Branża Wars #5 –NBA 2K14: Tragedia w czterech spisana aktach - Czarny Wilk - 13 kwietnia 2015

Branża Wars #5 –NBA 2K14: Tragedia w czterech spisana aktach

Branża Wars to nieregularny cykl, w którym zamierzam przedstawiać i komentować wszelkie branżowe aferki. Zarówno z naszego podwórka, jak i te globalne.

Prolog

Afera, jaka ostatnimi czasy przetoczyła się przez społeczność fanów gry NBA 2K14 to interesujący przypadek sytuacji, gdy twórcy przedobrzają z „zachęcaniem” do zakupu nowszych odsłon serii i nie doceniają swoich fanów, w efekcie czego muszą wycofywać się ze swoich nieprzemyślanych pomysłów.

Akt I

NBA 2K14 było całkiem udaną odsłoną zdaniem wielu najlepszej wirtualnej symulacji koszykówki. Żeby daleko nie szukać, zgarnęło 9/10 w oficjalnej recenzji GOLa. Kiedy więc w grudniu zeszłego roku wydawca, 2K Games, ogłosił, że pod koniec stycznia wycofana zostanie możliwość nabywania za realne pieniądze wirtualnej waluty w grze, wielu core’owych graczy uznało to za odważny krok pod prąd w dobrym kierunku. W końcu nikt nie lubi mikropłatności w grach rozprowadzanych za pełną cenę. Tymczasem okazało się, że nie był to ukłon w kierunku społeczności, a asekuracja przed problemami prawnymi przy tym, co nastąpiło jakiś czas później...

Akt II

Początek marca tego roku, niecałe siedemnaście miesięcy od daty premiery gry. 2K Games informuje świat, że pod koniec miesiąca serwery obsługujące rozgrywkę online zostaną wyłączone. Dezaktywacja funkcji online w starych grach to raczej nic nowego i nikt nie ma tego za złe twórcom, ale w przypadku produkcji, której nie stuknęły jeszcze nawet dwa lata (w przypadku wersji nextgenowych minęło raptem 16 miesięcy od premiery), która względnie niedawno była w Playstation Plus i w którą wciąż gra po sieci sporo graczy, to już ruch mocno kontrowersyjny. Odzew graczy był mocno negatywny; sporo osób, widząc w tym jawną próbę zmuszenia fanów do zakupu nowszej odsłony, nie kryło oburzenia taką praktyką.

Akt III

Jak obiecano, tak zrobiono – wraz z końcem marca tego roku serwery zostały zamknięte. Szybko okazało się jednak, że tryb online był mocno zintegrowany z karierami graczy w single player i te... przestały działać. Wbrew obietnicom, że do niczego takiego nie dojdzie, gracze utracili dostęp do swojego wirtualnego dorobku. Jedynym rozwiązaniem było rozpoczęcie całej kariery od zera. Tłumaczenie twórców okazało się, cóż... niesatysfakcjonujące:

Sadly this may come as an inconvenience to some of you and if so we truly do understand and can feel for how upsetting this may seem as there always is a special bond that occurs between a player and their MyCareer save but all good things must come to an end and rest assured your MyCareer or MyGM went out while on top!

Czyli po naszemu: Dla niektórych z was może być to niewygodne i my naprawdę rozumiemy, że może was to denerwować, gdyż zawsze istnieje specjalna więź między graczem a jego karierą, ale wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Bądźcie spokojni, że wasza kariera zakończyła się na samym szczycie!

Akt IV

Piekło nie zna furii takiej jak gracz wzgardzony, o czym przekonało się 2K Games po tak swawolnych tłumaczeniach. Fala gniewu zalała kanały social media twórców do tego stopnia, że ci zdecydowali się częściowo ugiąć i 7 kwietnia ogłosili, że serwery wracają do życia, a wszystkie przyszłe gry wydawane pod ich szyldem będą “żyły” przez okres od 18 do aż 27 miesięcy. Hurra?

Epilog

Zagranie 2K ciężko nazwać uczciwym w stosunku do graczy. Wyłączanie serwerów po raptem kilkunastu miesiącach to wynik znacznie słabszy niż standardy branżowe i choć można się spodziewać, że niestety z czasem stanie się normą, amerykański wydawca zanadto się z tym pośpieszył. Jestem w stanie wyobrazić sobie, do czego to zmierza – kolejne części FIF-y czy CoD-a aktywne, tylko do czasu, aż nie pojawi się nowa odsłona, taka swoista forma abonamentu znanego z gier MMO. Reakcja graczy cieszy, bowiem zdołała opóźnić nieuniknione, ale nie ukrywajmy – nawet te 27 miesięcy to śmiesznie mało, jeśli się weźmie pod uwagę, że w Unreal Tournament z 99 roku można grać do dzisiaj.

Zdaniem Drauga, współpracownika Gry-OnLine.pl

Kto jest wrogiem publicznym wśród ogółu graczy, jeśli chodzi o wydawców? Electronic Arts i Ubisoft, bo rok w rok wypuszczają pozbawione innowacji i nierzadko niedorobione tasiemce. A kto jest wzorem do naśladowania? Choćby takie 2K Games, bo dostarcza wysmakowane, wysokiej jakości produkty w rozsądnych odstępach czasu. Opisana przez Czarnego Wilka sytuacja dowodzi jednego: w biznesie – nawet tak „niewinnym” jak growy – nie ma miejsca na sentymenty i ideały. Nasze NBA jest doskonałe i nie ma konkurencji, bo EA Sports to niedojdy i raczej nam nie zagrożą swoją koszykówką? No to hulaj dusza, piekła nie ma! Konsumenci muszą wiedzieć, że nowsze = lepsze, a wyższy numerek w tytule oznacza zupełnie nową jakość. Przecież bawienie się produktem, który ma więcej niż rok, jest niemodne i w ogóle szkodzi zdrowiu...

Zresztą, NBA 2K14 to nie pierwszy przykład takiego traktowania graczy ze strony 2K (użyłbym tutaj jakiegoś epitetu, ale nic poniżej tych na „S” – tych, którymi Andrzej Sapkowski tak szafuje – jakoś nie pasuje). Tyle że wcześniej serwery dożywały chociaż dwóch lat – no i ich wyłączenie nie dotknęło jeszcze tytułu tak wysokiej rangi. Tutaj brawa dla społeczności, że rozpętała „gó*noburzę” – oto mamy dowód, że w kupie rzeczywiście tkwi siła, a gracze łącząc siły, są w stanie pchnąć świat (znaczy, branżę) na właściwe tory. W ogóle najlepiej byłoby, gdyby komputerowi i konsolowi sportowcy obudzili się wreszcie i dostrzegli, że zmiany, jakie oferują im kolejne, coroczne odsłony ulubionych serii, powinny być dostarczane w darmowych aktualizacjach, a nie w pudełkach po 100+ złotych, ale... No, nie oczekujmy od razu za wiele. Może kiedyś nauczymy się bardziej rozsądnie głosować portfelami. A na razie cieszmy się tym małym zwycięstwem nad 2K i dalej pokazujmy gigantom, że gracze nie dadzą się traktować jak średniorozgarnięte szympansy.

Poprzednie części cyklu:

#4: Kojima kontra Konami

#3: Reaktywacja Secret Service bezczelnym przekrętem?

#2: Te złe gry komputerowe, czyli TVP uczy

#1: 1/10 dla Batman: Arkham Origins


Źródło: PSSite, Polygon

Korekta: Polski Geek, Draug

Czarny Wilk
13 kwietnia 2015 - 11:48

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
14.04.2015 09:13
Brucevsky
Brucevsky
111
Playing with writing

gameplay.pl

Dobra i zdecydowana akcja społeczności cieszy. Może to zahamuje nieco te co bardziej radykalne pomysły twórców. Inna sprawa, że nie spodziewałem się takiej zagrywki po 2K Games. Brak konkurencji jednak robi swoje. Fani NBA powinni zacząć trzymać kciuki za powrót do formy serii Live, by rywalizacja na nowo nabrała tempa.

16.04.2015 01:15
odpowiedz
jaalboja
35
Generał

Brak konkurencji to jedno, ale bardziej boli anarchia w swiecie twórców gier.
mogli by te serwery zamknac miesiac po uruchomieniu i tez nic by im prawnie nie zrobili. Powinien być prawnie zagwarantowany okres w którym gra multiplayer ma miec włączone serwery.

Bo płaci gracz kase też za tryb multi, a nie tylko za singiel. Jesli sprzedajesz tryb multi to niech on działa ileś czasu.

ogólnie rynek gier powinien zostać unormowany jakoś prawnie. Bo produkt jakim jest gra czesto jest niemozliwy do zwrotu, a jakosc niejednokrotnie jest inna niz obiecywano, pokazywano na screenach filmikach itd.