Arkham Origins – najlepsza gra o Batmanie - OsK - 10 listopada 2013

Arkham Origins – najlepsza gra o Batmanie

Czytam recenzje (głównie zagraniczne) o najnowszym Batmanie i naprzemiennie nękają mnie dwa odczucia. Pierwsze: autor w ogóle nie chciał tej gry, bo mu się Batman znudził, ale ktoś przyłożył mu nóż do gardła i kazał pisać. Drugie: autor grał w inną grę lub napisał recenzję po godzinie rozgrywki, żeby mieć „to” z głowy.

Ale zacznijmy od początku, bo w nową grę o Batmanie w ogóle nie wierzyłem. Zaczęło się od innych aktorów podkładających głosy, zmiany studia, wciskanego na siłę trybu multi itp... W skrócie, postanowiłem Arkham Origins nie kupować. No i nie kupiłem.

Cóż jednak zrobić, jeżeli akurat jakiś czas temu zmieniałem kartę graficzną i producent dorzucał Batmany w celach promocyjnych? No i tak AO wylądował na moim koncie Steam. Przyznaję, że z czystej ciekawości odpaliłem grę od razu po premierze i – pomijając bugi – muszę stwierdzić, że jest to najlepsza część przygód Nietoperza, jaka powstała.

Deptanie śniegu wygląda naprawdę atrakcyjnie

Tylko narzekanie recenzentów na bugi w zupełności rozumiem. Mnie spotkał na samym początku problem z kratką wentylacyjną (już po kilku godzinach krążyły filmiki na YT). Żeby się wydostać z małego pomieszczenia trzeba było użyć szybkiej podróży. Jak na złość, nałożył mi się na to bug uniemożliwiający szybką podróż... Po prostu pięknie. No ale gra jest łatana, od premiery regularnie Steam dociąga niewielkie paczuszki i od jakiegoś czasu bugów nie widzę, poza nieszkodliwymi glitchami graficznymi, dokładnie tymi samymi, które miałem w Arkham City.

No i tutaj mamy największą bolączkę recenzentów, bo AO jest takie jak AC, tyle że odrobinę bardziej rozbudowane. Męczy mnie więc jedno pytanie: czego recenzent oczekiwał? Modyfikują jakąś grę – źle, pozostawiają mechanikę bez zmian do następnej części – źle. Więc kiedy jest dobrze? Z Batmanami problem jest taki, że nie są to gry na cztery, pięć godzin, więc łatwiej jest odczuć przesyt... Ale od premiery AC minęły prawie dwa lata!

Arkham Asylum wprowadził absolutnie znakomity system walki, który został udoskonalony w Arkham City. Dokładnie ten sam system przeniesiono do Arkham Origins, ale wprowadzając małe urozmaicenia i poprawki (łapanie przeciwników z ostrzami nareszcie przestało być dla mnie losowe i znacznie łatwiej jest mi wymierzyć te potrójne kontry, poza tym dodano nowe typy wrogów). Batman lata, znajduje ukryte przedmioty, tłucze zbirów, likwiduje wrogów z ukrycia i stacza zgrabne pojedynki z bossami. Czego chcieć więcej? Czy naprawdę oczekiwaliście zbierania części pancerza niczym w rasowym RPG, wyścigów w Batmobilu, grania ze zbirami w piłkę i jazdy na sankach? Po poprzednich dwóch częściach każdy fan wiedział, czego może się spodziewać i dokładnie to dostał, jeżeli kogoś poprzednie gry znużyły i chciał od Batmana odpocząć, może powinien sprawdzić jakieś inne tytuły?

Nowi przeciwnicy...

Drugą bolączką recenzentów jest fabuła. I tutaj się zastanawiam, czy dograli oni tylko do momentu, w którym zostajemy poinformowani o tym, że Czarna Maska wynajął zbirów do zlikwidowania Batmana? Przecież fabuła w tej grze niczym nie odstaje od poprzednich części, właściwie to jest nawet bardziej rozbudowana niż w AA. Nikt, kto czytywał komiksy i oglądał filmy o Batmanie, nie powinien być zawiedziony. Fakt, że do najlepszych opowieści (takich jak choćby Długie Halloween) sporo brakuje, ale można śmiało stwierdzić, że poziom fabuły jak na opowieść o Człowieku Nietoperzu jest całkiem przyzwoity.

... i sprzymierzeńcy

Trzecim często wymieniamy „problemem” są bossowie. Uważam, że zupełnie niesłusznie. Jedni są tępymi osiłkami, inni wolą bardziej wysublimowane metody gnębienia nietoperza i ich charakter został znakomicie oddany podczas starć. Spodobał mi się pomysł, w jaki AO zrywa z najbardziej utartymi schematami – jak choćby podczas walki z Electrocutionerem, kiedy gracz jest gotowy na długi pojedynek, toczony w kilku turach, a Electro pada od pierwszego ciosu. Jest to bardziej element komiczny, ale idealnie pasuje do fabuły, bo przecież to dopiero początki Batmana i złoczyńcy jeszcze nie do końca wiedzą, z kim przyszło im się zmierzyć. Poza tym, kto powiedział, że walka z bossem ma trwać półgodziny i polegać na kilkukrotnym odegraniu jednego schematu? Czy „pojedynek” z Zsaszem w pierwszej części był bardziej rozbudowany? Bylibyśmy szczęśliwsi, gdyby wszystko było przedłużane na siłę?

Dobrze, powiedziałem już, dlaczego nie uważam Batmana: AO za grę słabszą od poprzedniczek. Teraz pozostaje mi jeszcze wytłumaczyć, dlaczego uważam, że jest ona lepsza.

Tego typu etapy są w każdej części. I bardzo dobrze, bo są przyjemną odskocznią

Konstrukcja

Arkham City miał tragiczny wstęp. Za pierwszym przechodzeniem gry jeszcze było dobrze, ale każda kolejna próba była na początku męcząca. Do czasu pierwszej walki z ludźmi Pingwina gra była właściwie animacją, w której ktoś postanowił oddać nam kontrolę nad Waynem. Później zdobywamy kostium i cały świat gry staje przed nami otworem. Mamy uczucie, że wszędzie coś się dzieje i czasem niezbyt wiemy, za co się zabrać. Niestety, gdy próbujemy wykonywać zadania poboczne, okazuje się, że brakuje nam jakiegoś sprzętu i co chwilę musimy wracać na główny tor fabularny. W AO jest znacznie lepiej. Początek gry to korytarzówka, w trakcie której przypominamy sobie sterowanie, ale zostało to podane w taki sposób, że nie czujemy, jakbyśmy przechodzili nużący tutorial. Gdy wychodzimy do otwartego świata, okazuje się, że już na początku jest sporo rzeczy, do znalezienia których nie musimy kończyć połowy ścieżki fabularnej. Jasne, że niektóre zostaną odblokowane później, ale zostało to wprowadzone bardziej intuicyjnie i mniej nachalnie, dzięki czemu nie mamy wrażenia, jakbyśmy co chwilę uderzali w niewidoczną ścianę.

Copperhead. Odważna/Marketingowa decyzja twórców, żeby zrobić z niego kobietę.

Jaskinia, Alfred i potyczki

Zwiedzamy działającą jaskinię. Nie jest to miejsce zbyt duże, ale całkiem ładnie wykonane. Co najważniejsze, jest ono w pełni funkcjonalne. W Jaskini obejrzeć stroje, porozmawiać z Alfredem i toczyć potyczki rankingowe. Te same walki na arenie, które zawsze były do wyboru z głównego menu, nareszcie zostały lepiej wciągnięte w samą grę.

Detektyw

Batman, mimo że filmy już to nieco zatarły, jest przede wszystkim najlepszym detektywem. Dopiero w Arkham Origins udało się w ciekawy sposób przedstawić prowadzenie śledztwa. Trochę jak w Remember Me, możemy odtwarzać wydarzenie, przewijając je w przód i w tył, żeby znaleźć poszukiwany przez nas obiekt i odkryć, co tak naprawdę wydarzyło się na miejscu zbrodni. W poprzednich częściach było to wykonane dużo mniej atrakcyjnie!

Pierwsza sprawa kryminalna do rozwiązania

Szybka podróż

Wprowadzono system szybkiej podróży. Jeżeli ktoś chce zwiedzić i zebrać wszystko, i tak musi się nabiegać ulicami i nalatać nad nimi, ale nareszcie nie ma potrzeby nużącego latania między najbardziej odległymi punktami tylko po to, żeby dostać komunikat, że trzeba wracać do punktu wyjścia, by posunąć fabułę do przodu. Co więcej, szybka podróż jest ładnie uzasadniona sprzętem Batmana, więc nie czuć, żeby została dodana na siłę.

Poziom trudności

W dotychczasowych Batmanach poziom „trudny” nazywał się tak chyba tylko dla zasady. Prawie każdą walkę można było przejść za pierwszym lub drugim razem, a potyczki ze zbirami (może pomijając te pod koniec gry w AC) nie stanowiły w ogóle wyzwania. AO bardzo przyjemnie zaskoczył mnie w tej kwestii, bo już na początku gry dostałem kilka razy łomot od Croca. Nareszcie poziom trudny choć trochę zasłużył na swoją nazwę. I mimo że niektóre pojedynki (Deathstroke czy Copperhead) są nieco za łatwe, gra naprawdę potrafi czasem zaskoczyć (choćby podczas walki z Deadshotem),

I jak tu się nie cieszyć z nowego Batmana?

Ulepszona formuła

Nie pamiętam z AC ani jednej rzeczy, której brakowałoby mi w AO, a podstawy rozgrywki zostały dodatkowo poprawione i ulepszone, więc wniosek, że gra nie powinna chyba zbierać not niższych niż poprzednia część, prawda? Więć czemu w Gamerankings ma 20% mniej?!

Podsumowując, jedyną bolączką Arkham Origins są częstsze błędy, ale zapewniam, że jest już znacznie lepiej, niż było tuż po premierze i niedługo pewnie nie będzie już się czego doczepić. Jako fan AA i AC, dostałem od gry dokładnie to, co w Arkham Origins chciałbym znaleźć.

OsK
10 listopada 2013 - 09:05

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.11.2013 12:07
Ghost2P
Ghost2P
106
Legend

Też nie rozumiem narzekań. Dla mnie odsłona ta jest lepsza od AA, a trochę gorsza od AC.
Wielki plus za śledztwa które wreszcie wyglądają naprawdę ciekawie

10.11.2013 13:14
adrem
odpowiedz
adrem
93
The King

ja narzekania rozumiem, sam po przejsciu gry bylem niesamowicie rozczarowany

- system walki - w AA i AC nie mialem zadnych problemow ani z walka, ani z ng+ ani z wyzwaniami, tutaj najwiekszy problem byl z kontrami - niesamowicie czesto zbiry atakuja juz w momencie wyprowadzania ataku przez batmana, co nie pozwala skontrowac, a w efekcie konczy sie przerwaniem combo
- fabula - motyw z nagroda wystawiona za glowe batmana bardzo fajny, tylko...

spoiler start

tylko ze to sciema, bo znowu to joker pociaga za sznurki i jakkolwiek rozumiem ze jest to ulubieniec tlumu, to lepiej byloby gdyby to black mask byl postacia wiodaca

spoiler stop

- sledztwa - to juz w ogole totalna kpina, sa kretynsko latwe, wszystko jest zaznaczone wielkimi czerwonymi strzalkami a sam batman wciaz mowi co nalezy zrobic, a co najlepsze - opisane jest ile % miejsca zbrodni zostalo zbadane :D

mozna tak jeszcze dlugo, chociazby o postaciach ktore w grze byly bo byly (killer croc), czy tez o walkach z bossami

spoiler start

walki z bane'm byly po prostu zalosne, dwa razy ten sam schemat, a pod koniec gorsza wersja pojedynku z mr freezem, wow!

spoiler stop

ale nie ma po co, ja batmanem jestem wyjatkowo zniesmaczony, bo po prostu poprzedniczki zawiesily poprzeczke naprawde wysoko a ta czesc nie dorasta im do piet

10.11.2013 14:00
Ghost2P
odpowiedz
Ghost2P
106
Legend

Ja żadnych różnic w systemie walk nie zauważyłem - jest identyczny.
Śledztwa na pewno są o wiele lepiej zrobione niż w poprzednich częściach więc też trochę argument z dupy.
Narzekania na fabułę nie skomentuje.

10.11.2013 14:09
Mitsukai
odpowiedz
Mitsukai
187
Internet is for Porn

Niedawno gralem w Origins a dzis wbilem, tym razem na steam 100% Arkham Asylum i roznice w walce sa znaczace.
W AO bardzo czesto przerywali mi combo bo nagle zyskali zdolnosc przemieszczania sie podobna do tej, ktora ma Batman (potrafi przeleciec pol pomieszczenia jednym fikolkiem dla ciaglosci combo) plus ataki podczas kontr i pewnie pare innych rzeczy.

10.11.2013 14:10
adrem
odpowiedz
adrem
93
The King

jak widac system walki identyczny nie jest
a to ze sledztwa sa lepsze, nie znaczy ze sa dobre, nadal nie stanowia zadnego wyzwania dla intelektu

10.11.2013 14:28
odpowiedz
zanonimizowany758948
44
Generał

Grę jeszcze przechodzę ale mam do niej wiele zarzutów:
-znowu

spoiler start

Joker. I to jako główny wróg. Rzygam nim już, są inni wrogowie Batmana! Miał być Czarna Maska, a tymczasem dostaje on po dupie.

spoiler stop

-klimat i oprawa wizualna jest... bardziej komiksowa. Arkham Asylum szło ku realizmowi, City podobnie.
-sandboxowość tej gry to porażka. Granie w budynkach jest przyjemne, ale latanie po pustym i niewyróżniającym się Gotham to nuda kompletna.
-BUGI.

10.11.2013 21:46
Ghost_
odpowiedz
Ghost_
127
Konsul

Pomijając całkowicie bugi uniemożliwiające skończenie gry, Arkham Origins jest świetny. Nie rozumiem narzekań. Na marginesie: jak wyszło Remember Me albo wcześniej Amazing Spiderman lud narzekał, że system walki nie jest tak dobry jak w Batmanie. Jak wyszedł Batman to lud narzeka, że system walki jest taki sam. Banda hipokrytów dookoła.

10.11.2013 21:48
adrem
odpowiedz
adrem
93
The King

pokaz mi jakakolwiek wypowiedz krytykujaca to ze system walki jest taki sam, czekam

19.11.2013 14:10
Harry M
odpowiedz
Harry M
135
Master czaszka

To jest całkiem fajnie a gra, ale czuje spory niedosyt. Brakuje mi nawiązań do innych postaci ze swiata DC (w poprzednich czesciach były w formie zagadek enigmy), oraz wiecej skradania (w sumie to tylko jednego przeciwnika dało sie po cichu ogluszyc, bo wtedy wlacal sie alarm i wszyscy biegli do powalonego wroga ii stawali sie czujni). Arkham City jak dla mnie najlepsza częścią. (Sorki za ewentualne błędy ale pisałem na iPadzie z autokorekta i czasami cos przeoczylem).

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze