Miłość śmierć i roboty - Netflix zachwyt i recenzja - fsm - 22 marca 2019

Miłość, śmierć i roboty - Netflix, zachwyt i recenzja

Łatwo być złośliwym wobec polityki Netfliksa, by zalewać rynek niezliczonymi produkcjami oryginalnymi, z których większość nie wybija się ponad przeciętniactwo. Ale jeśli dzięki zarabianiu kasy na takich "5 na 10" gigant może sobie pozwolić, by raz na jakiś czas zaoferować rzecz niezwykle interesującą, całkiem odważną, niesłychanie satysfakcjonującą i do tego prześliczną, to ja nie narzekam. Zestaw animowanych historii zebrany pod tytułem Miłość, śmierć i roboty to prawdziwa perła.

Projekt zaczął swoje życie jako pełnometrażowy reboot słynnego Heavy Metal. Tim Miller, założyciel Blur Studio, a obecnie także reżyser pierwszego Deadpoola i nadchodzącego Terminatora 6, wymarzył sobie przedstawienie kultowej porno-roboto-punkowej historii w nowej formie dla nowego pokolenia. Davidowi Fincherowi koncepcja się spodobała, ale żadne studio nie chciało wyłożyć kasy. Minęło 11 lat i oto otrzymaliśmy coś równie odważnego, cyberpunkowego, pełnego przemocy i seksu, ale w niespodziewanej formie.

Miłość, śmierć i roboty to 18 krótkich, animowanych historii (ciekawostka: Netflix oferuje użytkownikom jedną z 4 kolejności wszystkich odcinków) stworzonych na bazie opowiadań lub oryginalnych scenariuszy, animowanych na różne sposoby, oferujących zupełnie różne doznania. Po obejrzeniu całości stwierdzam z pełną mocą, że zaledwie kilka filmików odstaje od bardzo wysokiego poziomu (i to nie pod względem technicznym, a treściowym). Netflix z powodzeniem może odhaczyć kolejny, wcale nie tak oczywisty, sukces.

Antologia oferuje kilka perfekcyjnie animowanych filmów, mniej lub bardziej skutecznie udających rzeczywistość. Tajna wojna zachwyca motywem legendy zderzonym z rzeczywistością II wojny światowej. Podobnie działa historia Zmiennokształtni, ale tym razem dzieje się współcześnie. Szczęśliwa 13 to perfekcyjnie zrealizowany klasyk s-f. Za szczeliną orła szczuje cycem, ale przy tym oferuje fenomenalny klimat kosmicznego horroru. Oczywiście jest tego więcej.

Kilka opowieści czaruje głównie niesamowitym stylem wizualnym - ze wskazaniem na Świadka i Mechy. Garstka filmików jest bardzo zabawna (np. 3 roboty są jednym z moich ulubieńców), a niektóre są paczką kompletną, której nie można w zasadzie niczego zarzucić - tutaj przoduje pierwsza historia w moim zestawie, ta z drapieżną Sonnie, oraz baśniowe Pomyślne łowy. A to przecież zaledwie połowa całego pakietu. Dawno nie oglądałem tak przemyślanego i kompletnego dzieła, mimo tego, że zostało zrobione przez różne ekipy z różnych stron świata. Miłość, śmierć i roboty można nazwać nowym Animatriksem i nie będzie w tym ani krzty przesady.

fsm
22 marca 2019 - 19:44

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
22.03.2019 22:26
Matihias
34
Chorąży

Byłbym raczej daleki od zachwytu. Wszystkie te historię gdzieś już były w jakieś formie. Ten zbiór krótkometrażówek nie jest w ogóle świeży ani odkrywczy. To jest powtórka z rozrywki. Jeśli ktoś lubi sobie posiedzieć na YouTube i pooglądać jakieś filmiki, to pewnie obejrzał więcej ciekawszych krótkometrażówek niż ma do zaproponowania ten serial. Mnóstwo nawiązań do gier, filmów i książek. Oczywiste jest że każdy taki odcinek musi mieć twist. Ta seria to taki macdonald dla oczu, dobrze opowiedziana anegdota. Ewentualnie takie coś może reklamować artystę i jego ekipę stojącą za danym odcinkiem. (Jednak większość twórców stojących za "Miłość, śmierć i roboty" nie potrzebuje reklamy, bo sa zawodowcami). Ale nie jest niczym więcej. Nie ma za sobą przesłania, oprócz tych twistów. Są nawet w tej serii polskie akcenty (odcinek "Rybia Noc" został stworzony przez Platige Image"). Dobry hamburger, ale na pewno nie klasyka, a już na pewno nie przełom.

22.03.2019 22:29
VirtualManiac
😉
odpowiedz
VirtualManiac
14
Wirtualny

Mi trochę powiało to z Black Mirrow. Ale Epoka Lodowcowa to chyba to był mój ulubiony odcinek a Rybia Noc to no comment. Tak czy siak polecam ten serial. Nawet nie głupi i ocena 8.5 na filmweb sama mówi za siebie.

22.03.2019 23:23
sekret_mnicha
odpowiedz
1 odpowiedź
sekret_mnicha
199
fsm

GRYOnline.plTeam

@Mathias: Moim zdaniem dużo z tego, co napisałeś, właśnie jest powodem do wielu pochwał. Jasne, że spora część tego, co pokazuje Miłość, śmierć i roboty już gdzieś było w takiej czy innej formie. Ale było zakopane, schowane, wymagające wysiłku, by to poznać. Jeden filmik tu. Inny tam. 5 pokazanych na jakimś festiwalu. 3 inne puszczone o 1:30 w TVP Kultura. Tymczasem Netflix, w komfortowej sytuacji bogatego giganta, rzekł: fajne, róbcie. I dzięki temu miliony ludzi mogą obejrzeć i zapoznać się z perfekcyjnie zrealizowanym popkulturowym szczytem szczytów. Podane w przystępnej formie, łatwo dostępne, ale jednak trochę inne, trochę ciekawsze i choć trochę zmuszające do myślenia. Może to nie jest sztuka, ale na tyle blisko, że łatwo się zachwycić. Ja się zachwyciłem.

post wyedytowany przez sekret_mnicha 2019-03-22 23:24:30
23.03.2019 19:01
Matihias
34
Chorąży

Zgoda, serial (oprócz kilku wyjątków) ma wzorowe wykonanie. Ba, taka robota godna jest naśladowania. ALE serial jest płytki jak kałuża. Porównując go do innych produkcji Netflixa razi to strasznie. Z technicznego punktu widzenia to jest perełka - ale jest w końcu zrobiona przez fachowców i specjalistów, prawdziwych bonzów animacji filmowej. Za scenariuszami kryją się zasłużeni pisarze. Ale sam szoł jest nadal tylko dobrze wykonaną rzemieślniczą robotą. Nie ma w tym iskry bożej charakteryzującej młodych twórców czy niektórych amatorów. Pewne odcinki przypominają za długie intra do gier wideo (nie bez powodu), a twisty są płytkie i przewidywalne (za scenariuszami stoją ludzie wiedzący jak łatwo zaskoczyć widza, ale są to zwykle ograne schematy bazujące na przyzwyczajeniach). Mimo olbrzymiego zaplecza technicznego i wolnej ręki jaką dał Netflix brak w tym duszy,a jak ktoś nie wierzy w pojęcie duszy, to brak tu czegoś "więcej".

23.03.2019 07:57
Soulcatcher
odpowiedz
Soulcatcher
221
ESO
9.5

Wyjątkowo dobry serial, polecam.

23.03.2019 09:57
kali93
odpowiedz
kali93
132
Isildur
10

Też mnie zachwycił. Liczę na to że Netflix zamówi kolejną część.

23.03.2019 19:40
PanSmok
odpowiedz
PanSmok
191
Senator
9.5

Ostatnio zachwycil mnie tak Animatrix. Dla mnie bomba.

24.03.2019 01:12
Wiarołomca
odpowiedz
1 odpowiedź
Wiarołomca
74
Senator
9.0

Oglądało się to zajebiscie. Zwłaszcza 1 odcinek

24.03.2019 10:04
hopkins
hopkins
162
Zaczarowany

Jestem tylko po pierwszym odcinku i chyba reszty nie obejrzę. Walka była okropna. Ciosy wyglądały jakby się głaskali. W ogóle nie było czuć mocy, a przecież to potężne monstra. Grafika sama w sobie też mnie odrzuciła.

24.03.2019 01:29
claudespeed18
👍
odpowiedz
1 odpowiedź
claudespeed18
147
error

Pamiętam jak Animatrix zachwycał 15 lat temu. Zwłaszcza animacje biegaczki z listem i walka na miecze. Ten serial od razu przypomina stary, gdyż założenia są te same(pokaz animacji i klimat cyberpunku/post-apo itd) + czasem jakiś zwrot akcji czy też puenta na koniec rodem Black Mirror. Bardzo mi się serial podoba, choć animacje mają niedoskonałości i nie są tak perfekcyjne jak wysokobudżetowe filmy ale i tak jest super. Póki co widziałem tylko 4 i jedynie 3ci mi się nie widzi.

spoiler start

Bo prócz pokazu golizny i Uroborosa nic z niego nie wynika

spoiler stop

a dozuję sobie 2 odcinki dziennie.

PS: Zauwżyliście, że po nazwie i logo serialu(serce, X i głowa robota) te zmienia się zależnie od odcinka pod występujące w nim istotne rzeczy? Fajny bajer :)

post wyedytowany przez claudespeed18 2019-03-24 01:32:37
24.03.2019 20:15
sekret_mnicha
😉
sekret_mnicha
199
fsm

GRYOnline.plTeam

Bo w numerze 3 chodzi o niesamowity wizualny styl przypominający ten z kinowego Spider-Mana. Jeden z twórców to ten sam koleś. Czyli techniczne mistrzostwo i akceptowalna treść.

post wyedytowany przez sekret_mnicha 2019-03-24 20:15:38
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze