Najlepsze albumy roku 2014. Yeah. - fsm - 17 grudnia 2014

Najlepsze albumy roku 2014. Yeah.

Jak co roku będziemy podsumowywać. Tzn. ja na pewno będę. Znów zaczynam od listy najlepszych albumów, bo już nic więcej ciekawego na pewno się nie pojawi, a całej masy ewentualnych płytowych braków i tak nie zdążę nadrobić w najbliższym czasie. W 2014 roku pojawiło się mnóstwo ciekawych albumów, z których sporo (mam nadzieję) trafiło na poniższą listę - jest trochę niespodzianek, jest trochę pewniaków, są gitary i darcie ryja, jest elektronika i jest gatunkowy mezalians. Całość tworzy interesującą mieszankę i całkiem niezły punkt wyjścia do poznawania tego, czego być może jeszcze nie mieliście okazji posłuchać.

Oni tam są poniżej. Prawie same chłopaki. Ale nuda.

W tym roku rezygnuję ze zbędnego wodolejstwa i dodatkowych akapitów. Poniżej znajdziecie tylko opisy tych najfajniejszych płyt, a kolejność prezentacji będzie chronologiczna w kwestii ich debiutowania na rynku. Zapraszam.

Crosses

Crosses

To mogła być płyta roku, ale 2/3 zawartości poznaliśmy dobre kilka lat wcześniej - dwie EPki po 5 utworów każda pojawiły się już w 2011 i 2012 roku. Długo oczekiwana (także przeze mnie, bo wszystko, co ostatnio robi Chino z Deftonesów jest warte uwagi) trzecia płytka stała się w tym roku pełnoprawnym albumem, ale nowych kawałków było jedynie 5. Poza tym to bardzo ciekawe połączenie elektroniki, gitar, nastrojowego wokalu i różnorakich sampli wydanych jako jeden, godzinny album, sprawdzało się nieco gorzej, niż jako osobne, krótkie wydawnictwa. Innymi słowy - wywalić ze 2-3 kawałki i mamy prawdziwą petardę. A tak to jest "tylko" bardzo dobrze. [czytaj]

Chevelle

La Gargola

Chevelle na rynku istnieje od dawna i bez wątpienia ma sporo fanów. Do tej pory nie zwracałem na nich większej uwagi, ale tegoroczna premiera La Gargoli dramatycznie zmieniła moje nastawienie. To kapitalny, mocny, drapieżny album mający w sobie trochę Toola (Take out the Gunman), trochę NIN (Jawbreaker), a trochę wybuchowego naparzania we własnym stylu (An Island). Chevelle to trio, ale grają jak sto tysięcy demonów - z miłą chęcią potraktowałem La Gargolę jako furtkę do dokładniejszego zapoznania się z katalogiem ich twórczości i nie żałuję. Fajny zespół, a ich tegoroczny krążek to dla mnie prawdziwe odkrycie.

Losers

...And So We Shall Never Part

Kolejna niespodzianka - oto album polecony mi przez Spotify (czasami aplikacja umie dobrać rzeczy zgadzające się z mym gustem, a innym razem proponuje Nickelback :/). Posłuchałem go bez jakiejkolwiek wiedzy o zespole i okazało się, że jest naprawdę dobrze. Może ...And So We Shall Never Part nie jest płytą bez wad i ze dwa-trzy utwory nie robią mi zupełnie nic, ale reszta jest czymś, na co powinni zwrócić uwagę fani Massive Attack, Prodigy, Pendulum i innych grup łączących mnóstwo elektroniki z garścią żywych instrumentów (w szczególności gitar). Najlepsze na albumie dostaje się na samym początku - przerobiony w tym roku starszy utwór grupy daje miłego kopniaka w zadek.

Linkin Park

The Hunting Party

Tak, tak. Plastikowi chłopcy i boysband udający, że gra rocka. Tymczasem The Hunting Party, choć dalekie od ideału, ma swoje naprawdę świetne momenty i dużo czasu spędziłem w tym roku z ta płytą. Po mniej lub bardziej udanych eksperymentach z elektroniką, panowie wrócili do gitarowego hałasu. Nie czułem w tym fałszu, ani skoku na kasę, tylko szczerą chęć pokrzyczenia. Za Keys to the Kingdom, Guilty All the Same, A Line in the Sand i - przede wszystkim! - Rebellion nowy Linkin Park zasłużył sobie na wygodne miejsce na tej liście. [czytaj]

Kasabian

48:13

Kasabian też lubię. Od niedawna, bez natychmiastowego rozpoznawania starszych utworów, ale lubię i chętnie obejrzę ich kiedyś na żywo. 48:13 to pierwszy ich album, na który czekałem w pełni świadomie, szukając informacji, słuchając singli - być może to wpływa na pozytywny odbiór tej płyty. Bo na każdym albumie chłopaki mają coś, co mi się bardzo podoba - tutaj jest to energetyczne Bumblebeee, wcale-nie-za-długi Treat czy mający w sobie leciuteńkie echa NIN (pod koniec, jak zrobi się głośniej) Explodes. Jest trochę zapchajdziur, ale ogólne wrażenie jest takie: no kurcze, fajny album. Wesoły. Energetyczny. Przyjemny. Takich pochwał, jakie Kasabian zebrał za Velociraptor! tutaj nie zaoferuję, ale i tak warto spróbować.

Royal Blood

Royal Blood

A to polecił kolega i trafił. Tzn. w zdecydowanej większości trafił, bo na debiutanckim albumie tego brytyjskiego duetu (dwóch młodziaków: perkusja i bas, a nie gitara elektryczna - kto by pomyślał, bo brzmi jak elektryk) jest jeden kawałek, który jest skórą zdartą z wszystkiego, go zrobił Jack White (Loose Change). To powoduje, że brzmi gorzej od pozostałych piosenek - tam inspiracja Black Keys, QOTSA czy White Stripes jest wyraźna, ale jednak Royal Blood dają sporo od siebie i wszystko brzmi bardzo smacznie. Szczególnie otwierający całą płytę Out of the Black. Potężny cios! Sam album jest niestety dosyć krótki i brakuje mu wyraźnego zakończenia, ale bardzo dobrze wróży na przyszłość.

Tricky

Adrian Thaws

Massive Attack to jeden z moich ulubionych zespołów i twórczość sygnowana tym logo kręci mnie dużo bardziej, niż solowe dokonania Tricky'ego. Co nie zmienia faktu, że jego płyty zawsze sprawdzam i czasami okazuje się, że są tak dobre, jak Adrian Thaws. Po nieco nudnym i za długim False Idols z zeszłego roku, pan Adrian zakasał rękawy i zaoferował materiał krótki, treściwy i doskonale bujający (co prawda po swojemu smęci nieco, ale tutaj jakoś to pasuje). Są świetne podkłady, są gitary, jest masa gości i efekt końcowy bardzo przypadł mi do gustu. Warto zwrócić uwagę na Niccotine Love i Why Don't You. Podobno Tricky macza paluchy w produkcji nowego albumu Massive Attack - jeśli odnajdę tam nieco tej kreatywności, to będzie super.

Curly Heads

Ruby Dress Skinny Dog

Niespodzianka. I to jaka! Wypromowany prez X-Factor Dawid Podsiadło, sygnujący swym nazwiskiem inteligentny i doceniony pop, potraktował swoją sławę jako doskonały mechanizm do wypromowania zespołu, który w liceum założył z kolegami. Zespołu rockowego, hałasującego, nowoczesnego i świeżego - czyli takiego, któremu warto poświęcić przynajmniej ten krótki akapit (choć zasługują na więcej). Ruby Dress Skinny Dog jest dobrze wyprodukowaną, krótką (ale dzięki temu nie ma tu miejsca na nudę i niepotrzebne utwory) zadziorną i bardzo nowoczesną płytą. Singlowe Reconcile jest zacnym wprowadzeniem do twórczości Curly Heads, ale prawdziwe czary dzieją się w Burning Down i Synthlove. Love!

Slipknot

.5: The Gray Chapter

Fani długo czekali, przeszkód było mnóstwo, ale Slipknot wyszedł z tego zwycięsko. Naznaczona bólem po stracie kumpla ekipa stworzyła kompletną, przemyślaną, metalową paczkę, która w udany sposób łączy "przebojowość" mojego ukochanego Vol. 3 z agresją znaną z Iowy i Slipknot. Ortodoksi headbangingu i mrocznego darcia ryja niekoniecznie będą zachwyceni, ale jako przejaw głośnego mainstreamu The Gray Chapter sprawdza się wyśmienicie. Poza tym Corey Taylor jest dla mnie (póki co) wystarczającym wyznacznikiem jakości danego albumu/piosenki. [czytaj]

Fisz Emade Tworzywo

Mamut

Drugi polski akcent wśród najlepszych albumów tego roku należy do braci Waglewskich i ich współpracowników. Mógłbym rzec, że "Z hip-hopu to ja lubię Fisza", ale zarówno Fisz, jak i Emade, od dłuższego czasu mają coraz mniej wspólnego z rapowaniem i hip-hopowaniem. Każde nowe wcielenie tego muzycznego tworu (czy to jako Fisz, czy jako Fisz Emade, czy jako Tworzywo sztuczne, czy też jako Fisz Emade Tworzywo - zdecydujcie się w końcu!) proponuje coś nowego, coś ciekawego, coś wykraczającego poza jeden gatunek. Mamut jest dokładnie taki - łączy nieco rapu z bluesem, trip-hopem i mnóstwem śpiewania. To naprawdę świetny album, który dodatkowo zyskuje w wersji na żywo. [czytaj]

Foo Fighters

Sonic Highways

Miało być najlepiej, a jest tylko dobrze. Sonic Highways to bardzo ambitny projekt Dave Grohla i kolegów uświetniający dwudziestolecie istnienia Foo Fighters. Prawie concept album nagrywany w ośmiu różnych miastach istotnych dla rozwoju muzyki w USA (i nie tylko) i osiem utworów mających uchwycić wyjątkową magię różnych stylów składających się na niezwykle pojemny wór z muzyką rockową. I w kilku miejscach się udało - Outside czy singlowy Something From Nothing są rewelacyjne, ale miejscami całość się trochę rozłazi (choć dzięki serialowi wydaje się nieco lepsza). Najważniejsze jest chyba to, że Sonic Highways w HBO są lepsze, niż Sonic Highways na CD - tym niemniej dużo czasu z muzyką FF spędziłem, więc wyróżnienie. [czytaj]

The Smashing Pumpkins

Monuments to an Elegy

Ostatnia wyróżniona pozycja na liście znalazła się tam rzutem na taśmę. The Smashing Pumpkins to taki dziwny zespół - giganci rocka w latach 90-tych, eksperymentowali na przełomie stuleci, po czym wyparowali, aż Billy Corgan postanowił wskrzesić markę (bo zespół był już inny) w 2007 roku. Monuments to an Elegy to króciutka płytka będąca połową większej części (Day for Night ma się pojawić w przyszłym roku), która wzięła mnie z zaskoczenia, bo daleko mi do bycia fanem Pumpkinsów. Tymczasem gitarowe, ale popowe piosenki naprawdę mi się spodobały i chętnie do nich sięgam. Tiberius i One for All są dobre, są najlepsze, ale reszta (poza okrutnie złym Run 2 Me - udajmy, że go tu nie ma) też się podoba. Dobry z małym plusem, siadaj Billy.


Tyle w kwestii wyjaśniania dlaczego, ale jeśli musiałbym wybrać 3 najlepsze albumy w tym roku, to obecność (podyktowana tylko i wyłącznie radochą płynącą z słuchania, bez zagłębiania się w technikalia, kompozycje czy kontekst) na podium - bez wskazywania kolejności - jest taka:

Chevelle - La Gargola

Curly Heads - Ruby Dress Skinny Dog

Slipknot - .5: The Gray Chapter


Ta kreska oddziela płyty najlepsze od tych prawie-najlepszych, fajnych, niezłych. Dlatego o nich dużo krócej, ale chcę wspomnieć, bo jednak na to zasługują na ułamek uwagi.

Triggerfinger - By Absence of the Sun

Gorsza, niż się spodziewałem, ale nadal miło się sącząca dawka belgijskiego rocka uprzyjemniła mi część wiosny. Szczególnie ten utwór. [czytaj]

Brody Dalle - Diploid Love

Było The Distillers, było Spinerette, czas na solowy występ - drapieżny damski wokal, brudne gitary i nieco psychozy brzmią dobrze (także w formie walczyka)! [czytaj]

The Afghan Whigs - Do to the Beast

Starzy wyjadacze, którzy nigdy nie byli mi bliscy, ale ta nowa - wydana po 16 latach przerwy! - płyta spodobała mi się. Matamoros jest absolutnie prześwietnym utworem.

Archive - Axiom

Lubię Archive i nawet jeśli Axiom daleki jest od ich najlepszych dokonań, to jednak ma zacne momenty i był w tym roku przesłuchiwany mnóstwo razy. [czytaj]

Lecter - Wydostać

Polska atakuje! Nie wiem, kto w Lecterze gra i w sumie mnie to nie interesuje - ważne, że gitarowe granie w udany sposób łączy się z elektroniką i daje coś innego, ale jednocześnie znajomego. Sprawdźcie to.

Clock Machine - Greatest Hits

Kolejni zdolni gówniarze znad Wisły - kwartet grający klasyczne rockowe kawałki z wokalem należącym do przepitego czterdziestolatka zaklętego w dwudziestoletnim ciele. Słyszę tu echa Pearl Jam, ale pewnie się nie znam.

Mama Selita - Materialiści

Wesoła ekipa nagrała (miejscami) wesołą płytę, gdzie pasja do gitarowego, garażowego hałasowania łączy się z tekstowymi połamańcami w rapowym klimacie. Za Kolegów - high five! [czytaj]

Dr Misio - Pogo

Arek Jakubik to świetny aktor, ale przede wszystkim świetny głos. Także w wydaniu rockowym - po Młodych czas na Pogo, z którym się jeszcze nie osłuchałem, ale już mi się podoba.

Emigrate - Silent So Long

Rammstein pauzuje, więc Emigrate to "next best thing", nawet jeśli druga płyta tego składu jest wyraźnie inna od dokonań macierzystej kapeli Richarda Kruspe. Dużo gości na Silent So Long zapewnia różnorodność, a numery z Mansonem i Peaches są wyśmienite.


PS A Afromental to zespół, którego nawet da się słuchać - Mental House to krok w dobrą stronę i ciekawy jestem, gdzie się chłopaki znajdą się za kilka lat. Nigdy bym się nie spodziewał, że to napiszę.

Drugi PS To poniżej wygenerował mi Spotify na podsumowanie roku. Dzielę się, bo to fajna prezentacja jest.

fsm
17 grudnia 2014 - 20:30

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.12.2014 12:15
darth16
24
Pretorianin

Podsumowanie ciekawe, jest kilka krążków, które chciałbym przesłuchać (z tych, które poleciłeś). Ale obecnością Linkin Park czy Kasabian jestem zaskoczony delikatnie ;)

18.12.2014 15:25
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
202
fsm

GRYOnline.plTeam

LP i Kasabian zdecydowanie nie są najlepszymi albumami roku. Zaznaczyłem jednak, że w dużej mierze chodzi w tym zestawieniu o frajdę i ilość odsłuchów w tym roku, a nie koniecznie wirtuozerię i ekstremalnie wysoką jakość. Obu płyt dużo słuchałem i na pewno będę do nich wracał. Ale inne są lepsze :)

18.12.2014 15:31
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer
Wideo

Artykuł fajny, czyta się przyjemnie, parę rzeczy może trafić i w mój gust (Crosses, Losers i Tricky), ale czy tylko mi się wydaje że jest jakoś...sam nie wiem...biednie?

Kurdę, albo się starzeję, albo brak "objawień" na alternatywnej scenie elektronicznej i rockowo/metalowej staje się faktem coraz bardziej doskwierającym.

Elektroniki (prócz starych rzeczy na playliście jak Massive Attack, Tricky, Dj Krush albo heh, jednego kawałka Juno Reactor), właściwie już nie słucham. Nie to że nie lubię, lubię, ale przestałem odkrywać i być może dlatego na razie nie doceniam tego co fsm był uprzejmy zapodać.

O wiele bardziej bolesny jest dla mnie zastój gdzieś na pograniczu hard'n'heavy. Chevelle jest ok, ale zrobiło ono na mnie podobne wrażenie jak najnowszy Filter - niby wszystko gra, ale człowiek jakoś bardzo szybko o nich zapomina (identycznie jest z nowym Black Stone Cherry). Linkin Park to kapela którą jarałem się gdy wyszła zupełnie niespodziewanie ich pierwsza płyta. Metamorfoza zupełnie ciepłego uczucia jakim ich darzyłem w te delikatnie mówiąc negatywne zaszła bardzo szybko, nie mam więc zamiaru tracić na nich czas. Dość podobnie jest ze Slipknotem, pierwsza płyta, uuu...jak to wtedy świeżo brzmiało! Na szczęście zmiana w gustach muzycznych nie pozwoliła mi cieszyć się lub smucić ich następnymi płytami:-) Podsiadło? Artysta wykonujący "inteligentny pop" pojawiający się w reklamach nie wzbudza mojego zaufania (szczególnie jeżeli wcześniej nie znałem jego twórczości). Z drugiej strony ta sama branża pozwoliła mi go zobaczyć śpiewającego w jakimś kawałku z cyklu "Męska Muzyka" i tu wrażenia były pozytywne, bo fragment tego kawałka był bardzo solidnie rockowy. Podsiadło i jego "Kręcone Łby" mogą więc nie być tak złe jak się wydają z powodu głupich uprzedzeń, dam im kredyt zaufania i pewnie przesłucham.

Skoro już tak się rozpisałem to zapodam swoje tegoroczne propozycje, nie są to w żadnym wypadku albumy aspirujące do tych najlepszych, ale wciąż są przynajmniej niezłe:

Mastodon - "Once More 'Round The Sun" - nie tak dobry jak "Hunter", ale wciąż melodyjny, przystępny i z paroma świetnymi kawałkami:

https://www.youtube.com/watch?v=6Aw1WnNVcYw
https://www.youtube.com/watch?v=Sp7CYvh8FwA

Crowbar - "Symmetry in Black" - bardzo podobnie jak w przypadku Mastodona, album niezły, choć nie tak dobry jak "Sever the Wicked Hand". Uwaga, poniższy klip zawiera zbliżenia na bojowego krasnoluda wagi ciężkiej:

https://www.youtube.com/watch?v=xdYlzGDEbFs

John Garcia - "ST" - po bardzo fajnym Vista Chino ex-wokalista Kyussa uderza z równie udanym albumem solowym:

https://www.youtube.com/watch?v=lA5pjOxR4kw

Karma To Burn - "Arch Stanton" - moje ulubione stonerowe killer-trio w nieustająco dobrej formie nie odbiegającej zbytnio od poprzednich LP:

https://www.youtube.com/watch?v=De-zrgA3o0g

Dog Fashion Disco - "Sweet Nothings" - paradoksalnie to może nie najbardziej nijaka płyta w całym zestawieniu, ale bardzo prawdopodobne, że najbardziej nijaka w całej dyskografii DFD. Piszę o tym z niejakim bólem, bo DFD którą odkryłem w tym roku, to kopalnia rewelacyjnych pomysłów na alternatywno-awangardowo-rockowo-metalowe granie. Wokale przypominające M. Pattona, wstawki z kreskówek, elementy jazzujące w połączeniu z agresywną petardą gitarową są tyleż niezwykłym co wciągającym i niedocenianym kawałkiem oryginalnego grania o dużym stopniu porytości bani. Tym bardziej szkoda, że najnowsza płyta nie posiada ani jednej piosenki która wpisze się na stałe w kanon ich dyskografii. Żaden kawałek nie dorównuje ani Vertigo Motel, ani Pogo the Clown, Nude in the Wilderness, czy tuzina innych. Miejmy nadzieję, że następna płyta jaka ma się pojawić w przyszłych roku (dzięki temu samemu crowdfundingowi co "Sweet Nothings"), będzie dużo lepsza.

https://www.youtube.com/watch?v=Gqi43SuoGhY

Body Count - "Manslaughter" - Mam sentyment do BC i Ice'a, a nowy longplej udowadnia, że nie młodzi już przecież panowie są nadal w dobrej formie. Wolę "Violent Demise", bo to płyta bardziej różnorodna i po prostu lepsza, ale "Manslaughter" daje radę mimo tylko jednego "hitu" jakim niewątpliwie jest "Talk Shit, Get Shot":-D Wywaliłbym tylko głupie i zbędne "99 Problems BC", ale to tylko moje zdanie (Ice już pewnie wyciąga swoją .45):

https://www.youtube.com/watch?v=sokdL-0iV9s

No i co? Albo ja nie umiem szukać, albo faktycznie jest trochę biednie...

18.12.2014 16:56
odpowiedz
Econochrist
110
Nadworny szyderca

Dla mnie zdecydowanie Tibi Et Igni Vadera to numer jeden w tym roku. Nic tego nie przebije.

18.12.2014 18:58
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
202
fsm

GRYOnline.plTeam

Lemur > Zgadzam się w 100% z "brak "objawień" na alternatywnej scenie elektronicznej i rockowo/metalowej staje się faktem coraz bardziej doskwierającym". Mam podobnie - od czasu Koi No Yokan Deftones nie było płyty, która wywaliłaby mnie z butów i z miejsca stałą się murowanym kandydatem do miana albumu roku. Te najlepsze krążki, które wymieniam, są rzeczami na jakieś 8/10 - bardzo dobre, ale bez tego nienamacalnego "Czegoś". I jak co roku - liczę na lepszy rok następny.

A propos Filter i Chevelle - ten pierwszy fajny, wszedł jednym uchem, wyszedł drugim. Nie wracam na razie. Ale Chevelle połaskotało właściwy nerw i siedzi w głowie. Czasem tak jest :)

Mastodona słuchałem, pierwszy singiel genialny, reszta ok. Za mało poznałem, żeby wyrokować, ale na pewno jakaś rotacja tej płyty była i będzie. A ten nieszczęsny Podsiadło... serio. Dobry. Bardzo. I ja też nie znam jego solowej płyty, a znam reklamy w tv :P

18.12.2014 19:15
Xinjin
odpowiedz
Xinjin
123
DS9
Wideo

Ciekawy artykul, przyznam paru zespolow w ogole nie znalem wczesniej.

[3] Mastodon - "Once More 'Round The Sun" - nie tak dobry jak "Hunter", ale wciąż melodyjny, przystępny i z paroma świetnymi kawałkami:

https://www.youtube.com/watch?v=6Aw1WnNVcYw
https://www.youtube.com/watch?v=Sp7CYvh8FwA

Motherload fajny kawalek ale wtf z tym teledyskiem, ja sie pytam? ...

18.12.2014 19:36
Splinter the Rat
odpowiedz
Splinter the Rat
30
Król Szczurów

Ja jeszcze nie zastanawiałem się dokładnie nad moim podsumowaniem, ale po zapoznaniu się z wpisem autora mogę coś od siebie napisać. Tym bardziej, że kilka pozycji z tej listy słyszałem, np. taki Foo Fighters mógłbym śmiało umieścić w gronie rozczarowań roku, zaś Slipknot zdecydowanie na wysokiej półce (tak jak autor), bo to rzeczywiście porządny materiał. Mam też podobne zdanie odnośnie Archive. Dobry materiał, choć bez rewelacji.

Jeśli chodzi o mocne metalowe klimaty to zdecydowaną czołówkę stanowią dla mnie Exodus "Blood In Blood Out" za bardzo klasyczne podejście do thrash metalu, a także Illdisposed "With The Lost Souls On Our Side" za swoje oddanie metalowej ekstremie, a zarazem pewną awangardowość i esencjonalność tego krążka. Niezwykle też podobał mi się powrót Sanctuary pod postacią albumu "The Year The Sun Died", czyli krążka, który mógłby brzmieć jak nowe dzieło Nevermore. Dobrze też oceniam nowe albumy takich firm jak Machine Head, Overkill oraz Vader.

Wśród muzyki progresywnej, ewentualnie trudniejszej do klasycznej definicji, wysoko zapunktowały u mnie w tym roku Mastodon "Once More 'Round The Sun", który pojawia się w wielu zestawieniach i nie ma w tym nic dziwnego, bo to kapitalny materiał utrzymany w różnych dymensjach metalu. Zmniejszając nieco ciężar instrumentalny szalenie wysoko oceniam krążki zespołów prog rockowych/metalowych: Threshold, Pendragon, Anathema, Soen (rewelacja, zapełnia miejsce po Toolu), IQ, Flying Colors, Cynic, Devin Townsend, Lunatic Soul i Opeth. Z dobrej strony pokazali się także Bjorn Riis i Tuomas Holopainen.

Ponad wymienionymi muszę też wspomnieć o albumach Johna Garcii, a w kategorii powrotów/pożegnań bardzo wysoko oceniam Pink Floyd i Judas Priest.

Odkrycia? Blues Pills, Wolves Like Us.

Rozczarowania? Ian Anderson, In Flames.

W sumie więc gdybym miał wybrać dziesięć najlepszych krążków 2014 roku to w kolejności losowej na pewno znalazłyby się tam:
- Exodus "Blood In Blood Out"
- Sanctuary "The Year The Sun Died"
- John Garcia "John Garcia"
- Pink Floyd "The Endless River"
- Lunatic Soul "Walking On a Flashlight Beam"
- Threshold "For The Journey"
- IQ "The Road Of Bones"
- Mastodon "Once More 'Round The Sun"
- Pendragon "Men Who Climb Mountains"
- Soen "Tellurian"

Autorowi wątku, jeśli lubi Toola i tego typu klimaty, polecam szczególnie Soen. Do poczytania o zespole choćby tu: http://progresjapozmroku.blogspot.com/2014/12/recenzja-soen-tellurian.html

18.12.2014 19:49
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer
Wideo

@sekret_mnicha

20-parę lat temu odbywała się następna odsłona rewolucji i ewolucji muzyki rozrywkowej. Od tamtej chwili nic takiego się nie wydarzyło. Nie ma "nowego" nu-metalu, grunge'u, hardcore'a. Są tylko nowe fale tych miksów gatunkowych które były już dużo, dużo wcześniej.

Nie chcę przez to powiedzieć, że w tej muzyce nie dzieje się nic nowego. Osobiście mam jedynie wrażenie, że to co się dzieje teraz odpowiada mi średnio. Lat przybywa i być może już nie potrafię jarać się tak jak wcześniej i doceniać tego czym jarają się ludzie teraz. A może faktycznie jest jakaś lekka stagnacja i brak świeżego powiewu? Nie wiem, ostatnio bardzo wpadłem w Dog Fashion Disco i byłoby to jeszcze bardziej zajebiste odkrycie, gdyby nie fakt, że to kapela z lat 90' (którą jakimś cudem udało mi się jak dotąd niestety ominąć). Staram sobie przypomnieć jakąś nową kapelę i ni cholery, nic mi nie przychodzi do łba...

Chevelle faktycznie zrobiło na mnie całkiem pozytywne wrażenie i być może jest lepsze od nowego Filterka, chyba do niej wrócę:-)

"Mastodona słuchałem, pierwszy singiel genialny, reszta ok. Za mało poznałem, żeby wyrokować, ale na pewno jakaś rotacja tej płyty była i będzie."

O toto, są takie płyty które wchodzą dopiero za n-tym przesłuchaniem. Nowego Mastodona przesłuchałem co najmniej parę razy i ta reszta właśnie trochę taka jest - "aż" i "tylko" ok.

@Xinjin

"Motherload fajny kawalek ale wtf z tym teledyskiem, ja sie pytam? ..."

Też mnie rozwalił, najwyraźniej lubią big fat booties;-)

@Splinter the Rat

Ciekawe spojrzenie. Szkoda żeś tak mało linkował, zapewne wiesz jak bardzo leniwi bywają użytkownicy internetów;-)

EDIT:

Soen - "Savia":

https://www.youtube.com/watch?v=9VEFORk1wYA

Sam nie wiem co mam o tym myśleć...

18.12.2014 19:56
odpowiedz
grontix
0
Pretorianin

Brak w zestawieniu U2 - Songs of Innocence.

Także artykuł żenujący, bo na takie przeoczenie (lub bezguście) mógł sobie pozwolić tylko amator (lub bezguście...).

18.12.2014 20:19
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
202
fsm

GRYOnline.plTeam

grontix > Aha. Tak. Bono jest najlepszy. Przyjąłem.

Reszta > Foo zyskują po obejrzeniu serialu, więc może dlatego jest wysoko. Inna sprawa, że miało być najlepiej, a nie jest, więc w sumie jakieś tam rozczarowanie. Z kolei Soen pomału odkrywam, bo na YT podczas oglądania jakiegoś tam klipu na liście z boku pojawił się cały album Cognitive. Sprawdziłem i wydaje się zacne. Teraz z doskoku poznaję dorobek :)

Teledysk Mastodona cudny, nie widziałem wcześniej :D

18.12.2014 20:39
Xinjin
odpowiedz
Xinjin
123
DS9

[9] Ofc nowe U2 100% album roku.

[10] Teledysk Mastodona cudny, nie widziałem wcześniej :D

No ja bym rzekl ze teledysk jest z d*** :P

18.12.2014 20:43
Splinter the Rat
odpowiedz
Splinter the Rat
30
Król Szczurów
Wideo

Jeśli chodzi o Soen to piszecie tylko o pierwszym albumie "Cognitive", a "Tellurian" stanowi duży krok do przodu. Jeden z nowych utworów w linku: https://www.youtube.com/watch?v=y84R4GmTL7Q

sekret_mnicha --> Ja od płytki oczekuję, że mi się spodoba bez oglądania serialu i jakichś innych stymulantów. Nowe FF wydaje mi się bardzo mdłe poza dwoma/trzema utworami. Generalnie mam wrażenie, że wszystko, co się w ostatnim czasie dzieje wokół Grohla to przerost formy nad treścią (vide jego tragiczna biografia napisana przez Brannigana).

18.12.2014 21:02
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

"WsZyScY SiĘ MyLiCiE, nAjLePsZyM aLbÓmEm 2o14 RoKu jEsT nOwE pINk FlOyD. kArZdY kTo MyŚlI iNaCzEj tEn IdJoTa"
---

"No ja bym rzekl ze teledysk jest z d*** :P"

Hm, trudno nie zauważyć że z tą dupą (dupami), ewidentnie jest coś na rzeczy:-D Teledysk idiotyczny, ale zabawny, chwilami nawet lekko "dupiasto-psychodeliczny":-D Chłopaki od pewnego czasu postanowili "złagodzić" przekaz wizualny i jestem zdania że jakoś im to wychodzi:-)
---
Ja do nowego FF na razie nawet nie mam zamiaru się przymierzać. Boję się rozczarowania. Grohl był dla mnie zawsze wyznacznikiem dobrej rockowej piguły i nie mogę oswoić się z myślą, że właściwie już tak nie jest.

18.12.2014 22:30
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

@Econochrist

Sorry za spam, posłuchałem sobie nowego Vadera i choć nie przepadam za deathem, to trzeba przyznać, że "Tibi et Igni", jest wyjątkowo chwytliwe nie tracąc za razem mocy (być może dlatego że to chyba bardziej thrash niż death).

Patrzę sobie teraz na wiki i widzę, że oni niezłe traumy przeżyli. Na 16 byłych członków zespołu aż 3 nie żyje.

18.12.2014 23:09
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

O widzisz, też mam w planie wrzucenie swojego zestawienia najlepszych albumów. W sumie art mam już skończony, ino szlify zostały. Nie powtórzy się żaden album. Nie będzie też U2 (więc jestem bezguściem) i Flojdów ;)

19.12.2014 23:52
€xis
odpowiedz
€xis
52
Konsul
Wideo

Hej. Nawiązując na początku po krótce do tematu braku objawień muzycznych.... zgadza się, jakiegoś wielkiego przełomu nie ma się co już raczej spodziewać. Wszystko już bazuje w mieszaniu i zacieraniu się gatunków (co w sumie zauważalne jest także w grach). Ale... jak w kilku ostatnich latach się zaklimatyzowałem w różnego rodzaju stoner rocku (wszystkie desert rocki/doom stonery/heavy bluesy/psychedelic bluesy itp) to myślę że tam wygląda chyba najlepiej odświeżanie starych patentów. Mówiąc słowami pewnego mojego kumpla: "jak to wchodzi". I w tym gatunku/wielu gatunkach w jednym, naprawdę jest w czym wybierać - w tym roku także. Tylko trzeba się przestawić że nie jest to mainstream i w radiu tego nie usłyszymy.

Co do listy natomiast... w 2014 dla mnie NR 1 jest wyjątkiem (potwierdzającym regułę). A ogólnie lista mogła by być bardzo długa. -
1. Pięć Dwa - N.E.O. - to, co Hans z Deepem stworzyli na tej płycie to istny majstersztyk. Płyta dopracowana w każdym calu, wciągająca jak bagno. Niby hiphop, ale jest tu i rap, i rock, i gitary, refreny, pseudo-solówki (ogólnie dużo miejsca na instrumentale, co w hiphopie się nie zdarza?), klawisze (Psalm 52), i oczywiście, niesamowite, głębokie i prawdziwe teksty (i nie o byle czym). A, i znalazło się tu miejsce nawet na porządny rapcore (Make-Up). Pięć Dwa już na TRIPie pokazali że nie są zwykłymi hiphopowcami i chwała im za to. N.E.O chłonąłem w tym roku wielokrotnie, i nadal słucham bardzo często.
https://www.youtube.com/watch?v=Hvqiemic6wI (Psalm 52)
https://www.youtube.com/watch?v=jpShZeCAaSY (Make-Up)

Dalej już stonerowo...
2. Rainbows Are Free - Waves Ahead The Ocean - pewien serwis muzyczny określił ich jako "Slamming waves of molten guitar magma" i to w zasadzie oddaje charakter ich grania. Mocne, zajebiście wchodzące rytmy, riffy i niecodzienne brzmienie bardzo zachęcają do repeatowania całej płyty.
https://www.youtube.com/watch?v=K1xODWxwCkE (Speed Gof And The Rise Of The Motherfuckers From Place Beond Hell)
https://www.youtube.com/watch?v=4oInIU7Dfl4 (Sonic Demon)

3. Bigelf - Into The Maelstrom - Mike Portnoy z Dream Theater nagrał płytę z nimi, i dało to im niezłego kopa. Jest progresywnie, psychodelicznie i melodyjnie. Niby niemożliwe? A jednak. I wciąga. I do tego na brzmieniu siedzącym głęboko w "Master Of Reality" wiadomej grupy.
https://www.youtube.com/watch?v=3YbQm1DS0Qs (Edge Of Oblivion - tutaj widać moc Mike'a Portnoya)
https://www.youtube.com/watch?v=TlEk6uppYZc (a tutaj, Harry McQuhae połączenie King Crimson z Beatlesami, jak to przeczytałem w jednej z recenzji)

4. Corrosion Of Conformity - IX - a tu sytuacja ma się podobnie jak z QOTSA w roku poprzednim; znałem wcześniej ich parę utworów ale jakoś nie korciło mnie na więcej, Spotify zaproponowało mi nową płytę i... okazało się że grają naprawdę solidnie. Cała płyta, jak i parę poprzednich (szczególnie C.O.C / Deliverance)
https://www.youtube.com/watch?v=AsTIkixAi_U (Trucker)
https://www.youtube.com/watch?v=TAujB4Emaio (On Your Way)

5. The Socks - Self-Titled (The Socks) - New Wave Proto-Metal, czyli Witchcraft v.2.0, z wokalistą a'la Riotgod
https://www.youtube.com/watch?v=2I1tKMkGqCg (The Last Dragon)
https://www.youtube.com/watch?v=wen0XUUNn0M (Gypsy Lady)

6. Black Moth - Condemnded To Hope - na 2 album Black Moth czekałem już od momentu wydania singla (Room 13), który zwiastował świetnie brzmiące i zrealizowane utwory. A po płycie, mam jeszcze lepsze wrażenia.
https://www.youtube.com/watch?v=o0MlnQJtoV0 (Room 13)
https://www.youtube.com/watch?v=ViIXOdYDjNo (utwór tytułowy, świetny narastacz)

7. Lonely Kamel - Shit City - Kiedyś usłyszałem przypadkiem na YT "Grim Reefer', niedawno nowy album. Jest niezłe, mroczniejszy blues zawsze w cenie.
https://www.youtube.com/watch?v=FkEIjq42myE (Falling Down)
https://www.youtube.com/watch?v=uenULE_ITI0 (tytułowy)

8. 1000mods - Vultures - Świetne, Kyussowe granie, które zapada w pamięć, z pamiętnymi tytułami i refrenami. Tu nawet okładka jest fajna.
https://www.youtube.com/watch?v=b7ZXGbj8C0c (Claws)
https://www.youtube.com/watch?v=_AJX6EMUIbw (Low)

9. Blues Pills - Self-Titled (Blues Pills) - Długo karmili ludzi EPkami po parę utworów, ale w końcu stworzyli pełnoprawny album. I choć wersje EPkowe tych samych piosenek bardziej mi się osłuchały, to całość ma nadzwyczaj pozytywny wydźwięk. Nowe kawałki natomiast są bardzo OK.
https://www.youtube.com/watch?v=I9y9fCZGHk4 (High Class Woman)
https://www.youtube.com/watch?v=iV9XFldAi7w (No Hope)

The Lone Crows - Dark Clouds - dobry, nowoczesny, mroczny blues
https://www.youtube.com/watch?v=rpXK2McEcUM (tytułowy)

Pet The Preacher - The Cave & The Sunlight - Kyussowe klimaty desert rocka po raz drugi na liście, i nie bez powodu - kawał dobrego grania.
https://www.youtube.com/watch?v=7wG4_PE0yS8 (Remains)

John Garcia - John Garcia - John Garcia potrafi robić niezłe kawałki i bez Kyussa. Robił to w Hermano, Unidzie, Slo Burn, Vista Chino i robi to także na solowej płycie. Kolejny "powrót"
do Kyussa na tej liście, ale to żaden minus.
https://www.youtube.com/watch?v=lA5pjOxR4kw (My Mind)

Black Ball Suzi - Jestem - dla odmiany, mieszanka metalu, hard rocka, po polsku z damskim wokalem Zuzy Baum. Niestety, na następnym albumie (jeśli w ogóle powstanie) już jej nie usłyszymy, a szkoda. Bo potrafiła niezle i podrzeć się, i melodyjnie śpiewać do całkiem niezłej warstwy intrumentalnej.
https://www.youtube.com/watch?v=n2XALPlCON8 (Upadek)
https://www.youtube.com/watch?v=tfJSGF8hs_w (Kim?)

Warto by było też wspomnieć o California Breed - czyli swoistego rodzaju kontynuacji Black Country Communion - tylko bez Bonamassy. Więcej tego samego. Po prostu. I tak jak BCC - lubię ich czasem posłuchać, ale żeby regularnie to raczej nie.
https://www.youtube.com/watch?v=nWHFRzcNpow (The Way)

Poza tym, wiele zespołów odkryłem w tym roku które też grają b.fajnie a nie wydali płyty w 2014 (lub wydali epki, albo jeszcze ich nie słuchałem w całości) w tym roku, zbiorczo wymienie: Sky Valley Mistress, The Graveltones, Turbowolf, Baby In Vain, All Them Witches, Gingerpig, Reignwolf, Elevators Of The Graterful Sky, Ruby The Hatchet, Coffin On Tyres. Royal Blood, przesłuchałem parę razy i jest OK.

No, to zrobiłem sobie artykuł w komentarzu. GZ jak ktoś to przeczyta w całości, a będzie jeszcze fajniej jak ktoś z tego skorzysta.

20.12.2014 12:16
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

A ja się z tezą o braku objawień muzycznych nie zgadzam. Objawienia są, tylko nie w tej muzyce z głównego nurtu. Ale jak człowiek dobrze pogrzebie już po konkretnych gatunkach, to wyciągnie dobre rzeczy :)

20.12.2014 14:34
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
202
fsm

GRYOnline.plTeam

Wideo

€xis > Skorzystam ja. Linki są, poklikam, zapoznam się :)

I dorzucę coś, o czym nie napisałem w tekście, bo w trakcie pisania nie było bodźca. Jest sobie zespół (polecony mi przez Spotify) Demians - francuski alternatywno-progresywny rock. Wydali w 2008 płytę Building an Empire, w 2010 Mute i po jakimś czasie ogłosili zawieszenie działalności. Jakie zatem zdziwienie miałem, gdy okazało się, że kilka dni temu pojawił się album numer 3 - Mercury (na pierwsze słuchanie słabszy, niż te starsze).

Zapoznajcie się, mi wchodzi :)

Mają fajne, krótkie kawałki https://www.youtube.com/watch?v=IeXXBlzT9_Y (shine)
Mają fajne, długie kawałki https://www.youtube.com/watch?v=s769Qk8__8U (the perfect symmetry)
Mają fajne, mocniejsze kawałki https://www.youtube.com/watch?v=877beOz9QFI (rainbow ruse)
A ten numer mnie ujął od razu - ściana dźwięku w drugiej połowie jest MOCARNA https://www.youtube.com/watch?v=LjVCOlery2s (hesitation waltz)

A tu zajawka nowej płyty: https://www.youtube.com/watch?v=8hOBo9ytCtE

20.12.2014 16:00
maciejkami
odpowiedz
maciejkami
67
Jónior

Płyta polskiego zespołu Ryba And The Witches jest też całkiem niczego sobie. Przynajmniej przez pierwsze 10 przesłuchań. :)
http://open.spotify.com/album/7BV0o0KLqAavNo3F61VH3P

20.12.2014 16:43
Splinter the Rat
😁
odpowiedz
Splinter the Rat
30
Król Szczurów

[19]

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze