Max Payne 3 czyli kilka myśli co nie nowe - myrmekochoria - 26 stycznia 2015

Max Payne 3, czyli kilka myśli, co nie nowe

"There are two kinds of people: ones that are trying to build their future and ones that are trying to rebuild their past".

Pierwsza odsłona Maxa Paynea została otoczona przez fanów niemalże mitologiczną otoczką. Rewolucja w grach, bullet time, komiks „opowiadający” fabułę, zdradzony glina, mrok Nowego Jorku, halucynacje i to wszystko w 2001 roku. Nie należę do ludzi, którzy myślą, że Max Payne to powtórne przyjście mesjasza, ale nie oznacza to, że gra jest zła. Wręcz przeciwnie, ta produkcja ma swoje istotne miejsce w historii branży. Bałem się, że trzecia odsłona powieli ten sam model co The Fall of Max Payne, ale w zamian za obawy dostałem coś całkiem niewiarygodnego i odświeżającego. Chyba będę musiał przemienić się w jednego z wielu tych fanatycznych derwiszy, którzy osiągają zenit swoich mistycznych możliwości podczas grania w Max Payne 3.

UWAGA! W TEKŚCIE POJAWIAJĄ SIĘ SPOILERY!

"I knew this was a bad idea, but, in the absence of any good ideas, I continued forward."

Mogę być w błędzie, ale ostatnim czasem brakuje solidnego kina akcji. Sytuacja ma się podobnie w grach. Według mnie krokiem w dobrym kierunku były szalone przygody Kanea i Lyncha, które można byłoby porównać do „Gorączki” Manna. Wielu ludzi rozczarowała filmowa adaptacja Maxa Paynea. Ciężko mi się do niej odnieść, bo szanuje swój czas, ale opinie nie są pochlebne. Tam gdzie zawiodła kinematografia gry zwyciężyły, bo inaczej nowych przygód Maxa nie można określić. Powrót legendy za 105 milionów dolarów. Zatrzymajmy się na chwilę nad tym fenomenem. Czy nie żyjemy we wspaniałych czasach potencjalni anonimowi czytelnicy z dłuższym stażem grania? Kto dwadzieścia lat temu spodziewałby się, że ktoś wyłoży taką sumę na „grę dla dzieci”? I nie tylko wyłoży, ale postara się doprowadzić niemalże każdy element i aspekt rozgrywki do perfekcji?

"This guys were not messing around this place was like Bagdad with g-strings"

Max otrzymuje w pośredni sposób propozycje nie do odrzucenia i wybiera się w podróż do São Paulo, aby chronić bogatą rodzinę Branco wraz ze swoim kumplem Passosem. Praca ma być dobrze płatna, łatwa i bez żadnych komplikacji – oczywiście tak nie jest… . To może być jedna z najbrutalniejszych gier w jakie przyszło mi grać, ale w dobrym sensie. Przygody Maxa w Brazylii przepełnione są przemocą, desperacją, poczuciem winy, ale to wszystko jest przykryte warstwą zjadliwego humoru. Jesteśmy niesieni na fali bezlitośnych wydarzeń, które możemy zrozumieć lepiej dzięki rozrzuconym wskazówkom. W pewnym sensie Max Payne 3 to sensacyjny thriller, który opisuje kondycje współczesnego społeczeństwa i wiem, że brzmi to bardzo pretensjonalnie, ale ciężko nie zauważyć tego w tej grze, jak i samej konstrukcji poziomów: różnice finansowe pomiędzy społeczeństwem, korupcja, „prawdziwy sposób w jaki prowadzi się interesy”, moralne bankructwo, podwójne standardy, zakulisowe działania władz, żałosny egalitaryzm bogaczy. Historia przedstawiona w tej grze jest całkiem smutna i dobijająca, więc może mała rekapitulacja? Co oznacza oczywiście spoilery dla tych, którzy nie grali. Rodrigo Branco jest magnatem nieruchomości w São Paulo, choć nie wydaje się szczęśliwy ("I was born into great fortune. Sometimes it feels like I have done nothing apart from being a rich man, in a poor country."). Jego majątkiem zdaje się za to cieszyć młodszy brat (Marcelo) Rodrigo, którego można określić mianem rozpieszczonego playboya, choć podkochuje się on w partnerce swojego brata - Fabianie. Victor Branco jest politykiem, ale tak naprawdę jest odpowiedzialny za wszystkie wydarzenia w grze. Jedna z bardziej obślizgłych postaci - “He was smoother than an oil slick on an iceberg…and twice as toxic.”. Victor to socjopata, który nie zawaha się przed niczym, aby pozyskać władzę i pieniądze brata. „Handel” organami, porwanie i egzekucja żony własnego brata, spalenie w oponach Marcelo, próba morderstwa kobiety w ciąży. Jakby powiedział Max – „A proper gentleman”. Gdy zobaczyłem jaki los spotkał Rodrigo, to przypomniała mi się wypowiedziana wcześniej fraza: „Do you think a pile of shit feels popular because it's surrounded by flies”. Rodrigo jest zupełnie osamotniony i ginie w taki sposób.

"Another dark rainy night. Another police station. Another futile crusade for amends... Time moves forward, and nothing changes. It was starting to feel as if I'd never leave that place. Like one of those nightmares where you keep running and running only to discover you're chasing yourself." 

Rola Maxa w tej opowieści zmienia się niemal nieustannie: ochroniarz, zabijaka i „mściciel uciśnionych” (The Great American Savior of the Poor jak nazywa go Wilson da Silva). Max po odkryciu całej sprawy (zwłaszcza handel organami) postanowił, że nie popuści Victorowi, Beckerowi, UFE i Cracha Preto ("Jesus Christ, these bastards made the NYPD look like the Hari-Krishnas...”), bo wie, że prawdopodobnie nie wyjdzie z tego żywy. W sumie, jak teraz o tym myślę, to Max szukał po prostu odkupienia za cierpienie, które zdaje się przyciągać. Pamiętajmy, ze cała rodzina Branco nie żyje, a ich główny budynek został zrównany z ziemią – nie mówiąc już o przeszłości naszego bohatera. "We'd only been married a short time. By now she's been dead longer than I knew her. I still haven't really forgiven myself for the Mona business, but I knew that was just grief. The insanity that comes with losing the life you had just built. Michelle.. I missed her with every part of my being. I hated the world for not killing me with her, and I hated myself for allowing this to happen to her, and our little girl". Nad Maxem wisi jakaś niewytłumaczalna klątwa i jego pragnieniem jest niemożliwe do zrealizowanie wybaczenie, którego nie może osiągnąć. Być może dlatego też ratuje Passosa i ciężarną Giovanne, bo widzi samego siebie w nim.

"It was Monday afternoon and I'd already been thrown out of a party, been to a strip club and got into a bar fight. This latest mid-life crisis was certainly ticking all the boxes."

Zmiana miejsca akcji bardzo pomogła serii, bo nie wiem czy kolejna przygody w ciemnym, mroczymy Nowym Jorku zdałaby test. Lokacje wyglądają wciąż świetnie. Panorama São Paulo z helikoptera wyglądała jak rozświetlona płyta główna. Migoczące światła w klubie nocnym. Kanał Panamski i nagle opustoszały jacht. Strzelanina koło wielkiego neonowego szyldu. Zardzewiałe industrialne pomieszczenia podczas poszukiwań Fabiany. Ubóstwo i piekło faweli. Zwiedzanie posterunku policji od cel, po strzelnice, laboratoria, kończąc na biurze komendanta. Gigantyczny i pusty stadion. Futurystyczne i sterylne lotnisko z podwieszonym origami pod sufitem. Zdewastowany hotel używany przez niemiłych ludzi jako „klinika” do pobierania organów i pozbywania się ciał w stylu krematorium. Wspomniałem, że później walczymy na dachu zapadającego się budynku po małym wyburzeniu a la Max Payne – niech ktoś to przebije? Nawet gorliwi miłośnicy Nowego Jorku otrzymają kilka poziomów, aby mogli poczuć się jak w domu. Ulubiony bar Maxa, cmentarz, dom pogrzebowy, mieszkanie oszalałego weterana z Wietnamu, który najwidoczniej śledził poczynania naszego bohatera. Trzeba przyznać, że ekipa z Rockstar naprawdę się postarała.

“I had a hole in my second favorite drinking arm…”

Czym jednak byłby Max Payne bez strzelenia? Nie wiem, czy w jakiekolwiek grze strzelało mi się lepiej. Z pewnością najlepsza strzelanina TPP do tej pory. Płynność i zakres ruchów Maxa robi wrażenie, zwłaszcza „turlanie” się po podłodze. System ran i postrzałów spisuje się całkiem fenomenalnie w spowolnionym czasie. Strzelaniny w tej grze są niemalże hollywoodzkie. Jest coś godnego podziwu w tym jak przeciwnicy reagują na postrzały; lekki postrzał w korpus i nasz przeciwnik wywróci się, częstując serią sufit a la wrogowie demokracji w Rambo 2. Opancerzeni oponenci dają nieźle popalić, zwłaszcza jeżeli mamy broń o małym kalibrze i nie jesteśmy miłośnikami frenologii. Z pewnością sami zauważycie, że pociski nie gubią trajektorii tj. gdy postrzelicie kogoś w kończynę, to pocisk przechodzi i kontynuuje swoją podróż w stronę czerepu przeciwnika i zostawi paskudną ranę wyjściową z tyłu głowy. Oczywiście nie jestem psychopatą, ale to jest prawie poezja. Poezja wypadających łusek, ruchu obrotowego, prochu. Bóg mógł stworzyć ludzi, ale Samuel Colt uczynił ich prawdziwie równymi, jak mawia stare przysłowie.

„There it was, the soundtrack to my life, and, for a few seconds, came harmony, finally”.

Zazwyczaj nie piszę o muzyce, ale tutaj warto się zatrzymać chwilę, bo soundtrack wspaniale wpisuje się w klimat gry, jak i samej Brazylii. Delikatny ambient, niemalże pierwotne i arytmiczne zbitki dźwięków podczas wymiany ognia albo nagłego pojawienia się przeciwnika, smutne i nostalgiczne nuty przypominające o depresji i przeszłości Maxa. To może być jeden z oryginalniejszych i nowatorskich soundtracków w tej „generacji gier”.

“This kind of place made me want to puke. I needed a real drink to cope with the electronic music and robotic people."

Max Payne 3 wprowadził trochę pozytywnego myślenia do mojego życia. Wszyscy wiemy, jak wygląda sytuacja współczesnego świata – nieciekawie i w większej mierze zależy to od niewłaściwych ludzi na niewłaściwym miejscu. Wspaniale jest jednak widzieć właściwych ludzi na właściwym miejscu. Współczesny przemysł rozrywkowy jest niewiarygodny, niewiarygodny. Kino, seriale, gry, niepotrzebne skreślić. Jeżeli jesteście szczodrzy, to skodyfikowana kultura grania ma trochę ponad 30 lat, może od 15 lat jest traktowana „poważnie” przez „mainstream”, a branża gier jest dopiero w powijakach i spójrzcie co osiągnęła. Może powiało trochę patosem, bo to tylko gry, ale czy na pewno? Czy nie jest to zwycięstwo organizacji, kreatywności (graficy, scenarzyści, muzycy, programiści, animatorzy i wielu innych), technologii oraz wysiłku wielu ludzi z różnych gałęzi sztuki czy technologii? Cóż, przynajmniej miejmy nadzieję, ze to nie miała być trylogia i czwarta część jest w planach.

myrmekochoria
26 stycznia 2015 - 17:05

Komentarze Czytelników (42)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
28.01.2015 18:07
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Bramkarz teraz ogarniam, ale wciąż tego nie zauważyłem, ale każdy dostrzega różne rzeczy, dlatego świat jest ciekawy

USSCheyenne ja nie traktuje gier jako nieślubnego dziecka, które zamykam w piwnicy po zmroku. Nieważne czy to blockbustery, indie, czy cokolwiek innego - z zasady jestem wyrozumiały. Nie stoję również po żadnej stronie barykady odnośnie, a dawniej było lepiej, a teraz to żałość. Nie warto skupiać się na negatywnych rzeczach w życiu, zwłaszcza tych, których nie można zmienić. Ciężko będzie Ci obronić stwierdzenie, że większość gier AAA od lat jest słabe. Arkham City, nowy Wolfenstein - przykłady można mnożyć. Jak najbardziej się zgadzam jednak, że generacja ma swoje problemy itd. Mnie osobiście denerwuje słaba optymalizacja w grach - ktoś nie wykonuje swojej pracy, choć łatwo to mówić takiemu ćwokowi jak ja, który nie ma o tym pojęcia. Może też się to wiązać z niepisaną umową pomiędzy twórcami gier i sprzętu do grania (tj. karty, procesory), bo kapitalizm.

Dreamy ja również przychylam się do stwierdzenia, że to może być wisienka tej trylogii

Amazing_Maurice. Warto. Przy okazji miażdżący tekst o retro - sam miałem coś w tych klimatach pisać, ale widzę, że nie ma już potrzeby. Przyjemności skreślenia czegoś o Far Cry 3: Blood Dragon sobie jednak nie odmówię

Sethlan zgoda. Nie napisałem zbyt wiele jak bardzo hollywoodzkie są strzelaniny, bo nie chciałem wyjść na psychopatę, opisującego jak to wspaniale śrut z shotguna niszczy szyby i wbija się w ciało. Wymiana ognia w budynku rodziny Branco; papier, szkło, latają w powietrzu - perfekcja. I za takie przywiązanie do detali jednak warto chwalić ludzi. Trzeba łyknąć konwencję albo wczuć się w bohatera i poczuć desperacje i bezsens (brutalna śmierć rodziny i szansa na zrobienie czegoś dobrego). Końcówka gry (kilka ostatnich rozdziałów) ma świetne tempo, a muzyka świetna. Napisałeś też w sumie coś ważnego, że twórcy dali otwartą rękę w rozgrywce. Bez problemu można grać, "jak w starym Maxie" albo chować się za osłonami.

Kuba1711, e tam może za 30 lat dostaniesz za coś takiego rentę albo dodatek do emerytury:P. Gra ma w sobie coś hipnotycznego, zwłaszcza końcowe rozdziały, ciężko ich nie skończyć przy jednym posiedzeniu.

28.01.2015 18:35
Marder
odpowiedz
Marder
191
Generał

Jako stary fan Maxa 1 i 2 mogę spokojnie powiedzieć że "trójka" dała radę i okazała się świetną grą. Jest to chyba jeden z nielicznych przypadków kiedy ktoś zmierzył się z pierwowzorem uznanym za grę kultową i podołał zadaniu. Ale co tu gadać wystarczy powiedzieć "Rockstar" i wszystko w temacie.

Bramkarz --- Nie mogę się zgodzić w kwestii systemu osłon. Nikt nie każe Ci tak grać. Masz znakomity tryb bullet time i możesz robić z wrogami co chcesz bez krycia się za osłony. Co do broni to nie wiem co masz na myśli.

28.01.2015 19:47
Patryx0
odpowiedz
Patryx0
130
Look for the Light

Cytaty z Max Payne są rewelacyjne. Sama gra również mi się bardzo podobała.

28.01.2015 22:33
odpowiedz
zanonimizowany832625
55
Generał

Co rockstar to rockstar.

Oni sa tym czym Tarantino dla filmu.

28.01.2015 22:45
Bramkarz
odpowiedz
Bramkarz
130
Legend

Marder

Bramkarz --- Nie mogę się zgodzić w kwestii systemu osłon. Nikt nie każe Ci tak grać. Masz znakomity tryb bullet time i możesz robić z wrogami co chcesz bez krycia się za osłony. Co do broni to nie wiem co masz na myśli.

Niby nikt nie broni ale wystarczy pograć chwilę by zobaczyć sytuacje zaprojektowane w punktach zapisu czy żenującą nieskuteczność uniku z bullet time by stwierdzić, że gra wymusza zupełnie inny styl niż w poprzednich częściach. Zresztą nie jest to moje osobiste wrażenie. Ten wątek przewija się również w recenzjach MP3.

Jednak dla mnie dużo większą wadą jest wyrywanie co chwile kontroli nad Maxem z rąk gracza.

28.01.2015 22:52
yadin
odpowiedz
yadin
102
Legend

Mnie ta część zirytowała. Max dostaje amunicję i apteczki w jednym pomieszczeniu, wchodzi do drugiego i zanim zdąży zareagować, już dostaje pierwszą serię. Wiem, że studio usprawniło oprawę bullet time, ale poza tym gra jest potwornie schematyczna. Idziemy i strzelamy. Oni zapowiadali, że chcieli wskrzesić cechy z pierwszej części, ale to nie się już nie sprawdza. Po RDR i przed GTA V to wyraźny dołek Rockstar Game.

28.01.2015 22:54
odpowiedz
zanonimizowany943726
28
Generał

RDR i GTA V z MP3 nie ma nic wspólnego. Równie dobrze dla kogoś kto nie lubi sandboxów, GTA V i RDR mogą być słabe.

Z osłon korzystałem naprawdę sporadycznie i co by nie mówić urozmaicały one jednak nieco rozgrywkę

28.01.2015 23:19
odpowiedz
korleon18
1
Junior

Quarez dobrze mówi. Czy Wy w ogóle graliście w MP1? Jak można powiedzieć, że trójka to godny następca, a jeszcze lepszy to już spadłem z krzesła. Rockstar zrobił bardzo dobrą grę stylizowaną na Maxa. Nie ma psychodelicznego klimatu i narko-snów. Atmosfera nie umywa się wobec 1, czy 2. Brak mocnych dowcipów i śmiesznych akcji. Rockstar wykupił Maxa, bo wiedział, że się dobrze sprzeda. Widać, że się starali, ale wyszło im tylko w połowie. Nie udźwignęli tematu.

29.01.2015 12:49
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Graliśmy. I według mnie porzucenie śnieżnego, narkotycznego klimatu "jedynki", nawet "dwójki" wyszła serii na dobre. Nie mówię, że tamte klimaty były gorsze, o nie! Chodzi o to, że gra uniknęła wrzucenia jej do szufladki "wtórność", co mogłoby się wydarzyć, gdyby po raz trzeci pokazano ten sam śnieżny, narkotyczny Niu Jork. Fabularnie zmiana otoczenia też jest jak najbardziej na miejscu. A co do humoru jest to kwestia bardzo subiektywna, więc cóż, ciężko oceniać.

29.01.2015 14:49
odpowiedz
korleon18
1
Junior

Nie chodzi o śnieżny NY (z resztą w 2 padał cały czas deszcz). Jedynym powodem niechęci fanów MP do tej gry jest to, że nazywała się Max Payne. Nie zrobił jej Sam Lake, nie było wyrazistych postaci, które pamiętam po latach z 1 czy 2. W ogóle już prawie nie pamiętam o co chodziło w fabule, ponieważ była nudna. W MP3 liczyła się rozpierducha i to im się udało, bo grało się świetnie, ale cały czas czegoś brakowało. Same pseudofilozoficzne teksty Maxa nie wystarczyły.

29.01.2015 15:10
smn
odpowiedz
smn
37
Centurion

Nie mam jak się odnieść, bo w Maxa grałem dawno i tylko pierwszego, ale myśl z ostatniego akapitu o współczesnych dokonaniach branży jest mi bardzo bliska. Podobne wnioski naszły mnie ogrywając na nowo AC: Unity. Wszystkie negatywne kwestie zwyczajnie bledną, kiedy się spojrzy na całościowe wykonanie tych kolosów. A może po prostu łatwo mi zaimponować.
Nie wiem jak można myśleć, że złoty wiek gier mamy już za sobą.

29.01.2015 18:09
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Pozostawię już debatę samej sobie, ale jak wszyscy widza opinie są różne.

Smn "wszystkie negatywne kwestie zwyczajnie bledną, kiedy się spojrzy na całościowe wykonanie tych kolosów" - dokładnie. Jak się odrobię to napisze dłuższy tekst w tej tematyce, ale również czasem podejrzewa, że może łatwo na mnie jest zrobić wrażenie.

29.01.2015 18:31
Marder
odpowiedz
Marder
191
Generał

Ja uważam że Rockstar dał radę. Spójrzcie co Eidos zrobił z grą Thief. Starych fanów gra zbulwersowała a młodym nie podeszła. Wyobrażacie sobie teraz kogoś innego robiącego Maxa 3 niż Rockstar ? Wyszło by dno i wodorosty. A tak dostaliśmy produkt, który zadowolił wszystkich. Owszem też byłem sceptyczny w kwestii porzucenia śnieżno-nocnych klimatów NY na rzecz brazylijskich faweli. Na osłodę dostaliśmy kilka retrospekcji utrzymanych właśnie w tym klimacie. Rozumiem że komuś coś mogło nie podejść jednak uczciwie trzeba przyznać że jako całość gra wyszła dobrze i to pod względem graficznym, optymalizacji jak i grywalności zachowując klimat starych części.

29.01.2015 19:01
odpowiedz
korleon18
1
Junior

A Wy dalej z tym NY... Jeśli sądzicie, że wszystkim niezadowolonym chodzi o miasto w którym rozgrywa się akcja to spójrzcie na Alana Wake. Ta gra jest horrorem, w małym górskim mieście. Mało tam strzelania, a spowalnianie czasu mało ekscytujące. Mimo to dużo bliżej jest jej do MP1 i 2, niż MP3 z całymi swoimi kinowymi scenkami. Ale Wy po prostu nie czaicie klimatu w jakim Remendy robi gry... MP3 to świetna gra, ale bardzo słaby Max Payne. To samo stało się z Gothickiem.

30.01.2015 16:59
Marder
odpowiedz
Marder
191
Generał

Kinowe scenki były bardzo dobre. Render bezpośrednio na silniku gry tak, że nie wiedziałeś czy masz jeszcze patrzeć czy już grać. Zrobili by komiks to podniosłyby się głosy krytyki, że to odgrzewany kotlet, że technika poszła naprzód itd. Alan Wake to chyba tylko z uwagi na sterowanie i widok TPP ma coś wspólnego z Maxem. Gra akcji to nie horror.

30.01.2015 19:50
odpowiedz
zanonimizowany943726
28
Generał

31, 37 +1

Grałem ostatnio w MP3, a teraz w MP1 i powiem szczerze, że w trójce wszelkie możliwe rozwiązania gameplayowe są na plus. Miejsce akcji też jak najbardziej bo trzeci raz w NY byłby już po prostu nudny.
Już dwójka była zrobiona na modle jedynki i co niby trójka też miałaby być prawie identyczna?
Rockstar podjął naprawdę dobrą decyzję, powiew swiezosci mile widziany ;)

05.02.2015 14:22
kacper1818
odpowiedz
kacper1818
71
Konsul

Fakt mi też grało się wygodniej w MP2 niż MP1 bo gameplay jest lepszy. A w jedynce jest bardziej toporniejszy ale za to fabuła nadrabia. A MP3 również świetny :) Mogli by zrobić remake jedynki z lepszym gameplayem i grafiką na styl tego z MP3 komiksowe przerywniki zastąpić normalnymi. W tedy gra nabrała by filmowości :)

05.02.2015 17:35
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Kacper1818 kto wie czy nie doczekamy się remakeu graficznego MP1. W sumie to byłby to ciekawy eksperyment

01.03.2015 22:42
Matekso
odpowiedz
Matekso
96
Generał

Jak ktoś pieprzył parę lat temu, że gra jest schematyczna niech wycofa swoje słowa patrz The Order 1886!. Gram obecnie w MP3 i wszystko jest genialne i poziomy i lokacje, jest w końcu adrenalina. Poziom trudny jest dość trudny, mamy małe sekwencje, uruchamianie guzików, popchnięcia szafy, wciśnij RT (gram na padzie), znajdzi złote bronie, i to co kocham w gta ostatnio kanały TV! ktoś kto gra teraz w MP3 i ma za sobą gta IV i V wie co mówię! od razu mówię nie grałem i nie zamierzam grać w MP 1 i 2, trójka odrobiła lekcje za mnie i wszystko ma z poprzednich odsłon i wiem to, co wyczytam w necie sobie z fabuły,

02.03.2015 18:16
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

W sumie zwracasz uwagę na ciekawy problem, bo dawniej (kilka lat) o MP3, RAGE i kilku innych pozycjach mówiono, że są schematyczne i stereotypowe. Jednak w porównaniu do wojny klonów CoD i wszystkich negatywnych zjawisk w współczesnych shooterach - te gry wyglądają wspaniale i łączą stare sprawdzone metody z nowoczesnymi elementami. W sumie dalej warto zagrać w pozostałe części MP

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze