Jeśli kochasz serię gier Diablo to mam dla Ciebie idealną książkę. - hongi - 18 kwietnia 2017

Jeśli kochasz serię gier Diablo, to mam dla Ciebie idealną książkę.

No i nastała wiekopomna chwila, udało mi się przebrnąć przez wszystkie książki z uniwersum Diablo wydane w Polsce. Więcej napisze o tym fakcie w osobnym tekście, gdzie wybiorę najlepszą książkę opisującą fantastyczny świat Sanktuarium i jego bohaterów. Diablo 3: Zakon, bo to jest ostatnia pozycja, jaka wpadła mi ręce, zaskoczyła mnie i muszę przyznać na wstępie, że miło było powrócić do czasów młodości i przeżyć jeszcze raz wydarzenia z oryginalnego Diablo oraz Diablo 2. Zapraszam na kolejną Biblioteczkę Gracza #25, gdzie opowiem o książce Diablo 3: Zakon. Zapraszam.

Nate Kenyon utorował sobie drogę do serc fanów gier Blizzarda za pomocą trzech książek. W 2011 roku na półkach sklepów i księgarń pojawiła się książka StarCraft Ghost: Spectres. Była to kontynuacja StarCraft Ghost: Nova, napisana przez Keith R. A. DeCandido w 2006 roku (obie książki jak dotąd niewydane w Polsce). Później Nate zabrał się za mroczny świat Sanktuarium i w maju 2012 czytelnicy dostali Diablo 3: Zakon. W Polsce pojawiła się pod koniec czerwca tegoż samego roku. Autor tak bardzo wkręcił się w magiczny świat, gdzie demony oraz anioły toczą nieustanną walkę o dominację, że postanowił pisać dalsze losy bohaterów. Rok później dostaliśmy Diablo 3: Nawałnicę Światła, która jest pomostem między grą Diablo 3 a dodatkiem D3: Reapers of Souls. Tak na marginesie zaznaczę, że była to moja pierwsza recenzja na Gameplay. Czyli zatoczyłem niezłe kilkuletnie koło.

Tak więc, jeśli chodzi o czytanie książek o grach z uniwersum Diablo, znów dałem plamę. Wszystko spowodowane jest tym, że czytam książki o Sanktuarium nie w kolejności chronologicznej. Wszystko przez tę Nawałnicę Światła, w której pojawiają się postacie, o których powinienem przeczytać w innych książkach z serii Diablo, a dopiero potem zabierać się za ostatni wydany tytuł. W przypadku książki Diablo 3: Zakon jest tak samo. Powinienem ją przeczytać przed wyżej wymienioną pozycją. Ale tak się nie stało i ubolewam nad tym, gdyż opisywana książka jest bezpośrednim wprowadzaniem do D3. Książka została wydana równocześnie z grą i w większym lub mniejszym stopniu promowała ją. W sumie była niezłym dodatkiem, który firma Blizzard wprowadzała również przy promowaniu innych swoich tytułów. Patrząc z biegiem lat, ku uciesze garstki czytających graczy, stało się to już standardem. Od kilku lat cenię to i można powiedzieć, że wpadłem w sidła poszerzania sobie światów gier poprzez komiksy oraz książki. Zaczęło się może od gier i książek Blizzarda, ale patrząc na inne tytuły od innych gier, które posiadam w swojej kolekcji, na pewno się to tak łatwo nie skończy.

I znów ubolewam, że nikt nie wpakował mi tej książki tuż przed zagraniem w grę Diablo 3. Poznajemy tutaj dziewczynkę o imieniu Lea, która odgrywa znaczącą rolę w samej grze. Dostajemy też iwogrodzkiego mnicha o imieniu Mikułow (ta postać pojawia się w Nawałnicy Światła – znów boli), jak również władcę piekieł Beliala, który jest bossem w grze, a tutaj sieje zamęt i zakłamanie. I na koniec dostajemy samego Deckarda Caina, który jest głównym bohaterem całej historii, a także sagi Diablo. Ten starzec ma w sobie więcej siły i mądrości niż całe zastępy piekieł. Widać to po jego zaradności w książce i powiem Wam szczerze, że nie spodziewałem się po nim takiego szaleństwa. Jako ostatni z horadrimów, potrafi nieludzko przechytrzyć każdego demona. I to bez pomocy starożytnej mocy nephalemów, a samą wiedzą i nauką, z domieszką magii.

O czym jest książka Diablo 3: Zakon? O podróży Caina. O spotkaniu Wujka Deckarda z przyszywaną bratanicą Leą i ich relacji. O walce z demonami o życie oraz przyszłość całego Sanktuarium. Czy to wystarczy, by przekonać kogoś do przeczytania tej książki? Oczywiście, że nie, gdyż jest to świetna książka dla osób, które grały w gry, które orientują się, co to jest Tristram oraz dlaczego ludzie ciągle walczą z tymi demonami. Dochodzi jeszcze wątek, czemu miasto Kurast wyludniło się i pozostali tylko ci, co nie mogli uciec? I dlaczego dla naszego starego bohatera Deckarda najważniejszych celem jest odnalezienie innych horadrimów? Wszystko, co znajduje się w tej książce, zapowiada nam wydarzenia oraz tragedię dziejącą się w kampanii gry Diablo 3.

Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Tak samo, jak Nawałnicę Światła. Widać, że Nate Kenyon pisze w stylu odpowiednim dla mnie, a tłumaczenie Mateusza Repeczki, bardzo przypadło mi do gustu. Myślałem, że będę miał problem z przeczytaniem całości, gdyż książka posiada 496 stron. Tymczasem poszło jak z płatka. Co do samego wydania, za które odpowiadało wtedy wydawnictwo Fabryka Słów, nie można powiedzieć o nim złego słowa. Po dziś dzień książka jest ładna i pasuje tonacją do innych książek wydanych przez wydawnictwo.

Podsumowując, jeśli grało się w grę Diablo 3, można bez problemu przewidzieć koniec książki. Nie trzeba tutaj zbytnio się nad tym rozwodzić. Dla mnie liczy się podróż oraz znajomi bohaterowie i ich losy. Książka Diablo 3: Zakon właśnie to nam daje, to znaczy masę przygody i znajomych lokacji. Do tego w krótki i treściwy sposób opisuje nam wydarzenia z pierwszego Diablo oraz kontynuacji. Opis uwięzienia Deckarda podczas zniszczenia Tristram oraz spotkanie bohaterów gry Diablo 2 były dla mnie zaskoczeniem i miłym powrotem do czasów, gdy pierwszy raz przeszło się portalem do zniszczonego miasta, by uratować starego Caina. Może to nie dużo, ale zdecydowanie polecam te książki, nawet tylko dla tych kilku rozdziałów. Wiem, jestem sentymentalny, ale to przez to, że skończyły mi się książki po polsku z uniwersum Diablo. Czas wziąć się za opowiadania.


hongi
18 kwietnia 2017 - 17:58

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz