Gazety komputerowe kontra serwisy informacyjne / Czasopisma o grach: dla płyty czy tekstu? - ROJO - 7 lipca 2011

Gazety komputerowe kontra serwisy informacyjne / Czasopisma o grach: dla płyty czy tekstu?

(Ze względu na rozmiar i formę tekstu, jest to jakby hybryda Rojopojntofwiu z Szybką rozkminą) LOL, te nazwy zaczynają mnie rozwalać...

Czasopismo. Kiedyś podstawowe źródło informacji o branży. Pewna baza wiedzy, newsy, recki, zapki, betki, porki z pierwszej ręki. Poczciwy kibelek, śmierdzący tramwajek czy nudniasta lekcja chemii. Gamingowa gazetka wiernie towarzyszy na kolanach w różnych warunkach i okolicznościach. Czytając, czujemy się graczami. To jestem ja, a to moja lektura. Nie wstydzę się jej. Jestem fanem, zbieram, kolekcjonuję wszystkie numery, które potem odpalam na wydzieloną półeczkę i z czasem raczę sentymentalnym spojrzeniem.

Źródło: http://pl.123rf.com/

Tylko papier. Tak było kiedyś. Czasy jednak trochę się zmieniły. Wkroczył Internet. Z kopa szybko zdobył popularność, fundując łatwy dostęp do potężnej bazy informacji. Danych, na bieżąco aktualizowanych i urozmaicanych przeróżną formą. Media tradycyjne zmuszone były zmierzyć się z tymi nowoczesnymi, cyfrowymi. Mimo, że płyty do gazet wychodziły już wcześniej, to właśnie te dodatki stały się podstawowym orężem w walce o czytelnika-gamera. Kupujemy więc czasopisma branżowe dla płyty z pełnymi wersjami gier czy tekstu? Zapach papieru czy błysk płyty? Pełniak czy litera?

Pamiętanie Kohla z Vault City w Falloucie 2? Dzięki wysokiej retoryce, mogliśmy wytargać od niego kilka książek. Tych, które cudem uniknęły komputeryzacji…

Wielkie upadki wielkich, czyli cyfra wypiera literę

Secret Service, Gambler, Reset, Świat Gier Komputerowych, Click! zaczęły padać jak muchy. Poddawały się konkurencji (słabsze pełniaki lub ich brak) lub niewytrzymywany walki ze swoimi wirtualnymi odpowiednikami – sieciowymi serwisami informacyjnymi. Trudno się dziwić, że sprzedaż leci na łeb na szyję. Wiem co piszę, albowiem w kwestii dystrybucji prasy mam bardzo wysoko postawionego ojca. Mówi, że kolorowo nie jest. Pokazują to również statystyki stosunków nakład-sprzedaż. Interesujące, nie? Synek napędza to, co tatulo chce sprzedać w formie tradycyjnej. „Wszystko jest w necie”, często się słyszy. Trudno się z tym nie zgodzić. Mamy wszystko co wymieniłem na wstępie. Dodatkowo na bieżąco aktualizowane, uzupełniane, poprawiane i z możliwością komentarza w czasie rzeczywistym. Pod gazetą nikt się nie wypowie, chyba, że wyśle list lub konkretnie ustosunkuje się na forum w odpowiednim dziale. Dalej jednak jest to mniej wygodne niż wersja „zero-jedynkowa” w locie. Gazety prędzej czy później upadną. Taka jest brutalna prawda. Wywali je technologia. Papier spłonie. Będziemy chodzić z aktualizowanymi tabletami/rulonami wyświetlającymi wirtualne gazety w formie interaktywnych hologramów. Już teraz mamy tego namiastkę w formie laptopów, telefonów czy innych urządzeń zdolnych wyświetlać zawartość serwisów. Pierwszy argument za tradycyjną literą, czyli mobilność – padł. Dzięki w/w sprzętom, stacjonarność nie jest już domeną i głównym mankamentem e-serwisów. Bezlitosna wirtualizacja, która dotyczy gazet o każdym profilu i targecie. Pora przejść do drugiego asa w rękawie, a jednocześnie kolejnego zagadnienia dzisiejszej rozkminy, czyli dodatków.

Stary, dobry SS. Wskrzeszony po upadku w necie przez kumpla z plastyka – Drizita. Ładne było zdziwko wszystkich jak po długim czasie przyznał się kim jest jego alter-ego…


Dodatek asem, czyli pełniak jako „być albo nie być” danego numeru

By przykuć uwagę potencjalnego nabywcy i zaintrygować czytelnika, stosuje się wiele zabiegów. Priorytet to dodatek - najcięższa artyleria. Niejednokrotnie decydująca o zakupie - ostateczna karta przetargowa. Misiaczek, smoczek, butelka dla dzieci, grabki, wór ziemi dla ogrodników, klapki, pomadka, test ciążowy dla nastolatek, mapa, pedał gazu dla zmotoryzowanych, bandanka moro, granat F-1 dla militarystów, pęseta, znaczek Harrego M. dla numizmatyków, wypaśny zestaw legalnych, pełnych wersji gier dla graczy. No właśnie. Rojcio zaczynał chyba jak każdy, od rajcowania się zapachem papieru. Mimo początków z SS (wiem jak to brzmi), którego to przyjaciel Drizit wskrzesił potem w necie – ostatecznie należałem do obozu CD-Action (Smuggler i jego gumowe kurczaki jako symbol branżowego wariactwa), by następnie przejść do ŚGK (Fido i Mel, prosiak Pulas to byli idole!) Padł, powrót do CDA (bezczelny, skaczący po partiach ze mnie zdrajca był, nie?) Niemniej jednak, zawsze jakaś gazetka przy mnie była, w łapkach gościała. Gdy spędzałem wakacje w miejscu bez kompa, poruszałem się pojazdem lub ostro zapodawałem w WC – napalałem się na powrót do gamingowych uciech właśnie lekturą tradycyjnego czasopisma. Super przystawka. Potem pojawiły się gry załączane do moich gazet. Przechodzimy więc do meritum. Oniemiałem. Było się biednym szczylem, na pełnoprawne pełniaki w big boxach nie zawsze było człowieka stać, więc zestaw kilku ciekawych pozycji na jednej płytce cieszył nieopisanie. Wyborny, legalny gaming. Pełniaki? BA! Głupie demo czy wersję shareware męczyło, masterowało, wałkowało się godzinami (Diablo, Starcraft, Fallout). Same one dawały już taki fun, że hej. Dalej priorytetem był jednak tekst, komiksy, całe growe dziennikarstwo. Do czasu, aż pojawił się Pan I

Ostatnia linia obrony…


Net > Gazeta < Pełniak > Net

W kwestii zakupu gazet, zostają wierniuchy lub właśnie „pełniakowi” hunterzy, dla których przecieki tytułów urastają do rangi kiślowgaciowego objawienia. Z kolei jak im coś nie przypasi, mówią „Dziękuję, postoję”, „Daruję sobie numer, same odgrzewane kotlety”, „Słabiutko w  tym miesiącu, zaoszczędzę te kilkanaście złotych”. Zero szacunku dla litery, zawartości merytorycznej, intelektualnego przekazu. Ale wiecie co? Nie dziwię się im, nawet ich rozumiem. Jak to?!? zapytacie. Już tłumaczę: gazety przegrywają z serwisami, stąd nacisk na zawartość płyt (as), -> stąd skupienie się czytelników na jakości pełniaków. Łańcuszek ponurej konsekwencji kilku zależności. Trudno winić więc kogokolwiek. Jeśli już, to tylko postęp technologiczny.

Felietony, publicystyka to coś wyjątkowego, czego niema wcześniej w sieci. Źródło: http://pl.123rf.com/

Rojopojntofwiu

Jak jest ze mną teraz? Nie będę Was ściemniał. Walnę prosto z mostu, szczerze: Nie kupuję już gazet. Nawet dla gier. Info mam w necie, programy w sklepie. Bieżące dane i pewna wygoda wygrywają. Co robię gdy nie mam jak grać? Odpoczywam cholera! Ile można?!? Pełniaki wolę w pełnoprawnym wydaniu pudełkowym DVD. W zdecydowanej większości przypadków zawartość płyt to gry stare lub takie, które zdążyłem już zakupić i przejść. Nie zmienia to jednak faktu, iż za kilkanaście złotych możemy porządnie nadrobić pewne zaległości. Problem w tym, że pełniaki pierwotnie pełniące rolę dodatków – zrobiły z nich samą gazetę. Teksty, komiksy, żarciki, konkursy, klucze to BT, poradniki, porady techniczne? Wszystko staje się przeterminowane w momencie premiery numeru (oprócz publicystyki). Najpierw wszystko jest w necie lub od dawna tam jest. Brutalny znak naszych czasów. Trzeba się z nim pogodzić. Gracz i tak w sieć zajrzy. Czy kupi też gazetę? Niekoniecznie. Kwestia ostatnia to taka, iż topowe gazety przestały już być jedyną alfą i omegą, opiniotwórczą wyrocznią w kwestii oceny gier i gamingowych wydarzeń. Mimo, że koszą konkurencję z własnego podwórka, przybyło im tej z wirtualnego. W niektórych przypadkach spadł też poziom pióra. Przeświadczenie, że wszystkim zajmie się pełniak? Niewykluczone.

Gazeta i pełniak. Co jest dodatkiem do czego?


Szybka rozkmina

Retro-tradycja kontra nowe media. Mobilna, wybiórcza, ograniczona i cykliczna materia vs. potężna, zaktualizowana i różnorodna formą wirtualna nienamacalność. Rozkmina dziś konkretna i bardzo na czasie. Dylematy i brutalne wybory. Pytanie typu main core: Kupujecie gazety o grach? Jeśli tak, to co o tym decyduje? Treść jako intelektualny przekaz, merytoryka, litera, myśl czy Gra jako cyfra, pełniak, interaktywny fun? Słucham. Jestem ciekaw Waszego podejścia i argumentacji. Wszystko może być pełne racji. Przekonajmy się.

P.S. Jeśli podoba Ci się mój Blog, znalazłeś/-aś w nim coś dla siebie (jakiś stały cykl, konkretny dział, itp.) i posiadasz konto na Facebook'u, "Polub go" po prawej stronie pod moim avatarem. Z góry Ci za to dziękuje. Doceniam i pozdrawiam. ROJO

Szybka rozkmina:

#19 Dobry, zły, brzydki

#20 Złościsz się gdy przegrywasz?

#21 Poszerzacie swoją wiedzę?

#22 Tury czy Real-time?

#23 Montujesz własną muzę?

Rojopojntofwiu:

#28 Każda gra to jakieś wspomnienia...

#29 Art pod artem

#30 Ten wspaniały '98...

#31 Dodajemy również grę!

#32 Szlaban

ROJO
7 lipca 2011 - 16:22

Kupujesz gazety o grach?

Tak, ale tylko dla pełnych wersji gier. 9,2 %

Tak, ale głównie dla treści. Gry to dla mnie nieistotne dodatki, które zazwyczaj już mam, w które grałem/-am. 34,8 %

Tak, dla tego i tego. Treść w łeb, gra w komp. 32,1 %

Nie kupuję gazet o grach. 23,9 %

Komentarze Czytelników (50)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
08.07.2011 10:05
sekret_mnicha
😊
odpowiedz
sekret_mnicha
208
fsm

GRYOnline.plTeam

CDA kupuję niemal od początku jego istnienia. Stosik waży niemal tyle, co ja i będzie tył jeszcze przez lata (zapewne) :)

Reset kupowałem, aż zakończyła się przygoda (a szkoda, że tak rymnę).

Okazjonalnie w me łapki wpadały pojedyncze numery innych czasopism, ale generalnie pozostaję wierny treści drukowanej. A w kwestii książek chyba nigdy nie przerzucę się na format cyfrowy.

Co nie zmienia faktu, że zamierzam przeczesywać net i dodawać doń nowych treści póki starczy sił i zapału.

08.07.2011 11:20
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
79
Silence of the LAMs

[30]
podobnie mam pod względem gier. Ludzie łapią co jest a ja wybieram może 1-3 na rok. Granie w coś starszego wywołałoby chyba u nich wysypkę.

[26]
mnie przestało szkodzić na oczy pojawienie się LCD. Przy CRT chciały mi oczy wypłynąć po paru godzinach. Tak to mogę nawet cały dzień posiedzieć bez szkody dla gał.

Szkoda że czasopismami o grach zainteresowałem się późno (połowa 2000r.) wtedy część poupadała. Nie pomagało miejsce zamieszkania (mała mieścina) przez co tylko Click, CDA i KŚG docierały do mnie.

08.07.2011 11:30
odpowiedz
gladius reloaded
0
Generał

[31] O tak, do książek w wersji innej niż papierowa trudno się przekonać. Jednym wyjątkiem są słowniki, gdzie wersje papierowe nie umywają się do elektronicznych. Ale tak, żeby po prostu poczytać, to zdecydowanie wolę książkę. Czytanie książki z ekranu monitora czy nawet laptopa mija się z celem. Czytnika e-booków nie testowałem.

08.07.2011 13:40
odpowiedz
zanonimizowany690620
27
Centurion

Numizmatyka :D

Ja gazetę czasami kupię, wyznacznikiem jest gra, ale jeśli już kupię to czytam całość.

08.07.2011 14:20
👍
odpowiedz
knowing
56
make believe

Ja regularnie kupuję Neo +. Pismo jest świetne, treściwe a felietony miażdżą.
CDA przestałem kupować po żałosnej, kłamliwej recenzji Just Cause 2 i stronniczych recenzjach exklusivów.

[15] Mutant z Krainy OZ

Spróbuj Neo. Wielkość niektórych tekstów potrafi nieźle zadziwić, w dzisiejszych czasach cda i reklam na każdej stronie ;)

08.07.2011 14:36
HETRIX22
odpowiedz
HETRIX22
149
PLEBS

[1] Pewnie że można. Teraz trzy na cztery telefony komurkowe mają dostęp do internetu. Ma tą zalete że jest jeszcze bardziej mobilny od gazety, ale troche marnie się czyta tak małą czcionke.

08.07.2011 14:40
gracz12301
odpowiedz
gracz12301
100
AFC

Zawsze kupuję CDA dla pisma. Oczywiście, gdy płyta jest atrakcyjna również ją włożę do napędu, ale na pewno nie jest tak, że patrzę na płytę, śliniąc się bo "som fajne gry!!111", a pismo olewam.

Pismo to priorytet. Nie wyobrażam sobie wywalać 15-17 zł na samą płytkę... Bez przesady.

08.07.2011 14:49
novi..
odpowiedz
novi..
118
Senator

Nie wyobrażam sobie wywalać 15-17 zł na samą płytkę...

A ja 15-17zł na samą gazetę ;)

Czasopisma kupuję tylko gdy jest jakaś interesująca gra, oczywiście gazetę też czytam.

08.07.2011 15:21
NoBraiN
odpowiedz
NoBraiN
151
Konsul

Przyszłość prasy tradycyjnej jest przesądzona – zgadzam się w 100%.

Ale jest coś takiego w prasie tradycyjnej, czego portale internetowe nigdy
Nie będą miały – chodzi mi o ‘najlepszy numer’ danego magazynu czy też
pisma o grach. Chodzi o te poczucie „czy to już?!”, „będzie w kiosku?!”.

Kiedyś czekałem na Secret Service i nie chodziło tylko
o recenzje, ale o sam fakt, że jest, że mam go w rękach. To było MOJE pismo o grach, dorastałem z nim oraz z redaktorami. Dla mnie to było wydarzenie i kropka. Mam nawet
swój ulubiony numer – 12/98 – recenzje Half Life, Carmageddon 2, Baldur’s Gate, Sin, Grim Fandango, Blood 2 – The Chosen One, Quake 3 – pierwsza odsłona oraz KGB ;) Co za zestaw?! Co za numer?! Nie wiedziałem, od czego zacząć.

Te emocje w Internecie są mi obce, oczywiście wynika to ze sposobu, w jaki sieć jest
zorganizowana i w jak prosty sposób mogę mieć informacje, która mnie interesuje.
Wpisuje hasło i proszę bardzo – mam.
Tutaj nie chodzi o to, że „mamy najlepszy numer” raczej chodzi o „mamy najszybciej daną informację”. A to już nie to samo.

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że to jest świat Internetu – prędkośc. Ale ta idea łatwości dostępu i szybkości zabiła we mnie te emocje. Nie koresponduje to z moją chęcią posiadania
czegoś wyjątkowego, wyczekiwania. Bo w końcu ważne jest też przedstawienie danej gry, w jaki sposób to się zrobi, gdzie zostanie to zamieszczone. W sieci mam tak ogromny wybór recenzji (dobrych i złych), że nabrałem gigantycznego dystansu do tego, co czytam. Nie angażuje się już w to.

Pewnie wynika to z wieku oraz tego, że gram sporadycznie… zrobiłem się bardziej wybredny. Na palcach jednej ręki mógłbym wyliczyć gry, które w ostatnich 5 latach
dostarczyły mi rozrywki na wysokim poziomie.

Dochodzi już nawet do tego, że czasami wchodzę na YT i odpalam jakiś filmik z przejściem danej gry – to mi wystarczy.

Ogólnie rzecz biorąc emocje, które tkwią w gazetach takich jak SS to emocje, które już nigdy nie wrócą. W końcu świat się zmienił a ja razem z nim. Ale to właśnie te emocje sprawiają, że dla mnie prasa tradycyjna zawsze będzie o oczko wyżej od sieci gdzie każdy może napisach, co chce, kiedy chce i przez to w jakiś sposób słowo pisane w Internecie wydaje się mi takie bardziej trywialne, mniej znaczące.

Pozdrawiam.

08.07.2011 18:04
Jami84
odpowiedz
Jami84
57
Steam Maniak

kiedyś kupowałam z bratem CD-Action, Reset, SS, ŚGK * (ale wtedy nie mieliśmy dostępu do internetu i możliwe, że nie było wiele do czytania), ale już od wielu lat nic nie kupuję, jedynie czytam newsy na GOLu, Gameplaya i oglądam TVGry, a gier z promocji steamowych już mi się tyle uzbierało, że mam grania na długi czas, więc do pełniaków w czasopismach mnie nie ciągnie.

Z tradycyjnych czasopism prenumeruję miesięcznik FILM i Newsweeka, więc jak nawet nie mam dostępu do laptopa to i tak jest co do poczytania.

*ŚGK to kupowaliśmy z tego co pamiętam dlatego, że dawali polskie wersje fajnych gier, co wtedy nie było takie częste, ale nie za bardzo lubiłam ich czytać

08.07.2011 19:12
Cartoons
odpowiedz
Cartoons
194
Network Ninja

[32] mnie przestało szkodzić na oczy pojawienie się LCD. Przy CRT chciały mi oczy wypłynąć po paru godzinach. Tak to mogę nawet cały dzień posiedzieć bez szkody dla gał.

No tak, LCD to wygoda :) Ale jeśli chodzi o soczewki, to wszystko przy czym nie masz zwyczaju mrugania oczami powoduje wysychanie oczu :) W okularach no problem :)

08.07.2011 19:38
👍
odpowiedz
zanonimizowany777435
34
Senator

Temat sklania do refleksji....

Czytac czy nie czytac?

Oto jest pyt....
Chwila , chwila. Nie bede tu rzucal Szekspirowskimi tekstami , aby nadac tekstowi patetycznosci :) Nie o to chodzi.... Otoz to - gazety kiedys , za czasow swojej swietnosci byly nieodlocznym elemenem tzw. ekwipunku kazdego gracza. :) Kazdy kupowal , aby byc na bierzaca z informacjami , nowinkami , po prostu nie zostawac w nieznosnym tyle na trasie otrzymywania wiadomosci , nie tylko tych gamingowych , lecz rowniez pochodzacych z innych dziedzin ludzkiego zywota....

Kiedys... Ulubione slowo narzekaczy i starych zrzedzicieli :) Wazne to co tu i teraz jak to sie mowi.
No wlasnie.

Mamy internet. Zrodlo nad zrodlami.... Uzupelniane , zmieniane , aktualizowane na bierzaca przez miliony uzytkownikow. Tylko poczujcie ta potege. Teraz w porownaniu z mediami papierowymi jest niczym zadna krwi czarna puma w stosunku do rannego bawola... Ta bedzie sie posilac , rosnac w sile , a zwierze oznaczone numerkiem 2 predzej czy pozniej padnie....

Podstawowe pytanie tego tekstu:

Czy do jasnej ciasnej w ogole sa racjonalne podstawy do kupowania czasposim.... ?!

Odpowiem szczerze : Dla mnie - nie ma.... :)

Ale z powodu , iz jestem nie oszukujac nikogo , niespelna rozumu juz od przeszlo 2 lat regularnie zbieram CDA....
Po co?
Nie , nie dla pelniakow.... - Ostatni z nich zainstalowalem w ubieglym roku...

Teraz wszyscy oczekuja pewnej juz odpowiedzi to i ja dostana :)

Tak - przyznaje wydaje co miesiac to kilkanascie zlotych , aby poczytac o moim ulubionym hobby....
Mimo iz dziennie przelatuje wszystkie newsy , recenzje , zapowiedzi i inne teksty masci wszelakiej po kilkadziesiat razy w wersji wirtualnej , to i tak zawsze uleci mojej uwadze cos waznego oraz pismo namacalne to po krotce zbior wszystkich wiadomosci w jednym miejscu... Nie latajac po calej sieci mam tu wszystko uporzadkowane i rowno ustawione niczym zoldacy na poligonie wojskowym... Moze i nie posiadam chocby najmniejszych argumentow za tym , iz papierowe media sa uzyteczne , to otwarcie przyznaje , ze z nich korzystam :)
Co wiecej , jestem z tego dumny.

Jest jeden plus tegoz zbieractwa :P

Potem za lat 20 spojrze na ta sterte makulatury i powiem sobie pod nosem :
Oj czytalo sie , czytalo.... ;)
To cos nieodlocznego , chodzacego w parze z przedmiotami , ktorych obecnosc mozemy poczuc i nigdy to sie nie zmieni.
Zjawisko tego typu mozna porownac do wiecznych , niekonczacych sie starc na lini Dystrybucja elektroniczna VS stare , dobre boxy , ale z jedna mala uwaga - w tym wypadku te pierwsze nie sa wypierane tak szybko jak to sie ma ze sposobem kupna gamerskiej ambrozji...

Ale jest cos , co je laczy... I tu , i tam juz na zawsze pozostanie tak , iz czy to DE , czy tez internet nie beda budzic takich emocji , uczuc jak konkurencyjne sfery...

To jest to...
Slowem jednym:

Sentyment

i mozliwy powrot do swych mlodzienczych lat :)

09.07.2011 12:39
odpowiedz
alistair80
53
Centurion

Kupuję CDA dla pełniaków i dla pisma. Różnie. Cenię CDA ze teksty i za gry. Ostatni numer kupiłem dla A Vampyre Story i dla Gothic 3. Nawet nie po to, żeby w to zagrać, ale żeby mieć. Kiedyś może zagram. Po prostu nie jestem "maniakiem" (bez obrazy dla nikogo), który musi mieć każdy numer. Niemniej jednak, mimo kupna dla pełniaków, również czytam. Choćby z tych powodów co podał Brucevsky - wszystko w jednym miejscu, poza tym nie zawsze mi się chce gapić w monitor. Czytam naprawdę dużo książek, więc jestem przyzwyczajony do czytania na papierze. Żadne promieniowanie mi nie grozi z papieru ;)

09.07.2011 12:46
kokoju
👍
odpowiedz
kokoju
98
Handlarz z Neverwinter

Ja kupuję CDA z dwóch powodów: Pierwszy to pełniaki których nie instaluję (znaczy instaluję, ale to rzadkość, chodzi mi raczej o zrobienie kolekcji) a druga, ważniejsza to publicystyka. Recenzje są ciekawe, ale to teksty o dawnych ''wielkich przedwiecznych'' rynku komputerowego, czy choćby teksty o amidze i innych starych komputerach bardzo mi się spodobały. Dzięki nim wreszcie dokładnie poznałem te maszynki i ich historię. No ale oczywiście czym by było CDA bez Action Redaction, lubię czytać te listy zbulwersowanych oszoł... znaczy się ludzi którzy w sposób negatywny postrzegają działalność i jakość tego czasopisma;)

10.07.2011 18:04
😊
odpowiedz
zanonimizowany654438
20
Chorąży

Google Czytnik. Do tego Android. Gdybym chciał pod każdym niusem mógłbym mieć pierwszy komentarz (jeśli dla kogoś to jakieś osiągnięcie) - podaje tylko jako wymierny przykład.
Ale kupuję Playboxa, w Internecie wszystko gdzieś ginie, więc zostawiam sobie czasopismo dla pokoleń.

10.07.2011 19:01
odpowiedz
Jo Joro
48
Pretorianin

Kiedyś kupowałem masę pism o grach - TopSecret, Secret Service, Gambler. W epoce braku Internetu lub powolnego łącza modemowego pisma te były dla mnie niemal wyrocznią. Dodatkowo dział "listy" był swoistym forum z miesięczną aktualizacją :), a liczne poradniki czy nawet kluby miłośników gier danego gatunku (słynne żółte strony Gamblera) bardzo wiązały czytelnika z pismem. Co więcej każde z pism miało swoją specyfikę i wywoływało określone emocje (część ludzi kochała TS, część nienawidziła, rodzili się lokalni bohaterowie - słynny śp. Krzyś Kubeczo itp.) Pisma żyły!
Teraz to życie przeniosło się do Internetu. Kluby miłośników gier mają swoje fora, recenzji różnego typu znajdziemy od groma wszędzie, a cały czar i magia gdzieś uleciały.
Odrobinkę starego klimatu odnaleźć mozna było chwilami w Play, trochę w PSX Extreme (ale ja nie mam akurat konsoli więc nie kupuję).
CDA, cóż kupuję dla pełniaków. Jak jest ciekawy to kupuję, jeśli nie - odchodzę od kiosku bez żalu. Oczywiście jeśli już kupię to przeczytam, ale nie ekscytuje mnie to zbytnio. Wolę już posiedzieć na GOL-u.

11.08.2011 11:04
lastkill3r
odpowiedz
lastkill3r
8
Chorąży

Ja kupuję każdy od luteko '09 numer CD-Action, głównie ze względu na treść. choć czasem gierkę odpalę ;) (Drakensang, a nie takie crapy jak, np. Mass Effect), PlayBoxa mam wszystkie ( trzy ;) ) numery, czasem kupię Playa lub KŚG. Ogólnie jestem zwolennikiem czytania.

22.12.2011 19:57
👍
odpowiedz
Jakvbek
1
Junior

Hej, Rojo! Postanowiłem odpowiedzieć Ci na pytanie, a w późniejszym okresie na moim kanale yt, nagram podcast o tym temacie :) Zainspirowałeś mnie. A teraz do rzeczy. Regularnie, od dawna kupuję, CDA. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że... nawet nie odpalam gier do nich załączanych. Tak dobrze czytacie. Pełniaka zainstaluję, od czasu do czasu, gdy cos mnie rzeczywiście zaciekawi. Gazetę kupuję dla papieru, bo lubię czytać. Action Redaction, Na Luzie czy też obszerne recenzje. Tego w serwisach internetowych nie znajdę. To jest tak jak z grami. Możesz kupić pudełko, lub e-wersje. Ale rozpakowywanie pliku .rar, nie zastąpi nam prawdziwego zdzierania folii, czy fizycznego zadowolenia z gry. Pozdrawiam!
PS. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to na yt mam nick taki sam jak tu :D

22.12.2011 20:46
da Vinci
odpowiedz
da Vinci
31
Generał

Nie kupuję już gazet o grach. :| Treść mam np. tutaj. Gier z magazynów mam całe szafki, ale zainstalowałem z 4?

01.01.2012 21:54
Ychos
odpowiedz
Ychos
43
Pretorianin

Osobiście czytam Neo+, tam nie ma pełniaków i nie da się jej zarzucić tego że można go tylko dla płyty kupić- super felietony i recenzje.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze