tymi, które dzierżą muzykanci.

W Wiedźminie spotykamy się oczywiście z Jaskrem, który to jest wędrownym bardem, amantem, wierszokletą i fircykiem. Jego utwory są legendarne i znane w całym chyba kontynencie, a sam jest zawsze tłumnie słuchany przy każdej okazji. W grze mamy okazję posłuchać go ze dwa, czy trzy razy. Wykonania w grze nie powalają i nie odzwierciedlają książkowej finezji Jaskra, jednak dają nam pewien zarys postaci, która po części wpisuje się w popularną w kulturach zachodnich postać wędrownego muzyka. Trubadurzy we Francji, bardowie w krajach anglosaskich, rybałci w Polsce... Zwykle wykonywali swoje utwory na jarmarkach, weselach i innych festiwalach, ale także na dworach i w pałacach, często zyskując tam stałą pracę. Prócz pieśni dominowały utwory satyryczne, wyśmiewające (coś na kształt dzisiejszych dissów w rapie), ale także miłosne, historyczne, wychwalające, a nawet religijne, wszystko zależne od sytuacji i wymagań odbiorców. Jaskier jest idealnym przykładem takiego muzyka i poety. Dziś pamięć o takich ludziach stara się pielęgnować na przykład nasz polski bard Jacek Kowalski, osobistość znana w kręgu odtwórstwa historycznego. W swoich utworach często bazuje na historycznych zapisach muzycznych sięgając nawet XII wieku. Ma wśród swoich pieśni teksty i melodie francuskich trubadurów, pieśni o krucjatach krzyżowych, a także sarmackie przyśpiewki z XVII wieku.

The Bard's Tale

Piwo piwo piwo, pyszne z pianką piwo piwo!

Inną ciekawostką są piosenki w może niezbyt popularnej, ale całkiem ciekawej grze The Bard's Tale. Gracz wciela się w barda, który zostaje uwikłany w intrygę obrastającą w problem dotyczący całego świata. Typowe. Jednak fakt, że gracz steruje poczynaniami muzyka został w grze w pewien sposób wykorzystany. To tu, to tam mamy do czynienia z różnymi utworami, w tworzeniu których nasz bard bierze udział. Pieśń tawerniana przybrała tam formę humorystyczną, ukazaną filmowymi przerywnikami. Instrumentarium muzyków jest dość typowe: wokal, coś na kształt miniaturowej lutni lub irlandzkiego bouzouki, instrument dęty przypominający indyjski shehnai i... no, skrzypce. Znów powtarza się sytuacja z Wiedźmina, gdzie mimo dźwięku skrzypiec instrument wygląda zupełnie inaczej. Robiąc reaserch wśród typowo irlandzkich instrumentów nie natrafiłem na nic podobnego, siłą rzeczy nazwę go więc pochodną bułgarskiej gadułki. Czemu starałem się szukać wśród instrumentów irlandzkich? Ponieważ muzyka serwowana nam w grze to typowy wyspiarski folk. Słuchając na przykład wykonania Opowieść o Nuckelavee i wsłuchując się w muzyke rozpoznamy gitarę, skrzypce flażolet no i wokal. Utwory oparte są o typową strukturę zwrotka- refren, chwytliwą melodię i łatwy, lekki tekst. Wszystko pasuje. W The Bard's Tale Osobiście urzeczony jestem balladą Browar Song i to w dodatku w polskiej wersji językowej. Czegoś takiego chyba nie było nigdzie w grach, a od strony tematyki lepszej piosenki nie słyszałem.

World of Warcraft

W Azeroth też mają swoją kapelę... Metalową. (wowwiki.com)

Co prawda nie jest to typowe RPG, a szalenie popularne MMORPG, lecz warto wspomnieć o bardzo ciekawym i humorystycznym akcencie ze strony Blizzard Entertainment. Otóż w World's End Tavern, w Shattrath City, okazjonalnie w Blackrock Depths i na Darkmoon Island można posłuchać kapeli The Tauren Chieftains. Jest to wirtualny odpowiednik metalowego zespołu Level 90 Elite Tauren Chieftain, w którego skład wchodzą członkowie Blizzard. W kapeli z WoWa, ani w ich wyglądzie, muzyce i w instrumentarium nie ma sensu doszukiwać się jakichkolwiek odniesień do tradycyjnej muzyki jakiejkolwiek kultury, bo jest to ukłon w stronę współczesnych nam ciężkich brzmień i humorystyczny akcent ze strony twórców gry. Gitary są iście fantazyjne (równie fantazyjne mogą być wśród metalowych zespołów), a prekusja ze swoimi prymitywnymi bębnami przypominającymi instrumenty afrykańskie świetnie wpasowuje się w klimat gry.

Postacie grywalne

Bohaterowie biegli w sztuce muzycznej nie ograniczają się tylko do bycia postaciami niezależnymi. Są gry komputerowe, w których spośród dostępnych klas można wybrać karierę barda. Cechą wspólną muzykantów kontrolowanych przez gracza jest ich charakter postaci wspomagających. Są zwykle bohaterami, którzy za pomocą muzyki w określony sposób wpływają na drużynę, przeciwników lub otoczenie.

Kamień milowy i jedna z najbardziej rozpoznawalnych gier cRPG, Baldur's Gate dawała możliwość wcielenia się w barda. Jednak potencjał tej postaci nie został w pełni wykorzystany, co prawdopodobnie wynikało z pewnych ograniczeń oryginalnego systemu D&D. Podczas rozgrywki okazywało się, że owy bard był biegły w rzucaniu zaklęć, wspomaganiu drużyny z dystansu i identyfikacji zaklęć. Jedyne co łączyło go z muzyką to możliwość wykonywania, powiedzmy sobie to szczerze – niezbyt efektywnej pieśni wpływającej na statystyki drużyny. Te same założenia dotyczą na przykład Dragon Age: Początek, gdzie bard jest jednym z możliwych rozwinięć Łotrzyka. Postać ta intonuje różne pieśni oddziałowujące nie tylko na sojuszników, ale również na wrogów. Podobnie jest w innych produkcjach RPG lub zbliżonych do RPG, na przykład League of Legends (Sona).

Dość ciekawie i nie tak po macoszemu jak w powyższych potraktowano barda w popularnej grze MMORPG Ragnarok Online. Bard w tej produkcji jest rozwinięciem Łucznika, klasy podstawowej, który później może dodatkowo awansować do Maestro. Jest to raczej support, który za pomocą kilku pieśni roztacza aury zwiększające statystyki sojuszników: szybkość ruchu, szybkość regeneracji, zmniejszenie czasu odnowy umiejętności, zwiększenie punktów ataku. Do tego potrafi za pomocą muzyki unieruchomić lub uśpić wroga. Ciekawostką jest fakt, że oddano do użytku kilkanaście różnorodnych instrumentów, których bardowie mogą używać, od zwykłych fletów i gitar po egzotyczne Gumoongoh stworzone na potrzeby gry (a przynajmniej nigdzie indziej nie spotkałem się z nim). Co ciekawe bardem może być tylko mężczyzna. Kobiecy odpowiednik to tancerka, a razem tworzą duet, dzięki czemu formułują nowe, silniejsze muzyczne zaklęcia.

Maestro Art z gry Ragnarok Online (ragnarok.wikia.com)

Ciekawe w przypadku grywalnych muzykantów może być pewne odniesienie do jednej z najważniejszych cech muzyki: wpływanie na emocje lub stan psychiczny i fizyczny. Dość oczywistym jest, ze muzyka od czasów jej stworzenia oddziaływać miała na odbiorcę. W pewnych przypadkach był to trans,w innych wyzwalanie agresji lub podnoszenie morali. Pieśń nadawała rytm pracom, przez co była ona efektywniejsza. Wszystko to można podpiąć pod realistyczne „podnoszenie statystyk”. Są też w tradycjach ludowych odniesienia do muzyki jako broni. W Kalevali Väinämöinen, najsłynniejszy pieśniarz eposu wygrywa z Joukahainenem walkę na pieśni - ciska nim w bagno jedynie za pomocą głosu. (Fus-Roh-Dah?).

Ponieważ tekst miał na celu nie tyle przybliżyć nam muzykantów z gier RPG, co wskazać pewne cechy wspólne z kulturą muzyczną różnych krajów, tak pozwolę sobie zakończyć go jeszcze jednym rozdziałem i napisać...

...kilka słów o polskiej muzyce ludowej

Gdy byłem dzieckiem tradycyjna muzyka ludowa przez rówieśników była uważana za obciach. Żaden dzieciak tego nie słuchał, bo przecież to nie było fajne. Później bardziej kręcił mnie folk irlandzki, bliskowschodni, bałkański... Dopiero potem zwróciłem się ku muzyce polskiej, a niedawno, wraz z bardzo nasiloną świadomością i wzrostem zainteresowania polską wsią zacząłem uważać naszą muzykę folkową i folklorową za niesamowitą i bogatą. Muzyk lub może bardziej muzykant, czy to na instrumentach, czy za pomocą głosu zawsze zajmował wyjątkowe miejsce wśród społeczności, szczególnie wiejskich. Był łącznikiem między sacrum i profanum, muzyka dawała nie tylko rytm codziennym pracom, ale sięgała ponad to, co ludzkie. Szeptunki, które do dziś można spotkać w paru regionach Polski uważane były za kobiety, które potrafiły między innymi leczyć głosem. Wprawiały ciało i umysł w stan samouzdrowienia. Oczywiście to nie jest nasze oryginalne wierzenie, od zarania dziejów muzyka i wykonujący ją szamani wprowadzali w trans, leczyli i łączyli się z bogami właśnie za pomocą dźwięków (był to często świdrujący śpiew transowy, tak zwany gardłowy sięgający barwnego dwugłosu, mający korzenie wśród syberyjskich szamanów i tybetańskich mnichów).

Wesele, 1950 rok (Fundacja Muzyka Odnaleziona)

Tak jak wspomniałem grajek na polskiej wsi był wyjątkowy. Z reguły, jak to twórcy ludowi, byli w dużej mierze samoukami, po części pewną wiedzę zdobywali od starszych i bardziej doświadczonych. Nie mieli jednak wykształcenia muzycznego. Nie czytali nut, instrumentów używali instynktownie, do dziś istnieją spory między muzykami ludowymi, a "wykształciuchami" w kwestii trzymania skrzypiec podczas gry. Muzycy ludowi trzymają je tak jak chcą, w różnych pozycjach, podczas gdy ci drudzy zarzucają im nieprofesjonalizm i twierdzą, że skrzypce powinny leżeć tylko i wyłącznie przy brodzie. Ehh. Jeden z najbardziej uznanych skrzypków ludowych, Jan Gaca, którego niestety  nie ma już wśród nas (a informacja o jego śmierci w 2013 roku bardzo mnie zasmuciła) miał szczęście w życiu. Jego ojciec postanowił, że Jaś nie będzie pracował w polu, jak to powinno wyglądać, ale ma grać na weselach, bo to pozwoli mu lepiej utrzymać rodzinę. I właśnie tak było. Gaca miał talent do muzyki, wybił się i stał się sławny, grał nawet koncerty w USA. Sam często wspominał bardzo ciekawą rzecz. Muzycy, mimo swojej wyjątkowości byli w społecznościach wiejskich "terroryzowani". Wesela były głównym środkiem ich utrzymania i to na nich grywali, jednak nie wyglądało to z reguły tak jak dziś - przyjeżdża zespół i gra swój przygotowany wcześniej repertuar. Wtedy muzykanci musieli grać to co goście chcieli, nawet jeśli nie znali melodii. Po prostu ktoś ją wygwizdywał, śpiewał lub nucił kilkanaście taktów, a muzyk miał za zadanie grać do tego tak, by goście weselni mogli pośpiewać i potańczyć. Zwykle to były pieśni miejscowe, znane zamkniętym, lokalnym społecznościom i dlatego było trudniej. Ratowała tylko pewna cecha wspólna polskich oberków, czy polonezów. Jeśli muzyk nie potrafił sprostać wymaganiom gości, dostawał w papę i był wyrzucany, tak po prostu. Gaca chwali się tym, że nigdy mu się nie oberwało, po prostu był za dobry. Z muzyką na wsi wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Nie zawsze powstawały kapele złożone z kilku muzyków. Często była to tylko jedna osoba, czasem duet. Jan Gaca, gdy szedł sam na wesele, zarzucał na plecy skrzypki, basy, brał pod pachę bębenek i szedł na miejsce. Tam rozglądał się, pokazywał "Ty i ty, będziecie mi akompaniować". I ludzie akompaniowali. Czasem nieudolnie, ale to robili, trzymali rytm, odgrywali melodie... Chodzi o to, że muzyka i poczucie rytmu były w ludziach mocno zakorzenione. Przykładem może być mazurek, taniec i forma muzyczna do dziś bardzo żywa w paru regionach Polski. Mazurek potrafił być grany w kilku formach przechodzących jedna w drugą, różniących się od siebie czasem bardzo nieznacznymi detalami (podobnie jest w innych kulturach, na przykład w tradycyjnej muzyce irlandzkiej reel, jig, oba w różnych odmianach, przechodziły płynnie między sobą w jednym „utworze”). Tancerze instynktownie wyczuwali te subtelne różnice i zmieniali kroki, charakter tańca i śpiewu. Pieśni towarzyszyły wszystkim pracom, pozwalając utrzymać ich rytm i tempo. W takich właśnie okolicznościach pojawił się charakterystyczny dla Polski i kilku innych krajów śpiew biały. Technika trudna, która przekazywana była właściwie z ust do ust (do dziś nie ma szkoły muzycznej, gdzie fachowo uczy się tego rodzaju śpiewu) przez swoją donośność przystosowana była do otwartych przestrzeni pól i gwarnych tawern. Muzyczny folklor Polski jest specyficzny. Choć mamy bardzo duże zróżnicowanie form muzycznych, niejednokrotnie skomplikowane rytmicznie, to melodie (w obrębie jednego utworu) często są mocno powtarzalne, wręcz zapętlone nadając im hipnotyczny charakter. Właśnie ta powtarzalność jest zbliżeniem się do sacrum. Monotonna, powtarzana w kółko melodia z jednostajnym rytmem hipnotyzuje i wprowadza w trans, wyostrzając zmysły, modulując nasze uczucia i percepcję rzeczywistości. Powtarza się to w wielu kulturach i jest wykorzystywane do naszych czasów również we współczesnej muzyce popularnej. Tę folklorową powtarzalność i monotonię wyraźnie słychać na poniższym filmie (2:07) przedstawiającym świetnego skrzypka Józefa Zarasia dającego „występ” w 1985 roku w Przysusze. Zwróćcie uwagę na jego zdecydowane, żywe ruchy, tych ludzi gromadzących się wokół niego. Tę pełną skaz i niedoskonałości wynikających z braku wykształcenia muzycznego, ale niesamowicie skomplikowaną technicznie, monotonną i cudowną melodię. Folklor pełną gębą. Zresztą, polecam cały wywiad.

Niestety aktualnie odchodzą od nas ci prawdziwi wiejscy muzykanci. Na szczęście dla nas jest grupa ludzi, którzy pragną kultywować tradycje swoich ojców i dziadków. Nie chodzi mi nawet o zespoły inspirujące się tradycyjną muzyką i instrumentarium (Kapela ze Wsi Warszawa, Żywiołak, Village Kollektiv), ale całkowicie nieznanych ludzi, którzy grywają na wciąż żywych potańcówkach w domach kultury w zwykle mniejszych miasteczkach. Olbrzymią robotę wykonał Oskar Kolberg ( rok 2014 jest Rokiem Kolbergowskim upamiętniającym działalność tego znamienitego etnografa), który podróżując po Polsce spisał między innymi wiele utworów muzycznych ratując od zapomnienia. Świetną inicjatywą jest też fundacja Muzyka Odnaleziona, która archiwizuje zdjęcia, wywiady, nagrania i opisy polskich muzykantów. Polecam odwiedzenie ich strony internetowej i facebookowej. Rodzima muzyka ludowa to niezmiernie obszerny temat, pełen świetnych, magicznych opowieści, które zastały spisane w kilku książkach i wywiadach. Polecam, jeśli nie uważacie, że jest to obciach.

***

Jak można zauważyć muzykanci, bardowie, skaldowie, trubadurzy i kapele w grach RPG są obecni. Czasem tylko duchem (w wielu karczmach słychać skoczną muzykę, ale nie widać nigdzie muzyków), czasem jako całkiem ciekawe urozmaicenie świata przedstawionego. Ich muzyka i instrumentarium zwykle są inspirowane kulturą i historią różnych narodów, lecz potraktowane jest to zwykle po macoszemu. Usprawiedliwieniem jest fakt, że z reguły RPG to światy fantasy mające swoje prawa i pozwalające sobie na wiele. Są również tytuły, w których możemy wcielić się w rolę barda, jednak nasza styczność z muzyką jako taką jest mocno ograniczona. Niemniej jednak bardzo podoba mi się fakt, że tu i ówdzie spotykamy na swojej drodze muzyków. Czy znacie jeszcze jakieś tytuły, gdzie występują muzykanci? A może coś spoza gatunku RPG?

Maurycy
18 marca 2014 - 18:25

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.03.2014 15:06
WrednySierściuch
odpowiedz
WrednySierściuch
101
No gods no masters!
Wideo

Naprawdę dobry tekst, aczkolwiek wątpię by spotkał się z jakimś wielkim uznaniem - tematyka jest jednak zbyt specjalistyczna dla wiekszości casuali ;D

Jedyne co zasługuje na rozwiniecie - to kwestia jak bardowie z naszego świata przeplatają się z tymi z gier ;D

Wiele osób zna piosenkę Dragonborn Comes (praktycznie każdy kto oglądał cokolwiek o Skyrim na YT). Nie jest to kawałek z gry - ale napisany i wykonany przez utalentowaną Malukah (kanał Malufenix), która zresztą stworzyła pieśni dla całej masy różnych gier

Dragonborn Comes
http://www.youtube.com/watch?v=4z9TdDCWN7g

Jej kawałki stały się na tyle popularne -że Bethesda/Zenimax zatrudniła ją do napisania piosenek do Elder Scrolls Online -nie wiadomo jeszcze ilu dokładnie -ale w okolicach 10-14

Kilka piosenek

Beauty of Dawn (ta jest inspirowana tytułem)
http://www.youtube.com/watch?v=zXdbKz5u-a4
Three Hearts As One (świetny kawałek o zjednoczeniu się Ebonhart Pact -które nastąpiło podczas najazdu Akaviru)
http://www.youtube.com/watch?v=9lPPNJCPHDY

Teraz - w ESO można spotkać bardów śpiewających te pieśni - w tym właśnie Malukah (na dokładkę np w takim mieście Ebonheart jest ona wychwalana przez NPC za bycie rewelacyjnym bardem!)

Są takie momenty gdy słychać krzyki ptaków, gwar ludnego miasta, odgłosy kuźni - a twoja postać siedzi w karczmie i popija trunki słuchając jednej z świetnych pieśni bardki - że tak niesamowicie to łapie za serce że aż strach ;D
Dla takich imersyjnych chwil właśnie warto grać w gry (nie dla radosnej młócki na pvp)

tu w wykonaniu samej Malukah (w tym moje ulubione Over the Seas i Red Diamond)
http://www.youtube.com/watch?v=-dPoEK80rAE

+ kawałek którego nie ma w grze -ale warto się zainteresować bo jest świetny, kolejna twórczość fanowska wykonana prze MiracleOfSound
The Call
http://www.youtube.com/watch?v=a-HyYklN55U

18.03.2014 17:08
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Podpisuję się pod komentarzami. Świetny tekst.

18.03.2014 17:16
odpowiedz
Lupus007
13
Legionista

Świetny, bardzo ciekawy tekst. Więcej takich :)

18.03.2014 18:31
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Dziękuję Wam. WrednySierściuch, ja powoli przywykłem do tego, że moje teksty nie zawsze trafiają do większej grupy odbiorców. A to ze względu na raczej mniej popularną tematykę, a to przez ich dość duże rozmiary. Jednak mimo wszystko jest to portal trafiający do sporej liczby ludzi i jeśli ktoś przeczyta parę zdań na przykład o polskiej tradycji i stwierdzi "kurde, w sumie mamy ciekawy i bogaty kulturowo kraj" to się cieszę, bo komuś w głowie zostaje istota stawiania kapliczek przydrożnych, albo to, że muzycy wiejscy często improwizowali, by nie dostać po twarzy. Czuję, że w ten sposób - łącząc tematykę gier z informacją o folklorze i tradycji ludowej w jakiś sposób trafię do większej liczby osób niż poprzez typowe specjalistyczne teksty.
Swoją drogą poruszyłeś ciekawy wątek, szczególnie bardów w ESO!

18.03.2014 18:50
papilarny
odpowiedz
papilarny
15
Chorąży

Jak zwykle ambitna publicystyka, z którą zapoznam się jak tylko znajdę chwilę wolnego czasu. Podziwiam Twój upór w riserczowaniu i płodzeniu długich tekstów. Szapo ba.

18.03.2014 19:34
odpowiedz
Baydo
13
Legionista

Artykuł bardzo fajny, choć jak wspomniałeś już o kapeli z WoWa to zdecydowanie mogłeś wspomnieć o Weathertop Festival odbywający się w LOTRO. Co jak co ale festiwal muzyczny z muzyką graną przez graczy to jednak ewenement.

18.03.2014 19:54
odpowiedz
damianyk
84
Konsul

też traktowałem folk jako obciach, dopóki nie zacząłem słuchać audycji Ossobliwości Muzyczne pana Wojciecha Ossowskiego (Trójka, noc ze środy na czwartek od północy do drugiej).

18.03.2014 21:50
odpowiedz
Vad3r666
12
Legionista

Folk się rozwija, jeszcze z 10 lat temu, niewiele osób słuchało, bądź też wiedziało o jakichkolwiek odłamach tejże muzyki.
Teraz coraz częściej widać powrotów do korzeni, do słowiańskiej sławy, folk będzie istniał dopóki będzie istnieć świadomość narodu.
Pan Wojciech Ossowski jest genialny w tych audycjach, staram się słuchać jak tylko mogę. Sam osobiście uwielbiam folk, folkmetal dlatego może nie być to zbyt obiektywna opinia, mimo wszystko dzielę się tym z wami.
Gry dostają lepszego klimatu jak muzyka jest podpasowana, co to była by za gra, bez muzyki która wprawia w klimat ?
Fallout bez muzyki w klimacie lat 40,50 nie byłby taki sam. Skyrim, Wiedźmin, wszystkie RPG które mają w sobie klimat ognia i miecza muszą mieć muzykę która pachnie historią. Świetnie że takie kapele są, grają, powstają i się rozwijają.

Sława im!

19.03.2014 06:55
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Dzięki za dobre słowa!
Vad3r666, owszem, folk ma się całkiem dobrze właśnie w takiej formie jak Ty napisałeś: folk, folk metal (który i ja lubię, zależy jeszcze co). Mamy w kraju kilka świetnych zespołów grających muzykę inspirowaną polską tradycją, wspomniałem o nich w tekście. Ale to tylko inspiracje, pewne odtwórstwo. Umiera folklor, ta prawdziwa muzyka wsi grana z dziada - pradziada. Ci autentyczni muzykanci. Nie da się już utrzymać rodziny grając na weselach na skrzypkach. Zostały tylko potańcówki, festyny i imprezy skansenowe, gdzie ci staruszkowie i czasem ich dzieci z wnukami występują ku uciesze niektórych. Dzieci w niewielu przypadkach przejęły pałeczkę po ojcach muzykantach, nadzieja pozostała w ludziach, którzy przychodzili do tych muzyków i uczyli się od nich. Tak było z Janem Gacą, każdy mógł przyjść do niego, każdego ugościł i każdego uczył. Za darmo.

19.03.2014 09:53
odpowiedz
ww1990ww
73
Konsul

Tekst wyjątkowo dobry. Aczkolwiek współcześnie mnie to dosyć śmieszne kiedy kogoś kto umie jako tako śpiewać bez poprawiania śpiewać nazywa się bardem.

A własnie czy żeby kiedyś być nazywanym bardem koniecznie trzeba było tez samemu grać czy akompaniować mógł ktoś inny a główny odtwórca tylko śpiewać?

EDYTA Szeptunki? A poprawna nazwa to nie szeptuchy?

19.03.2014 10:23
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Pojęcie bard (mówimy tu tylko o bardach, czyli artystach z Wysp?) jest dość szerokie. Bardowie nie tyle śpiewali co tworzyli własne utwory wierszowane, które potem wykonywali śpiewając lub mówiąc. Byli aktorami, poetami i muzykami. Warstwa muzyczna pochodziła od samego barda, bo to on zwykle był autorem melodii do swojego dzieła i ta była raczej nieznana innym. Siłą rzeczy "dogrywał" sobie sam. Jednak czy pojawiał się artysta, który pisał utwory przeznaczone do śpiewania, a sam nie potrafił grać i czy mógł być nazywany bardem? Na to pytanie nie potrafię Ci odpowiedzieć niestety.
Co do szeptunek to owszem, słownikowym wyrazem tak jak mówisz jest "szeptucha", określenie "szeptunka" (bezpośrednia forma żeńska wyrazu "szeptun") jest zwyczajowe i potoczne, używane naprzemiennie z szeptuchą, nie jest to błąd.

19.03.2014 11:12
odpowiedz
ww1990ww
73
Konsul

Dobrze wiedzieć bowiem jak sobie przypominam to Aznavoura nazywa się współczesnym bardem.

Na patrzcie państwo z tą nazwą to nie wiedziałem. Jako że jest z Podlasia to jest bardziej przyzwyczajony do owej szeptuchy niż szeptunki. Co ciekawe to co one robią pomaga.

Tak po za nawiasem może kiedyś byś zrobił własnie taki artykuł o czymś podobnym do szeptunek w grach?

19.03.2014 11:26
odpowiedz
Sirh
43
Centurion

Można dodać tu Assassins Creed Black Flag, chociaż nie jest to nie RPG. Ale żeński wokal podczas wizyty w tawernie, czy chórek męski złożony z załogi Kawki zasuwający szanty podczas rejsu, potęgują świetny klimat XVIII wiecznych Karaibów.

19.03.2014 14:06
marcus alex fenix
👍
odpowiedz
marcus alex fenix
80
Marcus

Rzeczywiście, dobry tekst.

19.03.2014 14:28
👍
odpowiedz
zanonimizowany773449
60
Konsul

Świetnie się czytało, dzięki za ciekawy tekst i rozszerzenie mojej wiedzy :)

19.03.2014 16:17
😉
odpowiedz
kisiel2512
16
Legionista

Co to za pierdoły. Przecież w Skyrimie grają i na fletach i bębnach, a autor wprowadza czytelników w błąd. Poza tym tekst nie najgorszy.

19.03.2014 18:58
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Dzięki!
@Sirh, to może być ciekawy temat. Pomyślę, zrobię rozeznanie wśród gier... ZObaczy się.
@kisiel2512, dzięki, że tekst nie jest najgorszy. Przyznam, że mam w Skyrim około 80 godzin i jakoś nie rzucili mi się w oczy bardowie z innymi instrumentami. Nawet podczas pisania tekstu wpadłem do paru tawern i nie zastałem żadnego. Zerknąłem na jakieś filmy na YT i faktycznie widziałem bębniarza, a na paru screenach na setki innych flecistę. Masz rację, zrobię update tekstu, żeby nie było, że "pierdoły, które wprowadzają czytelników w błąd" ;)

19.03.2014 19:08
kaczka-dziwaczka
👍
odpowiedz
kaczka-dziwaczka
20
Centurion

Doprawdy wyczerpująca rzecz, milordzie.

19.03.2014 19:56
muhabor
odpowiedz
muhabor
151
Zielony

Dodałbym jeszcze barda z Lord of the Rings Online. Ta klasa postaci zajmuje się odbudową morale za pomocą muzyki, a morale w tej grze to odpowiednik punktów życia :) Poza tym zna jeszcze pieśni bojowe dające buffy w czasie walki.

20.03.2014 00:36
odpowiedz
Kafcyk
7
Centurion

Myślę że takie wstawki muzyczne są nawet fajnym przerywnikiem. Dodają fabule gry tego czegoś:)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze