Rojopojntofwiu #37 Gry które trudno 'kupić' w które ciężko się już 'wczuć' - ROJO - 7 sierpnia 2011

Rojopojntofwiu #37 Gry, które trudno "kupić", w które ciężko się już "wczuć"

Nierzadko przychodzimy na świat w momencie gdy jakaś wspaniała gra już od dłuższego czasu kradnie serca wielu graczom. Gdy dochodzimy do wieku, który umożliwia kumaty i pełnoprawny gaming - o danej perełce mówi się już w kategoriach programu kultowego, w który zagrać/znać powinien każdy, a gdy tego nie zrobił - czeka go hańba, wyklęcie i brak zrozumienia. Powodów oczywiście jest więcej. Tak niestety bywa z grami, których owy rozreklamowany klimat trudno "kupić", w który trudno jest się już z perspektywy czasu - "wczuć"...

Każdy na bank ma przynajmniej jedną taką grę. Program, który znają wszyscy znajomi, czy to realni, których znamy osobiście, czy armia obcych nam osób korzystających z awatarowych masek na forach. Mówią o niej, piszą, tworzą strony fanowskie, produkują mody, cały czas zapytując, czy udało nam się wreszcie w danego "ówczesnego króla klimatu swojej kategorii" zagrać. Boli ich brak wspólnego tematu, możliwości pogadania o tym, czy o tamtym. Czasem właśnie gryzą inni, czasem nasze sumienie "że wypada". W końcu jestem graczem, za takiego sie uważam i/lub dodatkowo robię w tej branży. Trochę nam głupio, lecz swoje wytłumaczenia, usprawiedliwienia mamy. Niektóre słabe, inne konstruktywne. Gdy gra jest ponadczasowa, hula na wszystkim, łatwo ją zdobyć, wydawane są fikuśne reedycje - luz. Gdy jest inaczej - odpalamy wymówki. Przyjrzyjmy się nim.

Heroes of Might & Magic III, Planescape: Torment, pierwszy Baldur. Uczciwie mówię: nie grałem, bądź klimatu nie kupiłem. Dam tym grom jednak kolejną lub pierwszą szansę. Nie poddam się!

1. Nie moja bajka

Nikt nie będzie miał, a przynajmniej mieć nie powinien do nas pretensji, że nie graliśmy w gry z gatunku całkowicie nam obcego, w którego reprezentantów z zasady nie gramy. Nie nasz klimat, bania, sterowanie czy idea. Ja nie gram w żadne symulatory, gry sportowe, logiczne czy ścigałki. Nie mam z tym problemu, nie boli mnie, że coś mnie ominęło. Wasz świat, nie mój. Gdy jednak gra była np.  erpegiem, a my kochamy erpegi - nie oznacza to oczywiście, że dany program MUSI/MUSIAŁ nam się spodobać. Prekursorów gatunków przynajmniej znać  jednak wypada.

2. Brak platformy

Nie wszystkich stać na posiadanie absolutnie każdej platformy do grania, która umożliwiłaby nam zasmakowanie wspomnianego retro-rarytasa lub gry świeżej, która w swoim gatunku - wspomnianą perełką na bank się stanie. Ból exclusive'ów. Bywa.

3. Czas

Im jesteśmy starsi, gdy dochodzą nam obowiązki związane z innymi pasjami, nauką, pracą czy rodziną (lub, a nawet często wszystkim naraz) - na powrót do przeszłości pozwolić nie zawsze sobie możemy. Czas wolny staje się nieprawdopodobnie cenny, który często decydujemy się poświęcić na inne rzeczy, niż zrozumienie "o co wszystkim chodzi z tą grą?".

