Ranking najlepszych seriali Marvela - Czarny Wilk - 15 kwietnia 2018

Ranking najlepszych seriali Marvela

Serialowe uniwersum Marvela przez ostatnie lata znacząco się rozrosło. Śledzenie wszystkich jego trybików potrafi zmęczyć nawet największych fanów superbohaterów, zwłaszcza, gdy nie ograniczamy się wyłącznie do tytułów wchodzących w skład Kinowego Uniwersum Marvela, chcąc być także na czasie z serialami związanymi z X-Men. Prawda jest jednak taka, że nie wszystkie tytuły sygnowane logiem Domu Pomysłów warto oglądać – choć wśród nich znajdziemy świetne perełki, trafią się tam także projekty, które okazują się zwyczajną stratą czasu.

O rankingu

To niby oczywistość, ale doświadczenie uczy, że lepiej o tym wspomnieć – ranking jest całkowicie subiektywny i oparty na moich własnych odczuciach towarzyszących oglądaniu poszczególnych tytułów. Ponadto nie zawiera on wszystkich wydanych dotąd produkcji tego typu, gdyż nie każdą zdołałem już obejrzeć. Artykuł będzie co jakiś czas aktualizowany o nowe seriale. Już dodane seriale mogą także zmienić pozycję, jeśli na przykład kolejny sezon drastycznie zmieni związane z nimi odczucia.

8. Agent Carter

  • Dostępne na VOD: nie
  • Liczba sezonów: 2
  • Zwiastun

Zmarnowany potencjał – tak najprościej można podsumować dwa sezony Agentki Carter. Twórcy otrzymali niezwykłą szansę, by pokazać nam początki SHIELD, superorganizacji szpiegowskiej, która dekady później zainicjuje projekt Avengers. Zamiast tego skupiono się jednak na perypetiach tytułowej bohaterki, lokaja Jarvisa oraz ojca Tony’ego Starka, Howarda, którzy w bondowskim stylu rozwiązują kryminalną intrygę. Chemia między postaciami oraz udane ukazanie lat powojennych dawały umiarkowaną przyjemność z oglądania pierwszego sezonu, drugi jednak zamęczył mnie wydumaną, bezsensowną intrygą i płaską, nudną antagonistką. Serial został skasowany, nim twórcy raczyli dać nam to, czego najbardziej od nich oczekiwano – narodziny TARCZY.

7. Iron Fist

Najgorszy superbohaterski serial Netfliksa cierpi głównie za sprawą jego głównego bohatera – Danny Rand, tytułowy Iron Fist, to postać nie tylko wyjątkowo głupia i irytująca, ale do tego bardzo antypatyczna. Ciężko jest mu kibicować, jeszcze ciężej jest się z nim utożsamiać, zwłaszcza że scenariusz usilnie stara się wmówić nam, że jest on kimś pozytywnym, czego my kompletnie na ekranie nie widzimy. Do tego dorzućmy zaskakująco słabe jak na produkcję o mistrzu kung-fu walki oraz budżetowość objawiająca się w bardzo rzadkim wykorzystywaniu przez protagonistę swoich mocy i dostajemy tytuł, który zniszczył mit o tym, że Netflix nie tworzy kiepskich seriali. 

6. Defenders

  • Dostępne na VOD: tak, Netflix
  • Liczba sezonów: 1
  • Zwiastun

Na ten projekt czekaliśmy latami, od debiutu świetnego pierwszego sezonu Daredevila. Miało być serialowe Avengers, połączenie wątków i spotkanie postaci z czterech różnych superbohaterskich seriali Netfliksa. Tymczasem zakumplowanie się Matta Murdocka, Jessiki Jones, Luke’a Cage’a i Danny’ego Randa okazało się zwyczajnie… nijakie. Mimo skrócenia całości do 8 odcinków względem zwyczajowych 13, akcja powoli wlokła się do przodu, a fabule zabrakło choćby kilku zdań wyjaśnienia pewnych istotnych elementów, przez co całość nie za bardzo miała sens. Będąc fanem poszczególnych postaci, Defenders nie oglądało się tragicznie, ale zdecydowanie nie był to serial, na który liczyliśmy i który spełniłby wygórowane oczekiwania.

5. Agents of SHIELD

Agenci TARCZY to jedna, wielka sinusoida. Serial zaczął się tragicznie – pierwsze kilkanaście odcinków było zwyczajnie głupie, a do tego główni bohaterowie wydawali się wyjątkowo irytującymi, jednowymiarowymi wydmuszkami. W drugiej połowie pierwszej serii nastąpił jednak niezwykły zwrot – wraz z nawiązaniem do wątków z filmu Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz przyszła nowa jakość. Fabuła zrobiła się o wiele ciekawsza, a postacie nabrały wyrazu. Świetny poziom podtrzymano w drugim sezonie, by w trzecim znowu zagasić entuzjazm – wprawdzie odcinki wciąż były o wiele lepsze od marnych początków, ale w ferworze akcji zagubiły się gdzieś interesujące wątki rozwijające bohaterów. Czwarta seria pomimo niemrawego startu ostatecznie okazała się niezła, natomiast trwająca wciąż piąta (i prawdopodobnie ostatnia) póki co zawodzi.

4. Runaways

  • Dostępne na VOD: tak, Showmax
  • Liczba sezonów: 1
  • Zwiastun

Jako, że Runaways to adaptacja jednego z bardziej lubianych przeze mnie komiksów Marvela, liczyłem na ten serial. I początkowo wyglądało na to, że moje oczekiwania zostaną spełnione. Opowieść o grupce nastolatków, którzy uciekają z domów po tym, jak odkrywają, że ich rodzice to superzłoczyńcy, zdawała się wiernie trzymać materiału źródłowego, ciekawie rozbudowując go przy tym o wątki lepiej ukazujące w komiksie dość jednowymiarowych rodzicoprzestępców. Im dalej w las, tym historia rozbiegała się jednak z oryginałem, a serial tracił na tym, serwując nam zbyt wiele fabularnych skrótów i głupot. Pierwszy sezon skończył się, zanim całość zdążyła się wykoleić, dając nadzieję, że twórcy wyciągną wnioski ze swoich błędów i w drugiej serii Runaways staną się produkcją tak dobrą, na jaką zapowiadały ją pierwsze odcinki.

3. Luke Cage

Zdaję sobie sprawę, że lubiąc Luke’a Cage’a znajduje się w mniejszości, ale co poradzić, że tytuł ten mi się zwyczajnie podobał. Największą zaletą produkcji jest wyjątkowy klimat Harlemu. Dzielnica czarnoskórych mieszkańców Nowego Jorku jest tu bohaterem samym w sobie, żywym miejscem z unikalną atmosferą. Kuloodporny główny bohater początkowo stara się jedynie nie wchodzić nikomu w paradę i żyć spokojnym życiem, ale los umieszcza go na kursie kolizyjnym z charyzmatycznym gangsterem oraz jego sprytną siostrą polityk, co prowadzi do małej wojny. Całość nieco traci swój unikalny styl w drugiej połowie, gdzie akcja mocno przyspiesza i na pierwszy plan wysuwają się wątki typowo superbohaterskie, ale to wciąż udana, warta obejrzenia pozycja.

2. Daredevil

Pierwszy serial Netfliksa stworzony we współpracy z Marvelem przyniósł nową jakość – ponury, mroczny klimat Hell’s Kitchen, fenomenalne sceny walk (ze słynną sekwencją korytarzową na czele) i dojrzała, wciągająca fabuła biły na głowę wszystko, co otrzymaliśmy wcześniej w tym gatunku. Przygody niewidomego bohatera, za dnia walczącego o sprawiedliwość na sali sądowej jako prawnik, a nocą przy pomocy swych pięści na brudnych ulicach miasta, zachwycały. Podobnie jak świetna obsada drugoplanowa, z fantastycznym Vincentem D’onofrio w roli Wilsona Fiska, króla zbrodni, na czele. Drugi sezon produkcji minimalnie obniżył poziom, ale w zamian dał nam mocny debiut najlepszej wersji Punishera, jaką widziały telewizja i kino.

1. Jessica Jones

Jessica Jones nie jest typową superbohaterką. Jasne, ma supermoce, ale nie używa ich do biegania nocami po dachach i prania po pyskach drobnych rzezimieszków. Co najwyżej przerzuci przez szybę własnej agencji detektywistycznej jakiegoś natarczywego klienta. Prócz tego jej hobby to picie, seks bez zobowiązań oraz bycie maksymalnie wredną dla otoczenia. Kiedyś jednak Jessica taka nie była, próbowała nawet przez jakiś czas walki ze zbrodnią – skończyło się to jednak dla niej tragicznie… Serial zachwyca niezwykłą główną bohaterką i intryguje jej przeszłością, ale prawdziwą gwiazdą tego tytułu jest złoczyńca – grany przez Davida Tennanta Kilgrave, który potrafi zmuszać każdego wokół siebie do posłuszeństwa. Jego kreacja jest fenomenalna, a sposób działania wprowadza do tytułu atmosferę paranoi, która szybko udziela się widzowi. Solidna obsada drugoplanowa i liczne zwroty akcji są natomiast wisienką na torcie tego widowiska.

Wielcy nieobecni

Czterech seriali Marvela jeszcze nie obejrzałem, więc aktualnie nie są one brane pod uwagę w rankingu. Legion zbiera fenomenalne oceny, więc liczę, że będzie mógł powalczyć o którąś z czołowych pozycji, gdy już go zobaczę. Punishera aktualnie nadrabiam i po obejrzeniu pierwszych pięciu odcinków bliżej mi do osób, którym przypadł on do gustu. Gifted ponoć jest całkiem przyzwoitą pozycją garściami czerpiącą z dorobku komiksów o X-Men. Inhumans natomiast został zmiażdżony przez krytykę i tutaj oczekiwań nie mam żadnych. Przede mną również drugi sezon Jessici Jones, zdaniem ogółu słabszy od pierwszego, co może rzutować na niższą ocenę całości, gdy już go nadrobię.

Czarny Wilk
15 kwietnia 2018 - 10:52

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
15.04.2018 21:29
blastula
17
Pretorianin

A Punisher?
*edit* Sorki, nie zauważyłem ramki na dole :) Spoko lista mam identyczne odczucia.

post wyedytowany przez blastula 2018-04-15 21:31:02
17.04.2018 16:15
odpowiedz
Brucevsky
99
Playing with writing

gameplay.pl

Mam ogromne zaległości w kwestii seriali i doskonale widać to po tych Marvela. Za mną na razie tylko pierwszy sezon Agentów Tarczy, ale mam ambitny plan zabrać się za kolejne w najbliższych tygodniach. Jak wnioskuję po artykule, nie będę się bawić źle, choć zachwytów też nie będzie zbyt wiele. ;)