The Sims 4 - Edycja Kolekcjonerska - Unboxing (wydanie specjalne)
365 dzień na Ziemi, czyli mój rok na Gameplay'u.
Jak wydawane są soundtracki z gier (dyskusja) - Słowo na niedzielę(44)
Music To The People - Newsy(49).
Nowa płyta od Foo Fighters - Newsy(47 i 48)
Megadeth - Peace Sells... But Who's Buying? 25th Anniversary - Unboxing(25)
Sukces Beatlesów był więcej niż spektakularny. Nikt, absolutnie nikt, nie mógł przewidzieć, że czwórce kolesi z jakiegoś miasta na północy Anglii uda się zmienić nie tylko rynek muzyki rozrywkowej, ale i całą popkulturę. Że liczba sprzedanych płyt i singli będzie długo jeszcze nieosiągalna dla innych muzyków, że ich kariera i muzyczna spuścizna zapoczątkuje muzyczną drogę wielu innym gwiazdom rocka. Niewątpliwie ojców ten sukces miał dwóch – Johna Lennona oraz Paula McCartney’a. Ten pierwszy, z przyczyn oczywistych do Polski wybrać za bardzo się nie mógł, ten drugi – choć mógł, przez wiele lat nasz kraj omijał. Tak było aż do czerwca tego roku, gdy w końcu Polacy dostali „prawdziwego” Beatlesa tylko dla siebie(dla fanów Ringo, jeśli tacy są – nie obrażajcie się, po prostu Ringo dla mnie zawsze był tym najsłabszym z tej wielkiej czwórki). Dostali, zobaczyli i co najmniej jeden z nich jest zachwycony. Było to bowiem wydarzenie, prawdziwe WYDARZENIE.
Dzisiejszy unboxing będzie nietypowy, ponieważ nie pokażę tutaj jednego pudła, które wszyło w tym i w tym roku, za taką i taką cenę, w takim i takim sklepie. Z racji tego, że niedawno udało mi się skompletować całą dyskografię Queen i z racji faktu, że za niedługo ma wyjść nowa wersja ich płyt, wydana na Platinum SHM-CD(Super High Material – CD) pragnę przedstawić mój zbiór płyt Queen. Nie jest to jednak zwykła kolekcja zwyczajnych płyt, tylko zbiór płyt w wersji japońskiej, wydanych jako tzw. mini LP(mini longplay), schowanych w bardzo rzadkim kolekcjonerskim pudełku autorstwa firmy DISK UNION. O mini LP, pudłach, dyskografii Queen i nie tylko - w dzisiejszym unboxingu.
18.09.2013 – 24.09.2013
Gdy w 1995 roku Black Sabbath wydało fatalną płytę Forbidden nikt chyba nie przypuszczał, że panowie są w stanie wydać ponownie cos sensownego. Grupa, która swój pierwszy album opublikowała w 1970 roku wydawała się wypalona, zmęczona i przede wszystkim słaba. Spojrzenie na tę grupę zmienia się jednak po odsłuchaniu ich najnowszego albumu, 13. Bo Black Sabbath nadal jest w formie – i to jakiej!
Dzień trzeci. Zmęczenie jest co raz większe, piwo zaczyna smakować okropnie, notoryczne niewysypianie się zaczyna dawać się we znaki, człowiek zaczyna tęsknić za ciepłą wodą, łóżkiem albo chociaż czymś, co pozwoli mu poczuć się, choć na chwilę, wygodniej. Nic z tego – dalej trzeba łazić klika kilometrów do scen, stać pod nimi kilka godzin tylko po to, by zobaczyć faceta lub kobietę drącą się do mikrofonu i by ponownie trafić do namiotu o 2 nad ranem. Ale czy ktoś mówił, że będzie łatwo? Łatwo –nie. Świetnie? Jak najbardziej! Frequency Festival.
Recenzowałem niedawno ostatnią płytę Daft Punk – Random Access Memories. Płyta, choć świetna, nie ucieszyła fanów zespołu z jednego prostego powodu – była szalenie komercyjna, nie pasowała do wcześniejszej charakterystyki grupy, oferowała coś, co bardziej pasowało pod masowego fana, niż pod kogoś uwielbiającego coś bardziej niszowego. Taki sam mechanizm zadziałał przy Black Album Metallici i dokładnie tak samo wszystko wygląda przy płycie Petera Gabriela So. Dzisiaj unboxing specjalnego wydania na 25-lecie tego albumu – świetnego, lekkiego i przyjemnego, ale jakże innego w porównaniu do wcześniejszych dokonań artysty.
Newsy ze świata muzyki z ostatniego tygodnia. Coś o McCartney’u, coś o Metallice, coś o Black Sabbath. Działo się, działo.
11.09.2013 – 17.09.2013
Kiedyś przeczytałem, że Nick Cave, w latach 80, w berlińskim metrze wstrzykiwał sobie swoją własną krew. Czemu? Być może po to, by móc dalej imprezować. Słuchając jednak jego ostatniej płyty nie zobaczymy "kolesia od krwi". Zobaczymy człowieka stonowanego, może trochę melancholijnego, zmęczonego, ale mającego nadal coś ciekawego do powiedzenia. I bardzo cieszy mnie kierunek obrany przez Cave’a bo Push the Sky Away to bardzo dobra płyta, naprawdę dobra.
Wstałem o 10 rano, kiedy temperatura w namiocie była nie do wytrzymania. Poszedłem umyć się w lodowatej rzece, idąc mijałem setki ludzi albo skacowanych, albo pijących od samego rana. Mijają mnie karetki jadące do ludzi, którzy pić nie umieją, losowe dziewczyny i faceci przybijają mi piątki, jakiś facet ściąga majtki i goni innego proponując mu bliższe spotkanie, szczątki spalonej walizki(??) migają mi gdzieś przed oczyma. Patrzę w rozpiskę koncertów – przede mną koncert System of a Down. Frequency Festival.
W sierpniu tego roku, na Stadionie Narodowym w Warszawie, odbył się koncert(a właściwie – przedstawienie) The Wall. Byłem na tym, wyszedłem zachwycony i właśnie dlatego w pierwszej części nowego cyklu, zajmującego się limitowanymi/kolekcjonerskimi/ultra-rzadkimi wydaniami, opiszę wydany w 2012 roku The Wall – Immersion Box Set.
Mało która płyta wzbudziła tyle kontrowersji ostatnimi czasy, co ta. Za niedługo wyjdzie już drugi singiel z tego krążka, a choć od premiery minęło kilka miesięcy, a jednak nadal się o tej płycie dyskutuje. Zaprzedanie się komercji czy naturalny krok naprzód, poszerzenie horyzontów artystycznych i po prostu świetna płyta? Przedstawiam Daft Punk i ich Random Access Memories.
Weekend w Austrii. Sierpień 2013.
Dzień 1 – koncert - Tenacious D
Dzień 2 – koncert - System of a Down
Dzień 3 – koncert - Nick Cave & The Bad Seeds
Brzmi świetnie, prawda? Więcej – brzmi zajebi*cie, szczególnie jeżeli weźmie się poprawkę na to, że wszystkie trzy koncerty odbyły się w jednym miejscu, a w każdym dniu towarzyszyły im koncerty innych ,od Franz Ferdinand, przez Bad Religion, po Archive. Wszystko w cenie jednego biletu, wraz z niezapomnianym weekendem w oparach alkoholu, wśród 100 tys. ludzi spragnionych świetnej muzyki. Lub po prostu – Frequency Festival.
Próbowałem napisać na początku coś mądrego. Coś, przez co od razu zostanę zauważony na gameplay-u i zapamiętany(jeśli nie na wieki to chociaż na chwilę). Chciałem pisać coś o tym, jak ważna jest pasja w życiu i jak świetnie, że mogę zacząć rozwijać moją właśnie na gameplay. Chciałem potem napisać coś, co pokazałoby moją miłość do tego, co lubię robić i o czym będę tu pisał. Potem miałem jeszcze kilka, raczej nieudanych(lecz równie doniosłych), pomysłów, a tymczasem, jak głosi stara prawda, czasami najlepsze są najprostsze rozwiązania. Dlatego też może po prostu napiszę w skrócie kim jestem, o czym będę pisał i jakie mam plany na najbliższe tygodnie.