Chris Hemsworth: Naparzanie - recenzja filmu Tyler Rake: Ocalenie - fsm - 26 kwietnia 2020

Chris Hemsworth: Naparzanie - recenzja filmu Tyler Rake: Ocalenie

Wyjątkowe czasy nastały, skoro debiut filmu na Netfliksie urasta do miana największej premiery miesiąca, a może i wiosny. Z drugiej strony, nawet gdyby wszystko funkcjonowało normalnie, to Netflix miałby się czym chwalić - Chris Hemsworth jest gwiazdą pierwszego sortu, a bracia Russo po sukcesie dwóch ostatnich części Avengers są w stanie wywindować do pierwszej liginiemal każdy projekt. Tak sobie zatytułowany film Tyler Rake: Ocalenie (co i tak jest trochę lepsze niż niezwykle nijaki oryginalny tytuł Extraction) okazał się filmem, który bez problemu zajmuje miejsce wśród najlepszych obrazów sygnowanych logo Netfliksa. I wcale nie dlatego, że konkurencja jest słaba.

Tyler Rake: Ocalenie to reżyserski debiut Sama Hargrave'a, kaskadera i koordynatora scen akcji, który pracował m.in. przy Wojnie bohaterów i Endgame. Tam poznał braci Russo i Chrisa Hemswortha, a panowie zaszczycili swoimi nazwiskami jego pierwszy film. Efekt jest podobny, co przy okazji Johna Wicka - gdy kaskader bierze się za kino akcji, to można być pewnym, że od strony realizatorskiej i wizualnej będzie przekonująco, efektownie i brutalnie. Tyler Rake nie jest aż tak dobry jak John Wick, ale momentami brakuje niewiele.

Film nie chowa przed widzami zbyt wielu niespodzianek. Produkcja jest raczej prostolinijna i poza kilkoma odchyłami nie odbiega od normy. Jeśli lubicie tego typu kino, mało rzeczy Was zaskoczy, ale dużo z nich sprawi radość. Chris Hemsworth gra tytułowego najemnika, który właśnie został wynajęty do odbicia z rąk złego barona narkotykowego syna innego barona narkotykowego. Wszystko dzieje się w Indiach, Hemsworth jest twardzielem z traumą, który nie ma nic do stracenia, siepacze zła są źli, a akcja jest wysokooktanowa.

Całe to umięśnione męstwo posiada odpowiedni ładunek emocji, dzięki czemu Tyler Rake: Ocalenie jest czymś więcej, niż bezmyślnym mordobiciem. Taka prostota bywa bardzo skuteczna. Szczególnie, gdy Hargrave i jego ekipa spuszczają swojego bohatera ze smyczy. Od pierwszej sceny odbicia zakładnika, przez słynną już 11-minutową sekwencję bez cięć (one oczywiście tam są, ale dobrze ukryte), aż po finałową strzelaninę na moście. Wszystko to ogląda się z zapartym tchem i aż trochę brakuje dużego kinowego ekranu. Bonusowe punkty za scenę, w której Hemsworth bije dzieci. Jest cudowna i stanowi jedyny moment w filmie, który można podciągnąć pod czarną komedię. Cała reszta jest poważna.

Ale to nie szkodzi. Pozbawionych wygłupów filmów akcji też nam trzeba. Choćby po to, by raz jeszcze zobaczyć, jak piekielnie charyzmatycznym aktorem jest Chris Hemsworth, nawet gdy nie może sobie żartować. Towarzyszą mu mniej znane w tj części świata twarze i każdy daje z siebie wszystko, by Ocalenie było dobrym filmem. Owszem, ten brak zaskoczeń, może ciut za dużo testosteronu i momentami słabe CGI powodują, że gotowe dzieło nie zmieni świata, ale fani rzetelnego kina akcji, które nie udaje niczego poza "zobacz, jak ten dobrze wytrenowany przystojniak dziesiątkuje swoich przeciwników" będą zadowoleni. Tyler Rake: Ocalenie ocalił filmową wiosnę. Dziękuję i wystawiam 7,5.

fsm
26 kwietnia 2020 - 18:37

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
27.04.2020 11:34
NewGravedigger
NewGravedigger
140
spokooj grabarza

Nie jest tak dobry jak JW. Prychłem.

Nie rozumiem gloryfikacji tej serii. Nie ma w niej absolutnie nic ciekawego. O ile jeszcze pierwsza część stawiała na realizm i było to pokazane całkiem fajnie, tak kolejne są do bólu absurdalne. Przypominam, że na końcu typ spada z wieżowca i żyje.

TR ma dwie po prostu genialne sceny jednego ujęcia. Walka nie jest przesadzona, aczkolwiek można czasami się prychnąć na lecący przez cały pokój stół.

I najważniejsze. CHH nie jest takim drewnem jak KR. Można go oglądać bez skrzywienia się, bo gra aktorska uwielbianego kijanu jest jak drapanie paznokciem po blasze.

27.04.2020 12:22
eJay
odpowiedz
eJay
198
Quaritch

gameplay.pl

Ode mnie 6+/10 ;)

Sprawne dzieło, przywodzące na myśl... Commando z Arnoldem! Chris nie dość że przypakowany to GENIALNIE posługujący się bronią - wygląda na to, że Thor lubi sobie od czasu do czasu postrzelać w Australijskim buszu, bo widać u niego PRO nawyki miłośnika broni ;)

Co do 11-minutowej sekwencji - mi o wiele bardziej podobała się scena na moście. Zwarta, szybka, efektowna, a przy tym dość emocjonująca. Ten 11-minutowy rajd przez miasto to fajny kawał akcji, ale wygląda jak scenka z Call of Duty.

27.04.2020 12:39
Scott P.
odpowiedz
Scott P.
99
Generał

Extraction telewizja Puls była by dumna. Dzieła takiego pokroju jest tam na pęczki. Połowa pierwszej połowy jeszcze jest zjadliwa, ale potem mamy już z górki. Nonsens goni nonsens. Jak scena walnęli go samochodem, a on go walnął furgonetkom. Albo dlaczego nie zostawił dzieciaka gdy się wszystko posypało, bo ma serce ze złota. Albo dlaczego nie zabije tych bachorów, bo co on jest Leon zawodowiec (Leon się nie pchał w takie rzeczy to mógł sobie pozwolić na takie zasady). Bo by stracił w oczach przeciętnego widza. U mnie stracił, bo przez takie zachowanie pokazuje że jest idiotom

spoiler start

i zginął z rąk dziecka (o którym całkowicie zapomniałem, bo tak zajebiście jest poprowadzony plan wydarzeń). Żołnierz / najemnik powinien wiedzieć że dziecko z karabinem jest tak samo śmiercionośne jak dorosły.

spoiler stop

Podstawą filmu akcji jest to żeby zależało nam na bohaterze/ bohaterach. Tu mi nie zależy bo w ogóle ich nie znam. Jestem wstanie więcej powiedzieć o McClane-nie niż o tym pajacu, który marzy o śmierci. Nie zależy mi na dzieciaku, bo przed porwaniem widziałem go pięć minut. Nie zależy mi na jego ochroniarzu, bo widziałem go mniej niż dzieciaka. I złoczyńca też pożal się boże postać. Zamiast skupić się na tym dlaczego robi to co robi. To pokazali go ze dwa razy jak coś tam burknął pod nosem i tyle.
A w tym całym filmie akcji sceny akcji to niczym niewyróżniająca się sztampa. Takie popłuczyny po John-nie Wick-u. Idzie koleś przez tor strzelecki z karabinem z optycznym celownikiem przy oku i napierdziela do tarcz strzeleckich znaczy się przeciwników. Co oni wszyscy w tych Indiach zapomnieli co należy robić gdy do nich strzelają. A gdy dochodzi do walki w ręcz to znowu mamy do czynienia z Assassin's Creed jeden się bije a cała reszta patrzy. Jeszcze żeby ta chorografia się czymś wyróżniała albo praca kamery. To na to wszystko można by było przymknąć oko.
Gdyby ten film nie pochodził z Ameryki tylko z Indii czy Indonezji to by można było zrozumieć te wszystkie skróty. A tak to dla mnie jest to film beznadziejny, a dla ogółu to jak to pięknie ująłeś niezwykle nijaki. Dlatego też Extraction doskonale pasuje na tytuł tego filmu.

post wyedytowany przez Scott P. 2020-04-27 12:45:54
27.04.2020 15:13
Wiarołomca
odpowiedz
Wiarołomca
85
Senator
7.5

Mi się bardzo fajnie oglądało! Dobra i ciekawa akcja

28.04.2020 19:49
marcus alex fenix
1
odpowiedz
marcus alex fenix
83
Marcus

Szczerze, to po pierwszych recenzjach spodziewałem się odrobinę więcej, mimo że nie jestem jakiś wybredny jeśli chodzi o takie akcyjniaki. I to nie tak, że ten film jest słaby. Ot, taki do obejrzenia i zapomnienia. Trochę za bardzo przewidywalny, bo prawie każdy zwrot akcji był do przewidzenia. Niemniej z filmowych produkcji Netfliksa w ostatnim czasie Tyler Rake: Naparzanie się wyróżnia na plus :D

28.04.2020 19:52
odpowiedz
zanonimizowany1191507
24
Legend

Ta 10 minutowa scena bez cięć jest genialna. Bardzo mi się film podobał.

29.04.2020 23:59
odpowiedz
pisz
124
nihilista
5.5

Kapitan Ameryka Zimowy Żołnierz było świetnym kinem akcji - ten film również jest bardzo dobrze zrealizowany, ale tak kretyńską fabułę bracia Russo popełnili, że jestem mocno zdegustowany.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze