Wykradając Grzmot opowiadanie StarCrafta które można czytać w ciemno. - hongi - 1 lipca 2017

Wykradając Grzmot opowiadanie StarCrafta, które można czytać w ciemno.

Świat saperów jest bardzo niebezpieczny. Jeden błąd, a trzeba będzie rekrutować oraz szkolić całkiem nowych. Podobnie jest w świecie StarCrafta, gdzie saperzy biorą udział w kosmicznej wojnie. Kolejne opowiadanie napisane przez Micky Neilsona przedstawia nam losy jednego z czołowych saperów Konfederacji. Zapraszam na Biblioteczkę Gracza #29, gdzie zaprezentuję opowiadanie pt. „Wykradając Grzmot”.

Micky Neilson to czołowa postać w Blizzard Entertement. Pracuje on dla nich od 1994 roku i pomaga przy tworzeniu wszystkich uniwersów, które zostały pokochane przez miliony. Ja głównie cenię go za opowiadanie „Nienawiść i dyscyplina” ze zbioru opowiadań Diablo III: Gdy zapada ciemność, rodzą się bohaterowie, wydanych przez Fabrykę Słów w 2013 roku, a także, jak do tej pory, z opisywanego w niniejszym tekście opowiadania Wykradając Grzmot. Na pewno w przyszłości jeszcze nieraz natrafię na Neilsona i jego twórczość, a to za sprawą chociażby takich opowieści z uniwersum WarCrafta, jak Unbroken i War of the Shifting Sands. Do tego Neilson pracował przy kilku pozycjach komiksowych między innymi: Ashbringer, Gul'dan and the Stranger, Pearl of Pandaria i Curse of the Worgen. Jeśli chodzi o wymienione wyżej pozycje, to świat WarCrafta na razie mnie tak bardzo nie wciągnął, jak światy Diablo czy StarCraft, ale nie wykluczam, że na Gameplay mogą pojawić się wcześniej wymienione tytuły. To, co w najbliższym czasie zamierzam przeczytać z dzieł pisarza, to opowiadania ze świata Sanktuarium pt. Morbed, wydane w 2014 roku. Autor napisał również dwie książki o wilkołakach pt. The Turning oraz kontynuację Whisper Lake. A najnowszym dziełem Neilsona jest komiks o najnowszej grze Blizzarda – Overwatch.

Opowiadanie pojawiło się na stronie StarCrafta w dniu 13 września 2010 roku i promowało jednostkę Marudera. Micke Neilson dał popis, gdyż mamy do czynienia z naprawdę wartką, choć nieskomplikowaną fabułą, która wciąga nas od pierwszego zdania i nie puszcza aż do ostatniego. Wykradając grzmot opowiada wzloty i upadki sapera Konfederacji w osobie niejakiego Isaaca White'a, który już na początku opowieści popełnia błąd, co kosztuje życie masy osób. Później ten błąd męczy go i prześladuje aż 16 lat, gdzie w tym czasie zostaje zdegradowany do miana szeregowca, a Konfederacja przemienia się w Dominium. Przez 16 lat obwinia o swój błąd Kel Moriańczyków – partyzantów walczących o władzę z Konfederacją. Historia niestety dla White'a zatacza koło i podczas kolejnej misji dla Dominium musi pomóc kolonii górniczej, na której znajduje się nie kto inny, jak znienawidzony przez niego Kel Morańczyk. W efekcie musi on powstrzymać szalonych piratów, którzy zagrażają całej kolonii. Nasz bohater musi wybrać. Czy stare waście zostaną zapomniane? Czy Issac odpokutuje błąd sprzed szesnastu lat? No cóż. Sami wiecie, co musicie zrobić, by się tego dowiedzieć.

Pytanie zatem brzmi, czy warto poświecić kilkanaście minut na to opowiadanie? I jak rysuje się ono do wcześniejszych? Oczywiście, że warto, jest to rewelacyjna opowieść, która zaczyna się od wielkiego wybuchu i tragedii, by później wrzucić nas w jeszcze większe kłopoty, razem z bohaterem opowiadania. Końcówka, niczym najlepszy film akcji, wciska nas w siedzenie i trzyma aż do końca. Brawo dla autora za genialne wyczucie napięcia i stopniowanie go coraz bardziej ze strony na stronę. Opowiadanie dużo bardziej podobało mi się od wcześniejszych, ale czy jest najlepszym? Chyba nie, jednakże jest w czołówce.

Podsumowując, Wykradając grzmot to opowieść prosta i bardziej skupiająca się na akcji oraz wzrastającym napięciu, niż na zwrotach i zakręconej fabule. Zabieg ten nie każdemu może się podobać. Ja uwielbiam takie krótkie historie. Samo opowiadanie jest nieco dłuższe od poprzednich, gdyż ma aż 17 stron, ale w żadnym wypadku nie przekłada się to na dłuższy czas czytania. Zdecydowanie polecam, nie tylko dlatego, że jest to opowiadanie z uniwersum StarCrafta, ale dlatego, że jest to opowieść o człowieku z krwi i kości oraz o jego odkupieniu. Ckliwe, ale fajne.

Link to angielskiego opowiadania znajdziecie tutaj.

Link to polskiego opowiadania, które ja bardziej preferuję, znajdziecie tutaj.



hongi
1 lipca 2017 - 16:07

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz