Wybuchające Beczki - wyzwanie podjęte! - omadaha - 30 czerwca 2011

Wybuchające Beczki - wyzwanie podjęte!

Wybuchające Beczki miały być książką, która odważnie zdekonstruuje i podda krytyce obecny stan branży elektronicznej rozrywki. Wedle obietnic autora mieliśmy się z niej dowiedzieć, dlaczego pewne gry są przez nasz umysł postrzegane, jako dobre (a inne wręcz przeciwnie), oraz jakie są składowe naszego odbioru gier wideo. Czy to się udało? Owszem! I to jeszcze jak!

Content, czyli treść Wybuchających Beczek

Gdy otworzymy pierwsze wydanie literackiego debiutu Krzysztofa Gonciarza i przekartkujemy książkę aż do samego końca, naszym oczom ukaże się strona z podziękowaniami. Wśród wielu bliskich, przyjaciół i mentorów autora, którzy go zainspirowali i wspomogli proces powstawania Beczek znalazło się miejsce i dla Ciebie czytelniku. Tak właśnie! Największą czcionką autor dziękuje nam wszystkim – Graczom. I nie jest to tylko ładnie wyglądające hasło, które po prostu zwykło się umieszczać w książkach. Autor wybuchających pisze bowiem przede wszystkim do gracza i to jego chce skłonić do działania.

Na wstępnie poznajemy dwa wyjściowe założenia Wybuchających Beczek. Pierwsze to właśnie mobilizujące do działania i samodoskonalenia aparatu pojęciowego, twórcze: "Znajmy się, badajmy, analizujmy gry wideo." Drugie to manifest mający na celu ukazanie, że tradycyjny aparat krytyczny stosowany w recenzjach gier jest niepoprawny. Jak słusznie zauważa autor "nie mamy w Polsce kultury "znania się" na grach. Ba nie mam jej nawet na świecie, jeśli mówimy o szerszej świadomości społeczeństwa."

Na pewnych płaszczyznach sytuacja ta jest podobna do istniejącej na gruncie współczesnej krytyki kina manii znawców do określania filmów nic nieznaczącymi przymiotnikami w rodzaju: nudny, wtórny, płytki, ciekawy. Choć film i gry wideo to dwa zupełnie odrębne światy i trzeba wystrzegać się nieustannych porównań, to akurat na gruncie krytyki cierpią na podobną chorobę. Ślizganie się po tafli uproszczeń i wygodnych frazesów z rodzaju: ładna grafika, ciekawa fabuła (w przypadku filmu: zdjęcia, scenariusz) jest mocno niewskazane. Książka stawia sobie bardzo ambitny cel – zmienić ten stan rzeczy, spowodować, że spoglądanie na gry przestanie kręcić się wokół wytartych schematów, pustych haseł i nic nieznaczących przymiotników. Autor chciałby "żeby ludzie marzyli o znaniu się na grach – za cel przyjmując sobie umiejętność ich analizy (…)."

Droga do realizacji tego celu wiedzie przez 17 rozdziałów, w których Krzysztof Gonciarz bierze na warsztat całe spektrum mechanizmów i narracyjnych chwytów a także pokazuje na żywych przykładach jak jesteśmy wciągani w wir fabuły. Wybuchające Beczki pełne są kluczowych dla poznania i zrozumienia gier zjawisk. Na kolejnych stronach książki pojawiają się hasła takie jak: emergencja, immersja, narracja przez otoczenie, level design, tunelowość, narracyjne chwyty deweloperów, podejmowanie wyborów poprzez gameplay, sterowanie kontekstowe, quick time eventy, porcjowanie rozrywki, poczucie stawki, rola bohatera, cykl życia gry, poziomy trudności, tutoriale, mikrotransakcje, achivementy, trofea, osiągnięcia, poziomy nagradzania, rozgrywka steamlinowe’a, mikroleaderboardy, horyzont celów, pacing, checkpointy, modderzy, co-op asymetryczny. Mało? Nie martwicie się! W książce jest o wiele więcej.

Oprócz tego w Wybuchających Beczkach subtelnie rozprawiono się też z kilkoma mitami, wciąż jeszcze często funkcjonującymi w świadomości wielu graczy. Nieliniowość, jako grzech minionej epoki? Niekoniecznie! Może to być także wentyl bezpieczeństwa, tarcza na gracza, który sam z siebie nie chce poddać się narzuconej przez twórców konwencji danej produkcji. Więcej konkretów z obszaru treści nie przytoczę. Nie zrobię tego przez szacunek dla potencjalnego czytelnika.

Odautorski bazgroł ;) Dzięki Krzysztofie!

Jeśli chodzi o moje wątpliwości dotyczące treści to są one przede wszystkim związane z dość jednoznacznym postawienia granicy między krytyką gier i recenzją. Na ile jednak rozumiem przesłanie, chodzi tu jednak nie tyle o to, że recenzent nie może być krytykiem gier, ile o oddzielenie głębi analitycznej od płycizny tekstów z jedno lub dwucyrowymi ocenami na końcu i stereotypowym zestawem haseł służących ocenie. Jeśli się mylę - proszę o sprostowanie.

Gameplay, czyli jak się to czyta?

Z recenzowaniem książek jest troszkę jak z krytyką gier – nie można popadać w banał i utarte formułki. Samo stwierdzenie, że Wybuchające Beczki właściwie czytają się same nie wystarczy. Wypadałoby bowiem wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje. Podstawowym czynnikiem decydującym o poczytności tej publikacji jest niewątpliwie dobry warsztat autora. Książka jest napisana lekko, przystępnym językiem z uwzględnieniem mowy potocznej. Jednocześnie nie brak tu naukowej terminologii, która tam gdzie jest to najbardziej potrzebne, zostaje z miejsca objaśniona. Właściwy balans między poszczególnymi składnikami stylu i treści jest tutaj kluczem do sukcesu. Całość dopełnia jeszcze forma tekstu. Zbiór kilkunastu krótszych tekstów zebranych w jedną książkę to dla mnie strzał w dziesiątkę. Proza życia – do poczytania na wykładzie, w autobusie i tramwaju, w domu i w pracy (ciii!). Poza tym koniecznie trzeba zwrócić uwagę na dobór przykładów (gier) służących uwidocznieniu pewnych zjwisk. Czy mam pewien niedosyt jeśli chodzi o produkcje mniej popularne? Tak, ale gdyby książka była pełna odniesień do japońskich slasherów i nikomu nieznanyh produkcji, mało kto zorzumiałby przesłanie i publikacja nie mogłaby pełnić swojej roli. No bo czy przewodnik może oprowadzić nas po katerze jeśli najpierw zasłoni nam oczy...? Słowo podsumowania na temat "gameplay'a": Wybuchające Beczeki to danie podzielone na lekkostrawne i sycące porcje, a całość podlana naukowym sosem. Dla mnie mniam!

Technologia, czyli papier okładka i cała reszta

W przypadku książek wydanych w formule zakładającej koncentrację na tekście forma ma zwykle drugorzędne znaczenie. Nie znaczy to jednak, że nie należy jej tutaj poświecić miejsca. Warto zacząć od tego, co budziło najwięcej kontrowersji, czyli od okładki. Jeśli o mnie chodzi to sam projekt od początku nie budził moich zastrzeżeń a koncepcja graficzna bardzo mi się podobała (nawet ta wstępna z zielonym tłem). Potwierdzam, słowa autora – żeby docenić projekt trzeba mieć trochę wyobraźni graficzno-projektowej. Do tego dodam, że zawsze trzeba brać pod uwagę, na czym okładka zostanie wydrukowana. W tym przypadku mamy dominujący mat z lakierowanymi elementami. Jedno z drugim współgra jak należy i w moim odczuciu Magdalenie Kani – autorce tej koncepcji należą się duże brawa. W ocenie formy należałoby jeszcze uwzględnić papier, skład i korektę. O ile te dwa pierwsze są bez zarzutu, Ppapier ekologiczny to dodatkowy atut wydania, książka jest lekka, w sam raz na wakacyjne wojaże, o tyle korekta miejscami zaspała. Przykład? Nadprogramowe odstępy lub ich brak na stronach: 15, 80, 132, 149. Oprócz tego kilka literówek i jeden błąd graficzny. I tak nieźle jak na tak szybki proces powstawania książki. Ja co prawa tego typu błędów w publikacjach drukowanych nie lubię, ale na dobrą sprawę można równie dobrze tę kwestię przemilczeć.

Koniec końców, czyli czy warto przeczytać?

Na koniec powiem po swojemu lakonicznie i konkretnie – tak! Wybuchające Beczki to książka inspirująca do zmiany paradygmatów poznawczych, które towarzyszą ocenie i krytyce gier wideo. Skłaniająca do dekonstrukcji mechanizmów, zwracania uwagi na detale i elementy pozornie nieistotne. Cel – rozumieć, wiedzieć i przekładać tę wiedzę na działania zmierzające do uczynienia gier lepszymi. Pominięcie Beczek w swoich literackich wyborach to świadoma rezygnacja z możliwości stania się dojrzałym, świadomym odbiorcą gier wideo. "Znajmy się, badajmy, analizujmy gry wideo. W tym jest przyszłość."

Ja z radością podejmę wyzwanie. A Wy?

omadaha
30 czerwca 2011 - 16:14

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
30.06.2011 17:01
yasiu
yasiu
186
Legend

pozwolę sobie skomentować, jak sam przeczytam, na razie na tekst nawet nie zerknąłem :D

30.06.2011 17:03
Barthez x
👍
odpowiedz
Barthez x
157
vel barth89

Ja dziś otrzymałem mój egzemplarz - przyznam, że okładka na żywo wygląda rewelacyjnie i gdyby tylko była dostępna np. w empikach na pewno zwracałaby na siebie uwagę. I dzięki za dedykację, Krzysiek :)

30.06.2011 17:12
Zdenio
odpowiedz
Zdenio
99
Generał

Jestem w połowie, ale już mogę stwierdzić, że chyba nie jest to książka dla każdego - zresztą, sam Lord zapowiadał, że takową nie jest. Jest ciekawą propozycją przyjęcia określonego sposobu patrzenia na gry wideo, zastanawiania się nad nimi, analizowania bardziej dogłębnego. W wielu miejscach autor pisze o rzeczach i zjawiskach, o których pewnie wielu graczy wie, tylko w ogóle się nad nimi nie zastanawia. Sam parokrotnie złapałem się na reakcji na jakieś zdanie: "No faktycznie, tak było w tej grze [o narracji emergentnej w Shogunie 2 ;)]".

Ogólnie - naprawdę in plus. Szczególnie dla tych z nas, którzy lubią lub chcą się nauczyć spoglądać na gry biorąc pod uwagę proces ich tworzenia i zamysły twórców.

30.06.2011 17:15
Tomal_P
odpowiedz
Tomal_P
95
Legend

Dzisiaj przyszła książka, ale czas na przeczytanie znajdę pewnie dopiero gdzieś za 2 tygodnie niestety.

30.06.2011 17:16
odpowiedz
ozoq
59
Generał

Przed wejsciem na gameplaya zadalem sobie pytanie: czy znowu bedzie kolejny news o ksiazce o wiadomym tytule? Nie rozczarowujecie! Pokazcie, ze da sie robic na ten temat dwa wpisy dziennie!

30.06.2011 17:58
Mepha
odpowiedz
Mepha
71
Mhroczny Pogromca

Mi jutro dopiero przyjdzie ;/

30.06.2011 18:02
Zdenio
odpowiedz
Zdenio
99
Generał

@ozoq - Ale wiesz, że do tej pory o Beczkach były tylko wpisy Lorda w formie wideologów...? :P Premiera tej książki jest czymś wartym podkreślenia, nie tylko dlatego, że Krzysiek pracuje w tvgry.pl.

30.06.2011 18:06
adrem
odpowiedz
adrem
93
The King

Premiera tej książki jest czymś wartym podkreślenia, nie tylko dlatego, że Krzysiek pracuje w tvgry.pl.

No właśnie, przecież nawet gdyby nie to, o książce na GOLu mówiłoby się tyle samo... :>

Ja sam książki nie kupię bo nie czuję potrzeby posiadania wiedzy o ''narracji emergentnej'' występującej w Shogunie 2, ja w gry gram i więcej mi nie potrzeba ;)

30.06.2011 18:14
odpowiedz
patryczek777
25
Centurion

Mam pytanie odnośnie dedykacji....Zamówiłem pre-order wraz z dedykacją ale w książce widniał sam podpis Krzyśka czy mieliście podobnie....?

30.06.2011 19:21
Night_Wolf
odpowiedz
Night_Wolf
33
Centurion

Książka doszła do mnie dzisiaj. Niedługo biorę się za czytanie :) @patryczek777 u mnie dedykacja była mniej więcej taka jaką chciałem poza tym, że imię zostało pomylone :P

30.06.2011 19:57
xanat0s
odpowiedz
xanat0s
186
Wind of Change

Dzisiaj przesyłka doszła, niestety nie mam czasu na razie się wczytywać, przeczytałem tylko pierwsze strony i znalazłem dwa błędy - na stronie 13 po koniec pierwszego akapitu można przeczytać zdanie:

Większość gier sportowych i wyścigowych nie opowiada przecież historii, a mimo to trudno powiedzieć, żeby są pozbawione treści.

Widać, że ktoś poprawiał i pewnie miało być "że są" albo "żeby były" - a wyszła krzyżówka dwóch wersji :)

Za to na 17, ostatni akapit "r zeczy" - ze spacją.

Takie czepialstwo, ale można by poprawić jak będą kolejne wydania :]

[edit]

A co do okładki - sam na nią narzekałem, dopóki nie zobaczyłem jej na żywo, na książce. Wyszła moja ignorancja, bo na obrazku i w realu wygląda ZUPEŁNIE inaczej, odbiór jest nieporównywalny. W realu okładka wygląda naprawdę dobrze - mam nauczkę, żeby nie oceniać przedwcześnie okładek :)

30.06.2011 23:53
InF'ernaL
odpowiedz
InF'ernaL
46
Konsul

Aktualnie czytam i szczerze mówiąc jest w niebo wzięty jeśli można tak powiedzieć czytając książkę ;) Też dojrzałem sie błędów ale trzeba podziwiać Krzyśka że tak szybko napisał a i że tak szybko została wydana. Za to wielkie brawa jak i za sam content książki. Książki jeszcze nie ukończyłem ale widać już od początku stawia iż zadanie chce spełnić i pewnie spełnia. Co prawda, ksiązki nie ukończyłem jak wspomniałem bo mam wymówkę...nie chce Jej za szybko "zjeść" to też robie sobie przerwy z uśmiechem i smutkiem w jednym ;)

01.07.2011 00:11
👍
odpowiedz
zanonimizowany793553
31
Konsul

dobrze ze przynajmniej dystrybucja ograniczona jest do cyfrowej, cos takiego nie powinno trafic do normalnych sklepow. Jak by mi sie nudzilo to w 2 noce tez skrobnalbym te 200 stron, ale na szczescie moja wiedza nie obejmuje az tylu roznych rodzai gierek, ale mam pecha.

01.07.2011 04:02
Patsy
odpowiedz
Patsy
28
Chorąży

wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki wybuchające beczki

01.07.2011 11:12
Harry M
odpowiedz
Harry M
136
Master czaszka

Wczoraj doszła książka i już mam co czytać na jazdę pociągiem ;P

01.07.2011 12:20
Lordareon
odpowiedz
Lordareon
68
harry potter

bardzo dziekuje za mile slowa. chcialbym sprostowac zawarte w tekscie pytanie nt. konfrontacji krytyki z recenzowaniem. moj poglad na ten temat jest taki, ze nielsusznie patrzy sie w strone recenzji, jako formy w ktorej zawiera sie ciekawe spostrzezenia. sam juz od dawna z duzo wiekszym zainteresowaniem czytam 'felieton na temat gry' niz 'recenzje gry' - dlugo by wymieniac, czemu. komunikatem ksiazki i w ogole moich pogladow jest wiec odrzucenie recenzji jako obowiazkowego 'ogniwa' przez ktore musi przejsc informacja na temat gry wideo - bo jej medialna forma jest zbyt obciazona, zeby dalo sie w niej zawrzec naprawde wartosciowa krytyke. recenzje maja tez inny problem - zeby je pisac, czlowiek musi byc dosc ogarniety jako teksciarz. ja jestem za totalnym odrzuceniem formy na rzecz tresci, i mysle ze nieslusznie dobor naturalny 'ludzi wypowiadajacych sie o grach' rozbija sie o umiejetnosc pisania tekstow. to troche tak jakbysmy oczekiwali, ze osoba majaca ciekawe spostrzezenia na temat gier bedzie je potrafila zaspiewac w formie arii operowej. przyklad przekolorowany, ale plastyczny.

mam nadzieje ze to rozjasnia Twoje watpliwosci. jakby co, dyskutujmy ;)

01.07.2011 15:12
omadaha
odpowiedz
omadaha
33
Centurion

Dzięki za wyjaśnienie. Całkowicie zgadzam się z tezami o odrzuceniu formy na rzecz treści i (nie)obowiązkowości recenzji. Mam natomiast pewne wątpliwości jeśli chodzi o medialne obciążenie recenzji. Jeśli mówimy o tekście mainstreamowym to rzeczywiście ograniczenia są dość znaczące. Poza wymogami dotyczącymi formy, jest jeszcze szereg innych czynników. Nie wszystko wolno a tekst taki jest przez to zawsze bliski podręcznikowej formule recenzji (za Wikipedia: analiza i ocena (gry), która pełni funkcję informacyjną, wartościującą i postulatywną, nakłaniającą lub zniechęcającą blabla). Felieton zwolniony jest z tych obciążeń i ograniczeń, nie musi mieć przy tym wydumanej formy i pięknego hiperpoprawnego słownictwa. Co jednak, jeśli weźmiemy pod uwagę recenzje pisane dla mediów obarczonych mniejszymi restrykcjami. Chociażby teksty publikowane na gameplay'u. Różnią się one przecież w wielu aspektach od tych pisanych przed redaktorów gola. Recenzja recenzji nierówna a granica między felietonem a tą ostatnia może być bardzo nieostra. Wobec tego być może oba typy tekstów warto traktować jako formę uprawiania krytyki gier. Chyba, że przyjmujemy, że pewne nieodłączne elementy recenzji, takie jak ocena i pełniona przez nią funkcja całkowicie wykluczają możliwość rzetelnego wglądu w mechanizmy gier i ich właściwa analizę. Podsumowując - czy nie bardziej uzasadnione jest koncentrowanie się na sposobie patrzenia na gry, zamiast na formie w jakiej refleksje po tym wglądzie będą przekazywane czytelnikom/widzom itp. Chętnie porozmawiałabym na ten temat jutro przy okazji beczkowego eventu, ale chyba nie dam rady się rozdwoić z zw. ze spotkanie red. Pozostaje Wawa.

03.07.2011 21:49
Seltaeb47
odpowiedz
Seltaeb47
19
Centurion

A ja Twoją opinię na temat książki wykorzystam po to, żeby się pod nią podpisać. :) Porcjowanie tekstu zdecydowanie dobrze robi - od siebie dodam, że wręcz skłania do tego, żeby nawet mając więcej czasu nie łykać wszystkiego naraz, tylko zastanowić się chwilę po każdym takim jednym tekście. Książka jest czymś, co chciałem przeczytać od dłuższego czasu i wpadła mi w ręce prosto z nieba. Samo czytanie i nieświadome kiwanie głową co jakiś czas, kiedy zauważam prawdziwość przytaczanych przykładów to duża przyjemność, a późniejsze wykorzystywanie tego w praktyce i odkrywanie gier na nowo... coś cudownego. ;)

05.07.2011 13:24
sigern
odpowiedz
sigern
15
Legionista

Ok, czas na moją opinię.

Otóż właśnie skończyłem beczki i muszę powiedzieć, że jestem pod dużym, pozytywnym wrażeniem.
Nie czytam zbyt wiele dlatego ograniczę się do krótkego komentarza.

Cieszę się, że przez oglądanie tvgry.pl udało mi się trafić na coś tak miłego jak Wybuchające Beczki. Każdy akapit, każde przemyślenie wzbudziło moje niemałe zainteresowanie.
Rozprawianie o grach nigdy jeszcze nie ukazało się moim oczom w tak klarownej i przystępnej postaci. To tak jakbym oglądnął kilkugodzinny videofelieton na tvgry tyle że w wersji czytanej :D Nie mam konsoli i gram głównie na PC, co jednak wystarcza by identyfikować się ze światem graczy. Właśnie dlatego czułem, że ta książka była pisana specjalnie dla mnie!

Nie powiedziałbym jednak, że autor zaspokoił mój głód, a wręcz zaostrzył apetyt. To wszystko sprawia że już jestem przyszłym nabywcą ewentualnego sequela.

Szacun dla Krzyśka

PS. A dedykacja? Niby ślad piórem, a cieszy. Zwłaszcza od osoby którą się lubi :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze