W co gracie w weekend? #248 - squaresofter - 28 kwietnia 2018

W co gracie w weekend? #248

Zdobyłem swoją sześćdziesiątą platynę w grach na platformach Sony. Padło na God of War HD, czyli pierwszą część przygód Kratosa, których nie widziałem od ponad dziesięciu lat. Była to świetna okazja, aby przypomnieć sobie narodziny Ducha Sparty, który rzucił wyzwanie samemu Aresowi. Dwukrotne przejście tego tytułu nie zajęło mi specjalnie dużo czasu a i tak traktowałem tą produkcję jako odskocznię od Umineko, które zachwyca mnie z każdą kolejną godziną gry. W ten weekend zamierzam kontynuwać opowieść o rodzie Ushiromiya i Złotej Wiedźmie Beatrice. Mam też zamiar pograć w Borderlands GOTY. Odpalę też pierwszy raz w życiu w God of War II HD, o którym marzyłem od przeszło dekady. Dobrze się składa, że zbliżający się powoli długi weekend potrwa bardzo, bardzo długo, więc zamierzam solidnie wypocząć w tym okresie, czego również i Wam wszystkim życzę. Zapraszam do lektury i jednocześnie ostrzegam, że w tekście natraficie na spoilery.


Umineko When They Cry (PC, 07th Expansion, 2016r.)

Nigdy bym się nie spodziewał, że zagram kiedyś w horror, który przyprawi mnie o gęsią skórkę, tak jak wcześniej zrobiły to Resident Evil 2, Silent Hill, Parasite Eve, Eternal Darkness oraz Project Zero II. Gdy inni gracze złorzeczyli na Konami, całkiem słusznie zresztą, za to, że przez głupotę szefów tej japońskiej korporacji nigdy nie zagrają w kontynuację P.T. ja wiedziałem, że mogę kupić dowolną konsolę, ograć na niej większość dobrze ocenianych gier a to wciąż nie sprawi, że poznam wszystkie dobre gry. Grałem w gry od dziecka, ale pierwszego komputera dorobiłem się dopiero pięć lat temu. Chciałem mieć dostęp do tytułów niedostępnych na konsolach Sony, Nintendo i Microsfotu albo chociaż takich, które w wersji na komputery osobiste doczekały się przynajmniej tłumaczenia na język angielski. Nie żałuję swojego postanowienia i choć nie mogę się pochwalić zbyt dużą ilością ukończonych gier na PC, to i tak jestem bardzo zadowolony, że udało mi się liznąć niektóre pecetowe legendy a tytuły takie jak Diablo II, To the Moon, Quake II, Doom 3, Clannad HD oraz The Fruit of Grisaia dały mi wiele dobrych wspomnień i mogę jedynie z politowaniem przyjąć zaczepki graczy konsolowych, wychwalających pod niebiosa kawałek plastiku z ulubionym logiem, którzy twierdzą, że komputer służy tylko do pracy.

Gdybym kierował się podobnym tokiem rozumowania albo przyjął za założenie, że żadna gra nie jest w stanie przyprawić o dreszcze bardziej niż Silent Hill i inne wymienione wyżej tytuły, to stałbym się naprawdę ponurym graczem, który uważałby, że przemysł gier najlepsze ma już za sobą. Nie chcę wyrosnąć z gier. Uważam, że wiele serii gier ma swoje apogeum a potem nie są w stanie zbliżyć się do tego poziomu. Najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest danie szansy czemuś, czego nigdy wcześniej nie znaliśmy. Mam tak z Umineko. Nawet w najśmielszych swoich fantazjach nie spodziewałem się, że zagram kiedyś w grę wideo, która potrafi budować atmosferę grozy za pomocą muzyki tak jak kiedyś zrobiła to Yoko Shimomura przy okazji Parasite Eve. Dlatego też, gdy zagrałem w kontynuację klasyka Squaresoftu i spostrzegłem, że moja ukochana kompozytorka nie skomponowała muzyki do Parasite Eve II, to nie będzie po prostu to samo. Jedyne co pamiętają z tej gry gracze, to słynna scena pod prysznicem z Ayą w roli głównej. Jeśli chodzi natomiast o The 3rd Birthday, to wolałbym nawet nie znać tej gry, bo zrobiono w niej z Ayi jakąś skąpo ubraną lafiryndę. Scenariusz w tej grze wołał o pomstę do nieba. To najlepiej pokazuje jak można zniszczyć serię z ogromnym potencjałem, dlatego też gdy przeżyłem w Umineko sceny makabrycznych mordów, to poczułem coś czego nie czułem od dwudziestu lat. When They Cry 3 to jedna z niewielu gier, która próbuje budować napięcie za pomocą ciężkiego techno przepłatanego ze złowróżbnymi kompozycjami muzycznymi zwiastującymi tragedię, wyjętymi wprost z wyżej wymienionych survival horrów. Pierwsza scena makabrycznego mordu zostanie ze mną jeszcze na długo a najstraszniejsze w niej było to, że musiałem sobie ją wyobrazić. W grach z pokaźnym budżetem możemy zobaczyć wszystko jak na dłoni, natomiast produkcja 07th Expansion to przecież książka a to właśnie pisane słowo działa lepiej na wyobraźnię niz obraz. Próbowaliście sobie wyobrazić kiedyś zmasakrowane ciała bliskich, obdarte z twarzy? Bez względu na to kto z nas wpadłby na taki niedorzeczny pomysł skończyłby się na stworzeniu obrazów w głowie, które z miejsca chcielibyśmy wymazać z pamięci.

Jestem po pierwszym epizodzie Umineko i tak satyfakcjunującej opowieści, z tak dobrym klimatem nie uświadczyłem nawet w tych najbardziej chwalonych tytułach na PS4. Muzyka w Umineko to absolutne arcymistrzostwo, a że jestem audiofilem, to stawiam ją wyżej niż piękną grafikę z Horizon Zero Dawn i Uncharted 4, szalenie wciągające historie z Niera: Automaty lub Persony 5. Stawiam ją nawet wyżej niż najbardziej emocjonujące walki z Bloodborne. Gdybym zrobił ranking gier, które zrobiły na mnie największe wrażenie w ostatnich pięciu latach, to chyba każdy fan Sony, który by ja przejrzał dostałby białej gorączki i dowiedziałbym się od nich, że zupełnie nie znam się na grach. 

Wolę jednak zostać przy swoich racjach. Kiedyś fascynowały mnie pojedynki werbalne pomiędzy Phoenix Wroghtem i Miles Edgeworthem. Dziś herbatka u wiedźmy Beatrice przypomina mi jak bardzo uwielbiam historie o czarownicach. Jak byłem dzieckiem to mama opowiadała mi o Babie Jadze i jej domku na kurzej łapce. Wiele lat później obejrzałem Blair Witch Project, który nie miał wielomilionowego budżetu jak najnowsze produkcje Marvela a to właśnie ten obraz uznaje za jeden z najlepszych horrorów jakie kiedykolwiek obejrzałem. Gdy ogrywałem Castlevanię: Lords of Shadow, Wiedźmina 3 i Rise of the Tomb Raider znów czułem się jak małe dziecko, spragnione jakiejś ciekawej historyjki na dobranoc. Teraz, gdy widzę Beatrice, efekty jej magii i słyszę jak gardzi słabymi ludźmi to jestem jednocześnie prerażony, zafascynowany i ciekawy co też wymyśli kolejnym razem? I to jej wyzwanie, które rzuca Battlerowi. Skoro wiedźmy nie istnieją, to niech wyjaśni w racjonalny sposób te wszystkie morderstwa.

Jeśli kocham coś równie mocno, co historie o podróżach w czasie, to są to bez wątpienia wszelkie opowieści o wiedźmach.


God of War Collection (PS3, SCE Santa Monica Studio + Bluepoint Games, 2010r.)

Czekałem na to dziesięć długich lat. Pamiętam jakby to było dziś, gdy mój znajomy spiracił God of War II i szczycił się tym, że bardzo szybko w nią zagrał. Patrzyłem na niego z zazdrością, ale nawet wtedy twardo stałem w swym postanowieniu, że nie włożę nigdy żadnej pirackiej gry do swojej PS2. Czy żałuję tamtej decyzji? Czy żałuję tego, że nie zagrałem wtedy w kontynuację przygód Kratosa jak inni gracze? Nic a nic. Wciąż uważam, że są takie gry, których piracić nie należy a do takich bez wątpienia zaliczała się pozycja pokazujaca co też się stało ze zwykłym śmiertelnikiem, który pokonał boga wojny i zajął jego miejsce na Olimpie.

Byłem bardzo cierpliwym graczem, który po prostu nie czuł potrzeby grania w ten tytuł. I tak gdzieś w głębi ducha wiedziałem, że zmasakruje kiedyś kolosa rodyjskiego. Czekałem po prostu na odpowiedni moment, aby wziąć się za ten tytuł, który zaczyna się w strasznie idotyczny sposób. Autorzy mogli pokusić się o coś wyjątkowego i sprawić, abyśmy poczuli się w ich grze jak prawdziwy bóg, tymczasem postanowili wykorzystać kiepski fortel fabularny, który pozbawia protagonistę jego wszystkich mocy na samym początku gry tylko po to, żeby rozgrywka nie różniła się zby dużo w stosunku do pierwowzoru. To bardzo wygodne wyjscie, ale kompletnie nie rozumiem dlaczego programiści nie zastosowali chociażby pomysłu z Soul Reavera 2, w którym Raziel miał wszyskie moce z pierwszej części a w kolejnej uczył się po prostu nowych, wokół których zbudowano świat gry. To, że te umiejętności ustępowały tym z pierwszej części to zupełnie inna sprawa, ale gracz miał przynajmniej świadomość, że jego heros się ciągle rozwija. 

W GoWII niestety tego nie czuć, ale to nie zmienia faktu, że w grę zagram z uśmiechem na twarzy, patrosząc wszystkich i wszystko, co stanie na drodze nieujarzmionej furii nowego boga wojny.


Borderlands GOTY (PS3, Gearbox Software, 2009r.)

W Borderlands grałem wiele lat temu na X360 i bawiłem się przy nim znakomicie w trybie kooperacji ze znajomymi. Do dziś uważam to za jedno z najlepszych doświadczeń na konsoli Microsoftu, z którym mógłbym chyba porównać tylko tryb dla wielu graczy w serii Gears of War oraz Halo 3/Halo Reach. Ciepło wspominam tamten okres. Podczas wspólnego poszukiwania skarbów na Pandorze mieliśmy czas na wygłupy, podkradanie skarbów ze skrzyń, wymianę osprzetu pomiędzy członkami naszej ekipy, pojedynki, walkę jeden za wszystkich i wszyscy za jednego oraz na kopanie tyłków największym bestiom zamieszkującym planetę stanowiącą marzenie wszystkich łowców skarbów. Borderlands to kwintesencja świetnego trybu kooperacji, dlatego też, gdy otrzymałem ten tytuł później w PS Plus potraktowałem to jako pretekst, żeby jeszcze raz poczuć ten niesamowity klimat sf. Granie z losowymi graczami to jednak nie było to samo. Z Borderlands 2 też dobrze się bawiłem, ale żałuję, że nie mogłem się komunikowac głosowo z kolegą, z którym je ogrywaliśmy, gdyż nie posiadałem wtedy headseta do PS3. Potem wyszła kolejna część tej serii, którą sobie odpusiłem i dopiero ograny w tamtym roku Tales from the Borderlands sprawił, że znów zachorowałem na ten zwariowany cykl.

Borderlands 3 nie widać niestety na horyzoncie, więc po miesiącach namysłu postanowiłem w końcu wrócić do pierwszej części serii Gearbox i sprawdzić wszystkie dostępne do niej dodatki, z którymi nie miałem wcześniej do czynienia. Kupiłem amerykańską wersję gry, więc ze względu na brak kompatybilności zapisów stanu gry w różnych regionach byłem zmuszony zacząć wszystko od początku, ale zupełnie tego nie żałuję, bo w gruncie rzeczy uwielbiam początek tej gry. Po zdobyciu kilu poziomów i wykonaniu paru zadań fabularnych wyjaśniających meandry rozgrywki udałem się na wyspę pełną umarłych utrzymaną w klimatach Halloween. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, że w Borderlands wciąż można natrafić na innych graczy, dzięki czemu walka z tymi wszystkim zombiakami, wilkołakami, dyniogłowymi i potworami rodem z filmu o Frankensteinie jest o wiele bardziej emocjonująca niż samotna gra. Ogranie tych wszystkich dodatków zajmie mi jeszcze sporo czasu, ale nie spoczne dopóki chociaż nie spróbuję się zmierzyc z nimi wszystkimi.


 To by było na tyle. Do następnego razu.

squaresofter
28 kwietnia 2018 - 00:52

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
28.04.2018 07:47
👍
2
solitary_sly
10
Chorąży

Gratuluję platyny. GoW-y to świetne gry, fajnie się je platynuje.

Ja nie mogę się oderwać od Assassin's Creed II. Zadania poboczne wciągają, zamczyska nie rozbudowałem nawet w 10%, a na każdym kroku gra oferuje coś nowego - "no chodź, pościgasz się ze mną...", "no chodź, właź do tej krypty i po godzinie parkouru zdobądź taki i taki artefakt...", "o patrz, tam jest piórko, przecież lubisz je zbierać...", a na dobitkę trafi się jakiś złodziejaszek, którego trzeba gonić, ubić i zgarnąć dodatkowy pieniądz... Jest bardzo dobrze, nie mogę się doczekać kolejnych zadań. Tutaj wreszcie trzeba kombinować przy każdym zabójstwie. Nie każda droga wydaje się być tą najlepszą na pierwszy rzut oka.

No i po "It's me, MARIO!" myślałem, że się poturlam ze śmiechu:D

28.04.2018 09:05
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Czarny Ivo
8
Legionista

Gratuluję platynki w GoW. Wiedziałem, że się uda. Ta czasówka nie jest taka trudna. Co do GoW2 musisz się wkręcić bo to najlepsza część.
Po ograniu Tales from Borderlands też miałem chrapkę na którąś część właściwej serii, ale ta gra z tego co się zorientowałem jest chyba za obszerna dla mnie. Zabijanie, zbieranie ekwipunku brzmi jak diablopodobny pożeracz czasu i jakoś mi się nie chce tym bardziej, że jak napisałeś lepiej jest z większą zgraną ekipą.

Ja w dalszym ciągu cioram w Shadow Warriora. Grę już skończyłem, ale gram sobie w NG+ żeby dociągnąć znajdźki, umiejętności i takie tam. Potem mam chrapkę sprawdzić się w Heroic Mode (hard++ bez kontynuacji) ale z moim FPSowym skillem wiem, że daleko nie zajdę i będę musiał obejść się smakiem zwycięstwa spijanego z platynowego kielicha.

Oprócz tego długi weekend i wyjazd. A jak wyjazd to spacery, grille i 3DS w pociągu i przed snem. Zabieram zatem dwa moje nowe nabytki Super Mario 3D Land i Mario Kart 7. Zdecydwoanie preferuję Mario w 3D ponad 2D i ten mi się bardzo podoba choć wydaje się łatwiutki i szybko leci. Pograłem chyba niecałą godzinkę i została ostatnia plansza drugiego świata. Będę jednak chciał zebrać wszystkie gwiazdki, więc to pewnie wydłuży rozgrywkę.

Pozdrawiam wszystkich i życzę gorącej kiełby i zimnego piwska!!

28.04.2018 10:08
squaresofter
11
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Trudniejsze od tej czasówki było zrobienie wszystkich wyzwań boga, ale że zrobiłem je kiedyś na PS2, to teraz zacisnąłem zęby, przeklinałem ile się tylko da, ale zaliczyłem je wszystkie i odblokowałem strój krowy dający nieskończoną magię, który sprawia, że przejście tej czasówki było banalne, tym bardziej, że po wcześniejszym przejściu gry wiedziałem, których walk unikać.

W GoWII nie muszę się wkręcać, bo ta gra to ostra jazda bez trzymanki od samego początku.

Z Borderlands to masz rację i jej nie masz, bo rzeczywiście może i za pierwszym razem jej przejście trochę mi zajęło, ale gdy wiedziałem już co i jak, to splatynowałem ten tytuł na PS3 w ciągu tygodnia, czyli raptem o dzień dłużej niż pierwszą cześć God of War a jej długą chyba byśmy raczej nie nazwali.

post wyedytowany przez squaresofter 2018-04-28 10:12:29
28.04.2018 10:29
squaresofter
11
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Poprawka, platynę w Borderlands zdobyłem 10 dni a nie w 7, ale to wciąż niezbyt długo.

28.04.2018 09:16
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Czarny Wilk
68
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Heh, u mnie na tapecie również pierwsze Borderlandsy, choć grywam w nie z doskoku, kiedy akurat konsola jest okupowana przez dziewczynę i mi zostaje jedynie pecet ;) No i trzymam się trybu singleplayer, który wcale nie wypada tak blado jak to go malują - zabawa jest w porządku również bez kompanów.
Natomiast głównym tytułem, który wciąż mielę, jest Yakuza Zero. Po ograniu szóstki powrót do przeszłości okazał się nieco bardziej bolesny niż się spodziewałem, pewne drobne archaizmy rażą. Z drugiej strony, system walki jest tu dużo lepszy i bardziej rozbudowany, a opowieść wciąga jak zawsze, więc łatwo jest przymknąć oko na rzeczy w rodzaju nieco nadwrażliwej kamery czy mocno ograniczony ekwipunek :)

28.04.2018 10:10
squaresofter
11
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Szkoda, że nie na PS3, bo może wtedy miałbym stałego partnera do kooperacji.

28.04.2018 10:08
👍
1
odpowiedz
MrocznyWędrowiec
52
aka Hegenox

Dzisiaj skończyłem świetnego niezależnego RPGa Healer's Quest, którego polecam wszystkim miłośnikom erpegów. Jeszcze nie wiem za co się zabiorę w następnej kolejności, ale na tapecie mam już Mystery Chronicle: One Way Heroics , Zwei: The Arges Adventure oraz YS Seven.

28.04.2018 10:09
1
odpowiedz
squaresofter
11
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

@solitary
Przecież Ci mówiłem, że ACII jest genialną grą i tego faktu nie zmienią nawet najwięksi hejterzy Ubisoftu.

28.04.2018 10:10
2
odpowiedz
adam11$13
63
Phantom Thief

Na weekend nic, ale za to po weekendzie będę ogrywał najnowszego Boga Wojny :> Idealnie na majówkę.

28.04.2018 12:40
2
odpowiedz
drenz
53
Generał

U mnie na tapecie przygodówka Obduction. Po dwóch godzinach to lepsze wrażenie pozostawiał Quern. Ponadto kolejny raz ogrywam Wiedźmina 2, gdyż parę lat temu straciłem sejwy, więc odczekałem trochę i odpaliłem ponownie. Wrażenia jeszcze gorsze niż kiedyś i jakoś nie ciągnie mnie do tej gry... Poza tym kończę świetną bijatykę Zombie Vikings.

28.04.2018 13:08
😊
2
odpowiedz
Yuri Lowell
12
Brave Vesperia

W zeszła niedzielę ukończyłem Tales Of Vesperia (Xbox360). I mam ogromną satysfakcję, bo trochę czasu upłynęło od poznania tej gry do chwili kiedy wreszcie mogłem sam pokierować Yurim i jego przyjaciółmi. Myślałem potem rozpocząć Xillię ale jeszcze zaczekam, wykorzystam, że mam Xbox'a i wezmę się za Blue Dragon (Xbox360). Na dziś spędziłem z tą grą ze 4h by poznać przede wszystkim system rozwoju postaci, różne role i umiejętności na tym początkowym etapie. Gra może i wygląda infantylnie - szczególnie po przesiadce z Tales of... - ale właśnie elementy rozwoju postaci, różne możliwości są zachęcające. W moim przypadku mam grę całkowicie po hiszpańsku, dubbing i napisy. Dla mnie jest to plusem.

Pozdrawiam czytelników "wcgww" i rozeGRAnego weekendu! ;)

28.04.2018 13:58
2
odpowiedz
giermuś1972
82
Ultra_Violence

U mnie na tapecie Vampire Savior oraz Melty Blood. Dwie moje ulubione bijatyki. Dosyć niszowe, ale za to jakie cudowne.

28.04.2018 16:23
3
odpowiedz
MartaJD
9
Legionista

Dawno mnie tutaj nie było :). Przez 3 tygodnie albo i miesiąc. W tym czasie ukończyłam kilka gier: genialne Metro 2033 i jeszcze lepsze Last Light (z niecierpliwością czekam na Exodus), piękne The Last Guardian, najlepszy horror 2017 roku czyli The Evil Within 2, bardzo dobre Bioshock 2 (trochę gorsza od jedynki, ale to naprawdę udany sequel) i Far Cry 5. Ubisoft wróciło do formy (nie lubię 4). Nie jest to gra wybitna, ale satysfakcjonująco dobra (chociaż może i nawet bardzo dobra, ale potrzebuję więcej czasu, żeby to stwierdzić). Zafundowała mi to na co najbardziej liczyłam, czyli ISTNY ROZPIERNICZ. A przy okazji dostarczyła najlepszego antagonistę. Przed FC5 grałam w inną grę od Ubisoft i było to The Division. Po 17 godzinach uznałam, że czekałby mnie spory grind, a jest to coś czego w grach nienawidzę. Szkoda, bo to udana gra. Grałam solo i mimo tego dobrze się przy niej bawiłam, ale w co-opie byłaby jeszcze lepsza (może kiedyś zainwestuję w abonament, zbiorę jakąś ekipę i z uśmiechem na twarzy do niej powrócę). Miała kilka świetnych misji i lokacji (np. stadion, centrum handlowe), a prezentacja Nowego Jorku, to najwyższa półka. Ten weekend należy do God of War i to się nie zmieni dopóki jej nie ukończę (moim celem jest 100%). Zaczęłam ją w środę albo w czwartek i jestem zachwycona. Walka to poezja (chociaż momentami jest bardzo ciężko, gram na poziomie 'wyzwanie'). Zresztą nie będę się rozpisywać, bo całą grę można tak określić. To chyba będzie moje GOTY, ale czekam na ruch Rockstara ze swoim RDR2, a Metro: Exodus wygląda na najlepszą część w serii. Co to będzie za rok ;).

Życzę wszystkim udanego weekendu :).

28.04.2018 18:45
2
odpowiedz
MarBarRastaa
7
Legionista

Po ponad dwóch latach wróciłem do Mad Max-a. Kiedy grałem w tą grę w styczniu 2016 wciągnęła mnie na tyle, że chciałem w niej zrobić platynę. Niestety skończyło się na rozczarowaniu, ponieważ jeden trofek był zglitchowany, wiec pozostałych dwóch też już nie robiłem. Zostawiłem grę zrobioną na 81% i z trzema pucharkami brakującymi do platyny.

Bardzo ucieszyłem się że Mad Max wylądował w plusie, bo swojego egzemplarza już nie mam a wiedziałem, że wcześniej czy później będę chciał wrócić do tego klimatycznego sandboxa aby w końcu wbić platynę. Jako, że błędy w grze już naprawione, pierwszy brakujący dzbanek "Powietrzne maksimum" wpadł po pięciu minutach. Na następny za zdobycie legendarnego czasu w wyścigach śmierci każdym z Archaniołów, musiałem poświęcić półtorej godzinki i wpadło. Tak więc do platyny brakuje mi trofeum za ukończenie wszystkich wyzwań jednorazowych, których w grze jest 144. Zostało mi do wykonania 15 :-) Nie jest to do końca prosta sprawa bo mam mapę wyczyszczoną i muszę szukać wrogów do wykonywania tych celów. Na szczęście da się ich spotkać. Kwestia czasu i trochę cierpliwości i wpadnie platynowy dzban.

Z powyższego Darksiders 2 poszło w odstawkę, ale wrócę do niej po dokończeniu sprawy z Mad Max-em. Dodatkowo może dokończę w końcu Batmana od Telltale.

Jako, że weekend mam dziewięciodniowy to mam w planach oczywiście kilka planszówek. Trochę rodzinnie i trochę ze znajomymi, mam zamiar pograć w Blood Rage, Runebound, Catan z dodatkami, Great Western Trail i oczywiście w Rycerzy Pustkowi w których klimat z Mad Max-a wylewa się wprost z planszy na stół.

Udanego weekendu wszystkim!

28.04.2018 21:06
1
odpowiedz
raziel88ck
131
Reaver is the Key!

Ja kontynuuje maksowanie Grand Theft Auto: Liberty City Stories na Playstation 2.

28.04.2018 21:51
1
odpowiedz
Brucevsky
99
Playing with writing

gameplay.pl

U mnie w ten weekend:

- próba ukończenia Abe's Odyssey: New N' Tasty na PS3
- ogrywanie Dragon Ball Z: Tenkaichi Budokai 2 na Wii

Miksuję więc doświadczenia niewymagające specjalnego pomyślunku z testowaniem umysłu w RaptureFarms i okolicach. O ile w przypadku historii Abe jestem miło zaskoczony, o tyle DBZ trochę rozczarowuje. Wziąłem się za ten chwalony wszędzie tryb Story, a w praktyce wygląda on ubogo...

29.04.2018 13:35
1
odpowiedz
Kaszydo
9
Legionista

A mi wstyd się przyznać ale do tej pory nie zagrałam GoW II. Zawsze powtarzam sobie, że muszę nadrobić tę zaległość i oczywiście zawsze odkładam.
Chyba w ten weekend nie będę grać, w sobotę miałam imieniny ojca więc w niedzielę sobie odpocznę. Ale skusiłam się na promocję na Humble Bundle z grami Capcomu i Segi wśród nich jest RE Code Veronica którego nigdy nie skończyłam i Valkyria Chronicles. Działa tylko na amerykańskim koncie. Ktoś powinien mi zabrać kartę płatniczą.
Co jeszcze... ostatnio naszła mnie nostalgia i postanowiłam obejrzeć jedną z moich ulubionych kreskówek Teenage Mutant Ninja Turtles z 2003. Półtora miesiąca i zmęczyłam wszystkie 7 sezonów. Dwa ostanie są takie sobie, ale sezon 3 i 5 (Ninja Tribunal) były świetne. Już nie robią takich kreskówek :)

post wyedytowany przez Kaszydo 2018-04-29 13:36:13
29.04.2018 14:53
😒
1
odpowiedz
kęsik
83
Legend

Ni no Kuni 2 na liczniku ponad 10h. Jak na razie jest poprawie no ale powiem tak, zdarzyło mi się grać w lepsze jRPGi. Gra jest super śliczna, bardzo fajny super walki ale nie wiem jak dla mnie jest jakaś taka za kolorowa? Jakoś nie kupuję tego świata, za bajkowy?

FFXV skończony po 87h. Bardzo przyjemna gra, trzeba to jasno powiedzieć. Klimat, motywy przyjaźni i podróży są świetnie zrobione i przedstawione. Świat bardzo ładny. Pomimo swoich oczywistych wad takich jak przeciętna fabuła i bardzo słabe zadania poboczne gra wciąga jak bagno. Te fetch questy tutaj nawet nie rażą tak jak np w DA Inkwizycji. Skończyłem już 3 dodatki teraz jeszcze post game.

Wczoraj zacząłem Far Cry 5. Jak na razie jest w zasadzie lepiej niż się spodziewałem (klimat, lokacja) ale jest parę rzeczy który mi się nie podobają. Nie wiem jak można było we wcześniejszych częściach mieć gadającego bohatera a teraz cofamy się do prehistorii i mamy niemowę... Poważnie? W RPG niemy bohater to jest tragedia a jak się okazuje nawet w takiej grze to też jest problem. Immersja i przywiązanie do postaci zerowe. Gramy jakimś randomem... Gameplay chyba od FC3 niezmieniony co znaczy, ze strzela się bardzo słabo. Ehhh, ten Ubiszaft. Od ponad roku już nie wydali naprawdę dobrej gry.

04.05.2018 06:10
😊
odpowiedz
Ogame_fan
94
RED

U mine na tapecie takie cuda :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze