Recenzja gry The Fruit of Grisaia
Za jakimi grami z 2017r. będziemy tęsknić?
Najlepsze z najlepszych: PlayStation
Anime Corner #29: Fairy Tail Zero oraz JoJo’s Bizzare Adventure Stardust Crusaders
Recenzja gry The Last of Us – Joel, Ellie, dziękuję. To było piękne pięć lat
W co gracie w weekend? #406: Super Mario 3D Land
Był kiedyś taki czas, gdy na X360 oprócz kolejnych odsłon Halo, Gears of War i Forzy Motorsport pojawiały się też mniejsze produkcje. Do dziś ciepło wspominam chwile, gdy gracze zażarcie dyskutowali o takich produkcjach jak Castle Crashers, Fez, Dust: An Elysian Tail, Shadow Complex i Braid. Jedną z takich gier było także Limbo.
Przyznam się bez bicia, że ukończyłem w swoim życiu kilka zacnych platformerów. Jednak ta ostatnia produkcja była chyba pierwszą od czasu Crash Bandicoota 3, w której animacje śmierci głównego bohatera wryły mi się w pamięć. Każda śmierć Crasha sprawiała, że graczom pojawiał się uśmiech na twarzy. Natomiast w Limbo te wszystkie makabryczne pajęcze mordy, upadki z dużej wysokości, kończące się natychmiastową śmiercią, śmiertelne porażenia prądem lub odpiłowywanie głowy protagoniście szukającemu siostry były niczym wyjęte wprost z najstraszniejszych koszmarów. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak posępną atmosferą w gatunku słynącym raczej z ciepłych, kolorowych gier.
Powoli zbliżamy się do sezonu jesiennego anime, kiedy pojawią się ostatnie japońskie serie w tym roku, więc niektórzy miłośnicy tej formy rozrywki zaczynają robić już podsumowania. Typują najlepsze serie 2019r. Również i ja zacząłem zastanawiać się nad tym tematem. Coś tam obejrzałem, kilka seriali porzuciłem w trakcie, inne odłożyłem na później i wrócę do nich jak nazbiera się wystarczająca ilość odcinków. Chciałem sprawdzić też coś nowego. Kolega zaczął mnie namawiać do sprawdzenie Kimtesu no Yaiba. Zobaczyłem więc opening. Spodobała mi się w nim muzyka, projekty postaci oraz samurajski setting. Dałem szansę tej serii. O tym jak się to wszystko skończyło przeczytacie w dalszej części tekstu.
W poprzednią niedzielę udało mi się ukończyć czwarty raz The Last of Us. Zebrałem wszystkie znajdźki w grze Naughty Dog, więc jedyne co mi teraz pozostało to przejść ten jeden z najlepszych survival horrorów na najwyższych poziomach trudności. Nie będę jednak rozpisywał się na ten temat szerzej. Widziałem też finał historii Amane w The Fruit of Grisaia. Nie pamiętam kiedy ostatnio przeżyłem coś równie pięknego w grze komputerowej.
Planowałem napisać w tym tygodniu o Apex Legends, ale zanim zaczął się weekend moją uwagę przykuły inne produkcje. Są to ogrywane wcześniej: Yakuza 0, Hatsune Miku Future Tone, Umineko oraz Final Fantasy XI.
Wpis jak zwykle zawiera spoilery. Inaczej jednak nie mógłbym ustosunkować się należycie do powyższych tytułów. Jeśli macie ochotę dodać coś od siebie, to zapraszam do komentarzy.
Witajcie. Cieszę się, gdy czytam Wasze komentarze na łamach niniejszego cyklu, z których wynika, że macie swoje ulubione serie lub gry dające Wam rozrywkę przez pół roku. Proszę o kolejne.
Co do mnie, to mogę się pochwalić ukończeniem pierwszej gry Nintendo od trzech lat. Fire Emblem na GBA dostarczył mi wielu niezapomnianych chwil. Szkoda, że przypomnienie sobie tego, na czym polega magia gier firmy z Kioto trwało tak długo. W każdym razie po ukończeniu tej świetnej gry taktycznej mam trochę więcej czasu na granie, więc skupię się na grach, o których była już mowa we wcześniejszych odcinkach. Są to: The Fruit of Grisaia, The Last of Us i oczywiście Final Fantasy XI.
Wpis zawiera spoilery.
Witajcie gracze. Cieszę się, że mamy kolejną okazję do tego, aby podyskutować o ogrywanych przez nas produkcjach. Dajcie znać co też ostatnio absorbuje waszą uwagę. Jeśli chodzi o mnie, to udało mi się przejść Muv-Luv Unlimited i zobaczyć w nim wszystkie zakończenia. Z moich przewidywań dotyczących scenariusza tej japońskiej visual novel nie sprawdziło się praktycznie nic. Najważniejsze jest jednak to, że Takeru i bohaterowie dali mi mnóstwo powodów do śmiechu i na pewno do nich jeszcze kiedyś wrócę przy okazji Muv-Luv Alternative.
W ten weekend zamierzam kontynuować swoje przygody w The Last of Us, Final Fantasy XI i Fire Emblem. Szerzej o moch postępach przeczytacie w dalszej części tekstu.
Jakiś czas temu pisałem o Mob Psycho 100, świetnym anime poruszającym wątki paranormalne. Za serię odpowiadało studio Bones, które nie próżnuje i zaraz po tym jak skończyła się jego druga seria wypuściło na rynek kolejną animowaną perłę pt. Carole & Tuesday, którą współtworzą wraz z Netfliksem.
Zanim skupię się na historii Carole & Tuesday wypada wspomnieć coś o samym reżyserze tego całego przedsięwzięcia poświęconego muzyce.
Kolejny tydzień za nami. Mam nadzieję, że gry was jeszcze nie znudziły i dacie znać w komentarzach co aktualnie ogrywacie. Chciałbym co tydzień ogrywać kilka nowych gier. Niestety jest to niemożliwe, dlatego skupię się na postępach w kilku z tych, którymi zajmowałem się w ubiegłym tygodniu.