4. Umknięcie/przegapienie

Kiedyś neta nie było (serio) i co za tym idzie - świadomość, "że coś się dzieje" była ograniczona. Nie było tylu uruchomionych na pełnych obrotach środków masowego przekazu informacji co teraz. Graliśmy w coś innego, przegapiając gry, które mogły być lepsze niż aktualnie męczone. A potem teksty typu: "Jak mogło mi to przejść koło nosa?", "Jak mogło mnie to ominąc?". Ból, strata, zawód, skleroza.

5. Archaiczne rozwiązania

Będąc przyzwyczajonym do masy rozbudowanych, przemyślanych i atrakcyjnych rozwiązań w grach współczesnych - w grach starych nam ich brakuje. Nierzadko odczuwamy to na każdym kroku obcowania z perełką swoich lat. Rozwój branży, ot co.

6. Strona audio-wizualna

Najczęściej pojawiający się zarzut/wytłumaczenie. Kiedyś gra pod tym względem miażdżyła (choć niekoniecznie, czytaj np.: Fallout 2), dzisiaj niekoniecznie. Jedni mają na to wylane, nie przeszkadza im to, godzą się z tym faktem - inni nie potrafią przeskoczyć bariery leciwej szaty czy wątpliwej atrakcyjności strony audio.

Sequele gier kultowych (nie zawsze super) na szczęście mobilizują i inspirują do poznania poprzedników "wymiataczy".

Często wmawiamy sobie, że w końcu weźmiemy się za siebie, wygospodarujemy czas i nadrobimy haniebne zaległości. Nie zawsze jednak okoliczności są sprzyjające. Czas, niemożność za żadne skarby kupienia klimatu danej gry, odrzucająca jak na nasze czasy oprawia audio-video czy zwykłe przeświadczenie, że wolę sobie teraz pograć w nowości, w które to bawią się wszyscy, o których aktualnie kumple czy media - mówią i piszą. Nie zmienia to jednak faktu, iż powinniśmy wykazać się pewnym zrozumieniem i szacunkiem dla osób często wracających wspomnieniami do jakiejś gry. To była ich gra, im przyszło ją zasmakować, poznać czar i magię w momencie "boomu". Nam już nie. Z wielu powodów. Szkoda. Swój zestaw perełek jednak mamy, kilka na pewno dojdzie...

P.S. Jeśli podoba Ci się mój Blog, znalazłeś/-aś w nim coś dla siebie (jakiś stały cykl, konkretny dział, itp.) i posiadasz konto na Facebook'u, "Polub go" po prawej stronie pod moim avatarem. Z góry Ci za to dziękuje. Doceniam i pozdrawiam. ROJO

Rojopojntofwiu:

#31 Dodajemy również grę!

#32 Szlaban

#33 Gazety komputerowe kontra serwisy informacyjne

#34 Strach przed wielkim światem

#35 Trolle i Farmerzy, czyli uzupełnienie 13 odcinka

#36 Gamingowy duet, czyli historia powstania Rock & Rojo i nasze plany na przyszłość

ROJO
7 sierpnia 2011 - 11:29
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
07.08.2011 13:15
maciek16180
odpowiedz
maciek16180
54
Konsul

[email protected] - co do LCD to juz sa coraz mniejszym problemem. Do wszystkich gier na Infinity Engine (BG, P:T, ID) oraz Falloutów istnieja fanowskie patche do komfortowej gry na LCD (serio komfortowej, potwierdzam :) ). Oprocz tego jest Application Compatibility Toolkit, tryby zgodnosci, reedycje gier, emulatory, DosBOX... Nie mialem ani jednego przypadku, w ktorym jakas stara gra nie chciala sie porzadnie uruchomic, a mam Viste 64bit, czyli najbardziej wkurzajacy system na swiecie :)

07.08.2011 13:17
ppaatt1
odpowiedz
ppaatt1
95
Obieżyświat

Ja tam nie mam takich problemów. Tak samo jak ze starymi filmami (mam tutaj na myśli lata 20-30-40). Fakt, trzeba się leciutko przygotować, bo starsze produkcje nie wchodzą w nas tak łatwo jak te nowe, ale akceptując pewne niedogodności wiekowe możemy się rozkoszować tymi grami. I nic do rzeczy nie ma tutaj nostalgia. Większość starych gier obczaiłem dopiero w ostatnich paru latach. I ze starociami bawię się lepiej niż z nowościami. Przede wszystkim gry są trudne, często można się zgubić, a co najważniejsze rozkoszować klimatem. Jeśli chodzi o klimat ważna jest muzyka (Pamiętacie muzykę z Icewind Dale?) i grafika. Grafika też jest ciekawym elementem. Otóż czasem jej starość i "nieprzystępność" może być dużym plusem dla klimatu. Najlepiej to obrazuje seria Silent Hill, gdzie ostatnie - najlepsze technologicznie części są najsłabsze, nie straszne, wyprawne z klimatu. A 1 i 2 część? Modele potworów (które same w sobie były popieprzone) dostały duszę dzięki starej grafice. Szarość, brud, niewyraźne elementy. Dodać do tego jeszcze mgłę, która została wprowadzona przez ograniczenia technologiczne. SH jest brudny graficznie, a nie piękny, ładny i przystępny. I to jest siła SH.

07.08.2011 13:25
maciek16180
odpowiedz
maciek16180
54
Konsul

Ja jeszcze cos dodam. Kilka dni temu przeszedlem Chrono Trigger (wspanialy jRPG, 1995 rok) na emulatorze SNESa. Ta szesnastoletnia gra zassala mnie na prawie najdluzsza ciagla sesje przed kompem w moim zyciu, az sie przerazilem jak to policzylem. Od 18:00 do 10:00. I ani chwili sie nie nudzilem, gra jest w kazdym calu zajebista.

EDIT: Fallouty tez mnie ominely, ale i tak je przeszedlem. Grafika mi nie przeszkadzala, a nawet podobaly mi sie animacje smierci wrogow :) Ogolnie ja zdecydowanie wole gry 2D niz 3D, co juz na starcie stawia nowe produkcje nizej.

07.08.2011 13:25
odpowiedz
śmigli
37
Generał

Ja od czasu do czasu odświeżam sobie moje perełki, takie jak np. Gothic, ale niestety ominął mnie Fallout. Pierwsza część, jak i druga. Tego najbardziej w tej chwili żałuję, ponieważ część trzecia i jej kontynuacja pochłonęły mnie na długie godziny. Muszę się w końcu zebrać i nadrobić tą zaległość.

Przyznawać się, przy Roju, że nie grało się w pierwsze produkcje z serii Fallout, będąc osobom stawiającą RPG'i na pierwszym miejscu, to niemal samobójstwo.

07.08.2011 13:45
Harry M
odpowiedz
Harry M
149
Master czaszka

ja nigdy nie mam problemu wczucia się w klimat. na szczęście ;).

07.08.2011 13:50
raziel88ck
👍
odpowiedz
raziel88ck
157
Reaver is the Key!

Oh yeah!

Rojo, poruszyłeś niezwykle ciekawy i bardzo intrygujący temat. Zanim jednak zdecyduje się przejść przez Twoje podpunkty zacznę od swojego wstępu, szukając odpowiedzi na nurtujące pytanie, które brzmi następująco - dlaczego nie zagrałem w kultową produkcję, którą każdy powinien ukończyć co najmniej 5 razy? Otóż tak jak sam wspomniałeś, jest to przede wszystkim czas. Niestety i mnie nie dane było urodzić się wcześniej, a dziś faktycznie na pierwszy rzut oka (dosłownie), niezwykle ciężko jest się przyzwyczaić do znacznie starszych elektronicznych perełek. Na szczęście jako posiadacz klona konsoli - Pegasus, która jest szerzej znana pod nazwami Famicom, bądź NES (Nintendo Entertainment System), zostałem od małego przyzwyczajony do 8-bitowych gier, dzięki czemu nawet dziś mogę z czystym sumieniem spojrzeć na nie pozytywnym okiem.

Innym powodem jest chociażby to, że mamy ogromny wybór, innych, młodszych i na pierwszy rzut oka ciekawszych tytułów do wyboru. Innym zaś jest niemożność uruchomienia oldschool'owych hitów na nowszym sprzęcie czy systemie operacyjnych. Fani robią co mogą, ale i tak nie zawsze udaje się w dany produkt godnie zagrać, bo albo mamy artefakty na ekranie, czarny obraz czy brak dźwięku, albo zwyczajnie grę wyrzuca co chwilę do pulpitu. Z zakupem również bywa ogromny problem i nawet oferta używek nie jest w stanie pomóc z prostego powodu - stare, kultowe gry są w cenie, bardzo wysokiej zresztą.

Jeśli zaś chodzi o moje growe sumienie to na szczęście nie mam z tym problemu, po prostu uświadamiam sobie, że do niektórych produkcji mnie nie ciągnie, mimo wysokich not, chwalebnych recenzji redaktorów czy użytkowników. Każdy ma swoje gusta, o których nie powinno się dyskutować. Czy jestem gorszym graczem, ponieważ nie do końca przypadł mi do gustu kultowy dziś System Shock? To nie wina wieku gry, bo dużo młodszy BioShock również mnie do siebie nie przekonał, okazał się zwyczajnie nudny, choć początek rozgrywki wcale się na to nie zapowiadał. Gdyby chociaż klimaty obu gier mi odpowiadały (nie twierdzę, że klimaty złe, ale nie są w moim typie), to zdołałbym je ukończyć, a tak niestety odkładam pudełka na półkę i przyklejam karteczkę - "nie dla mnie". Trochę to przekoloryzowałem, ale chodzi tu o przekaz, a nie o dosłowną rzeczywistość.

Uważam, że znajomość gier mam naprawdę sporą, nawet jeśli dotyczą obcych mi gatunków. Są takie gry, których nie chciałbym za nic w świecie ukończyć, ale które bardzo szanuje i zdaje sobie sprawę z ich świetności. Oczywiście próbowałem przekonać się do kilku z nich, niektórym udało się wessać mnie bezgranicznie, inne od pierwszego kliknięcia potrafiły mnie do siebie zniechęcić.

Jestem osobą, którą byłoby stać na zakup kilku konsol, jednak co z tego, skoro na gry zabrakłoby mi kasy? Hobby nie jest tanie z czego daję sobie doskonale sprawę, ale wolę przeznaczyć większość swojej gotówki na coś ważniejszego, związanego z moją przyszłością. W końcu nie jest lekko, trzeba się opamiętać i pomyśleć o rodzinie, mieszkaniu etc. Jedna platforma mi wystarczy, zresztą nie wiem czy miałbym teraz czas aby zagrywać się w gry na różnych platformach, skoro na samym pececie mam mnóstwo tytułów do ogrania.

Jeśli chodzi o przegapienie danych hitów, to ja osobiście podepnę pod to coś innego, mianowicie zmiany w psychice, gustu, dobraniu odpowiednich umiejętności do danej gry. Są dane gry, których kiedyś nie lubiłem, a dziś zaczynam się do nich przekonywać - Tomb Raider. Są też i takie, które mnie rajcowały, ale niestety moje umiejętności były zbyt słabe - Hitman. Niezależnie od sytuacji, zamierzam nadrobić każdą zaległość, oczywiście interesujących mnie produktów - Fallout.

W dawnych czasach gdy internet nie był tak dostępny jak dziś, informacje o grach zdobywało się od znajomych i czasopism, innych środków przekazu wówczas nie było. Przynajmniej nie pamiętam innych z dzisiejszej perspektywy. Sam wiele dobrych gier pominąłem, niektóre z nich poznałem dość wcześnie, powiedzmy rok, max dwa lata od czasu premiery, inne zaś znacznie później. Jednak uważam, że naprawdę dobry tytuł wybroni się bez trudu nawet po nastu latach! Jeśli tego nie potrafi, oznacza, że wcale nie był tak dobry jak to się mówiło o nim kilka lat temu, albo zwyczajnie dana produkcja nam nie odpowiada. Ja tak to widzę.

Cóż, technologia najszybciej się starzeje fakt, szczególnie, że dziś gry są przystępniejsze dla graczy. Jednak jeśli chodzi o mnie to wystarczy pomysł na grę, wciągający klimat i duża, nawet jeśli archaiczna, grywalność. Jeśli dane dzieło spełnia te wymagania lub chociaż część z nich, jest dużo prawdopodobieństwo, że mi się spodoba, jeśli nie? Cóż, goodbye!

Najbardziej zabawne jest to gdy "staroć" jest pod danym technologicznym względem lepsza od nowości. Zapodam pewien przykład. Taki Duke Nukem 3D ma całkiem niezłą, nawet pod dzisiejszym kątem interakcje otoczenia. Przypomnijmy sobie teraz najnowsze Call of Duty: Black Ops i porównajmy, która z nich ma więcej takich elementów? Odpowiedź jest prosta, Duke! Pomimo tego, że jest z 1996 roku, a najnowsze obecnie Call of Duty z 2010! Od razu uprzedzam, że nie chcę wywoływać żadnych wojen, ale Black Ops jest pod tym względem znakomitym przykładem.

Ogólnie dziś najbardziej starzeje się oprawa wizualna, nie fizyka, bo taki Max Payne 2 czy Half-Life 2 (gry odpowiednio z lat 2003-2004) mają lepszą fizykę od 90% dzisiejszych produkcji! Z wizualnymi aspektami też już nie jest tak jak kiedyś, gdy w ciągu roku kilkukrotnie zmieniał się lider najlepszej grafiki. Od kilku lat wszyscy odczuwamy stagnacje technologiczną. Świetnym argumentem jest np. to, że nawet kilkuletnie komputery dają sobie radę z odpaleniem każdej nowości na wysokich detalach, co kilka lat temu było nie do pomyślenia! Pamiętam swój pierwszy kupiony komputer, dziś nazywany przeze mnie srebrny z racji koloru obudowy, po dwóch latach wymagał zmiany kilku podzespołów! Zaś mój obecny sprzęt po 3 latach nie wymaga żadnej i do premiery nowych konsol, wymagać nie będzie.

Na koniec tego akapitu dodam, że osobiście bardziej cenie oprawę artystyczną, którą nie ma prawa się zestarzeć, niż tą techniczną. Nawet z dzisiejszego punktu widzenia brzydka gra z ciekawymi lokacjami potrafi przyciągnąć uwagę i spowodować uczucie nostalgii.

Jeśli zaś chodzi o audio, to jest tu podobnie jak ze sprawą wizualną. Dlaczego tak uważam? Ponieważ dobry soundtrack jest jak artystyczna oprawa, zaś słaba jakość dźwięku spowodowana starą technologią jest odpowiednikiem oprawy wizualnej pod względem technologicznym. I'm Captain Obvious! Tak czy siak, nawet 8-bitowe kawałki mogą wpadać w ucho bardziej niż kawałki w HD, powiedzmy Justina Biebera czy Mandaryny. Grunt aby muzyka odpowiadała klimatowi oraz pasowała do oprawy artystycznej etc., bo w przeciwnym razie gracz nie zostanie wsiąknięty w wykreowany przez twórców, elektroniczny świat.

To prawda, nowe odsłony znanych, kultowych serii, które w pewien sposób potrafią zachęcić gracza, powodują, że ma on chęć poznania starszych odsłon. Sam obecnie przeżywam taką sytuację z serią Duke Nukem. Gdyby nie Forever, to do dziś nie spróbowałbym swoich sił w poprzednich przygodach charyzmatycznego Księcia.

Podsumowując. Każdy z nas ma pewne ulubione, kultowe, dojrzałe hity, w które dane nam było grać gdy było o nich głośno. Nikogo chyba nie zaskoczę swoim przykładem - seria Legacy of Kain. Co prawda spóźniłem się z pierwszą odsłoną serii, czyli pierwszym Blood Omenem z powodu braku tejże gry, ale nowsze odsłony, czyli te od pierwszego Soul Reavera spowodowały, że zdecydowałem się na wielotygodniową przygodę (maraton) z Kainem i Razielem na czele. Grałem wówczas chronologicznie pod względem historii, a nie roku wydania, aby lepiej zrozumieć całą niezwykle zagmatwaną i zarazem epicką historię. Do dziś wspominam tamtą chwilę. Coś pięknego!

Cóż, czytając ten artykuł jak i publikując swój komentarz, poleciało parę sentymentalnych łezek.

07.08.2011 14:00
ROJO.
👍
odpowiedz
ROJO.
148
Magia Kontrastu

Raziel - może się zamienimy? Hehe, jak zwykle zacny art pod artem. To lubię!

07.08.2011 14:55
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
86
Silence of the LAMs

Paradoks - fizyka wypada lepiej w starszych tytułach - MP2, UT2k3/2k4, HL2 czy Painkiller.
Dzisiaj ciała przeciwników potrafią wyczyniać większe cuda niż podczas walki będąc żywym :]

07.08.2011 15:21
😊
odpowiedz
zanonimizowany705868
39
Pretorianin

Mnie ominęły niestety 1 i 2 Fallout. Nie ze względu czasu tylko na to, że nikt mi tych gier nie wskazał lub nie miałem szczęścia żeby na te gry trafić. Rojo zainspirował mnie do tego żeby sięgnąć po te tytuły :). Zobaczymy co z tego wyjdzie :)

07.08.2011 15:28
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
86
Silence of the LAMs

Swoją drogą - kupiłem za 50zł Sagę BG i ID. Nie wiedziałem jak do tego podejść. Rok- dwa lata później ukończyłem sagę ID oraz pierwszego Baldura, w sensie dostałem weny :]
A że mało ciekawych gier wtedy było a i nie miałem nic do grania w multi wiec było tylko lepiej :]
Teraz męczę BG2, zrobiłem kilkumiesięczną przerwę i zastanawiam się, co mam robić. Część zadań nie ma w dzienniku a dwa - robienie własnych notatek kończy się wypadem do pulpitu.
Z godzinę próbowałem ogarnąć grę potem. Ale dam radę, nie takich rzeczy dokonywałem.

07.08.2011 16:43
odpowiedz
Qza
21
Pretorianin

Dragon Age 1/2. Nie grałem i nie zamierzam, jakoś jej nie czuję(pograłem w jedynkę, ale nie spodobała mi się). Nie grałem też w Planescape,Baldura oraz pierwsze 2 części fallouta i jakoś mi z tym dobrze :P Nawet w Diablo II nie przeszedłem pierwszego Aktu, a w jedynkę w ogóle nie grałem. Diablo 3 się zbliża więc może zobaczę Diablo2 :) Gothic 1/2/3/+ nie wiem ile ich tam jest-nigdy nie grałem mimo, że kumpel 1 i 2 około 20 razy i ciągle gra :P

07.08.2011 16:47
odpowiedz
Qza
21
Pretorianin

Kotora, ani zadnych starwarsow nawet nie widzialem-poza sw:fu

07.08.2011 16:57
ROJO.
😍
odpowiedz
ROJO.
148
Magia Kontrastu

Qza - to w co Ty grasz?

07.08.2011 17:14
Stalin_SAN
👍
odpowiedz
Stalin_SAN
56
Valve Software

Qza - to w co Ty grasz?

Kal of Diuti

07.08.2011 17:18
jarooli
odpowiedz
jarooli
106
Would you kindly?

[17] Ja z tych gier grałem tylko w Diablo 2, którego i tak nie skończyłem;P

07.08.2011 18:01
Williams
😊
odpowiedz
Williams
50
Generał

Witam,

Tez muszę sie przyznać iz w grę typu Gothic czy Diablo 2 nigdy niegrałem.
Spróbowałem Fallout'a ale odrazu mnie odrzucił niewiem dlaczego.
Są gry do tórych naprawde lubię wrócić typu Max Payne, Call of Duty 2, Knights and Merchants i wiele innych ale o gustach sie niepowinno dyskutować :)

Może kiedyś nadrobie ale głównym problemem jak juz był wspomniany wyżej jest czas :)

Pozdrawiam :)

07.08.2011 19:01
Aweloch
odpowiedz
Aweloch
1
Junior

Dla mnie seria gry, która ma najwięcej wspomnień niekoniecznie związanych właśnie z tematyką gier wideo to seria Fallout, definitywnie. Nie mam naprawdę pojęcia dlaczego tak się dzieje ale szczególnie kojarzy mi się z moim pierwszym domem. Może dlatego, że będąc jeszcze cholernie młodym dzieciakiem spędzałem wiele czasu na zabawach uderzających do podobnych sytuacji w grze. Do tych wspomnień dołączył też mój zmarły dosyć dawno zresztą owczarek niemiecki, który bawił się razem ze mną i przyjaciółmi. To były dobre czasy, teraz? pudełko new vegas i lat piętnaście na niewiele się zda tak jak kiedyś. Dlatego warto wspominać i znajdywać sobie rzeczy, które będą coś nam symbolizowały :).

08.08.2011 09:28
The Puchacz
odpowiedz
The Puchacz
52
Generał

Ja ze wczuwaniem się w gry nie mam problemu.
A tak trochę z innej bańki- nigdy nie wiedziałem o co cho z tym psem w falloucie :/

08.08.2011 09:43
ROJO.
👍
odpowiedz
ROJO.
148
Magia Kontrastu

The Puchacz - Zapraszam:

http://gameplay.pl/news.asp?ID=59364

11.08.2011 19:01
odpowiedz
ozoq
59
Generał

W komentarzach daje sie dostrzec inny problem - zmuszanie sie do gier. Ukonczenie niektorych tytulow bo tak wypada. Pisanie, ze juz nie takie rzeczy sie robilo i za wszelka cene przebrnie sie przez gierke. Achievement. To chyba nie o to chodzi.
Nie powinno sie komus wygarniac ze nie ma nic do powiedzenia w temacie bo nie gral w baldur's gate'a a samemu zmusilo sie do 100h z pierwszym elder scrollem. Niektorzy pewnie zaluja, ze nie moga sobie zdac egzaminu ze znajomosci erpegow i przybic dyplom nad monitorem. albo lepiej jakis elektroniczny zeby kozakowac po forach.
nie podobal mi sie ani torment ani baldur i nie uwazam bym z tego powodu nie mogl dyskutowac w sprawie gier. Nie gralem w piewszego duke'a, quaka ani unreala i nie przeszkadza mi to cieszyc sie battlefieldem czy crysisem. Tyle w temacie.
autor poruszyl jednak wazne przeszkody w odniesieniu do starych gier. czas i wall of text. tego pierwszego ledwo starcza na wspolczesne hity a jesli chodzi o cale strony wyskakujacego tekstu w dialogach - nie chce sie. Nie trzeba od razu wyskakiwac, ze pewnie najbardziej lubie ogladac familiade i sluchac disco polo. Wielokrotnie tez przewyzszam statystycznego Polaka w czytaniu ksiazek. W grach jednak tego udowadniac nie musze i meczy mnie to.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze