The Sims 4 - Edycja Kolekcjonerska - Unboxing (wydanie specjalne)
365 dzień na Ziemi, czyli mój rok na Gameplay'u.
Jak wydawane są soundtracki z gier (dyskusja) - Słowo na niedzielę(44)
Music To The People - Newsy(49).
Nowa płyta od Foo Fighters - Newsy(47 i 48)
Megadeth - Peace Sells... But Who's Buying? 25th Anniversary - Unboxing(25)
Newsy ze świata muzyki. Tym razem na smutno, ponieważ wszystkie inne informacje przyćmiła ta o śmierci Lou Reeda, lecz nie jest to jedyny news, o którym można napisać. Zapraszam!
23.10.2013 – 29.10.2013
Jakiś czas temu napisałem, że rok 2013 należy do starych mistrzów, którzy w wielkim(bądź nie) stylu powracają na scenę muzyczną. Był więc świetny powrót Black Sabbath, równie dobry Dream Theater, byli wreszcie ludzie z Deep Purple, którzy spisali się odrobinę gorzej. A jak jest z Paulem McCartney’em i jego najnowszym dziełem o dosyć przewrotnym i prostym tytule New? Zapraszam do recenzji!
Gdy w 1980 Pink Floyd zaczęli koncertować promując płytę The Wall szybko okazało się, że całe show(bo w umyśle Watersa to zawsze miało być czymś więcej niż zwyczajnym koncertem) wymaga dużo bardziej zaawansowanej techniki niż tej, która w latach 80’ była dostępna i że całość jest nierentowna. Pokazywanie więc całego przedstawienia po pewnym czasie zarzucono i wrócono do niego dopiero w 2011 roku(z drobną przerwą na wyjątkowy koncert w Berlinie po upadku Muru), tym razem z odpowiednią technologią. The Wall mieliśmy okazję zobaczyć w 2011 roku w Łodzi i właśnie w tym roku na Stadionie Narodowym w Warszawie. A jakie wyniosłem wspomnienia z tego wydarzenia i czy rzeczywiście warto robić tyle szumu wokół tej produkcji? Zapraszam do przeczytania relacji!
Newsy muzyczne ze świata oraz z Polski. Premiera najnowszego albumu McCartney’a w Polsce, głosowanie dotyczące Rock’n’Roll Hall of Fame, ujawniona lista piosenek, która zostanie użyta w nowej edycji Rocksmitha oraz koncert Metallici… na Antarktydzie. Działo się, działo.
16.10.2013 – 22.10.2013
The Alan Parsons Project nie jest w Polsce zespołem najbardziej znanym czy cenionym. Szkoda, ponieważ duet ten nagrał kilka ciekawych płyt. Założony został przez Alana Parsonsa i Ericka Woolfsona i w 1976 roku panowie nagrali swoją pierwszą płytę, a rok później krążek o tytule I Robot. Od tego czasu minęło już ponad 35 lat, a my mamy okazję przypomnieć sobie to ciekawe wydawnictwo za sprawą wydania rocznicowego. Zapraszam do recenzji!
Magical Mystery Tour – jako płyta – jest dla mnie jednym z najważniejszych osiągnięć Beatlesów. Odlot, jaki został słuchaczom zaprezentowany, jest niesamowity. Każda piosenka zapada w pamięci, niektóre szalone(I am the Walrus), inne niezwykle plastyczne(Penny Lane), a jeszcze inne po prostu genialne(Strawbery Fields Forever). Obok albumu o tym samym tytule do kin trafił film, który nie został najlepiej przyjęty, zarówno przez krytyków, jak i zwykłych fanów. Po nieco ponad 40 latach możemy zapoznać się z tym filmem i EP-ką, która promowała film w Wielkiej Brytanii(zawiera ona utwory od 1 do6 z płyty Magical Mystery…), a to za sprawą remastera, który ukazał się w 2011 roku na DVD, BRD oraz w edycji specjalnej.
U2 jest dla mnie zespołem, którego fenomenu nie jestem w stanie pojąć i chyba nigdy nie pojmę. Nie rozumiem o co tyle hałasu koło nich, nie rozumiem czemu Bono rok w rok inkasuje tak ogromne koncertowe zyski, nie łapię do końca ich stylu… Inaczej – z U2 maniakalnie czasu nie spędzam. Jest jednak rzecz, która przykuła moją uwagę na dłużej, a jest nią rocznicowe wydanie Achtung Baby – jednej z ich najbardziej rozpoznawalnych płyt. Bo(moim zdaniem) w przeciwieństwie do samego zespołu, edycja ta prezentuje się fenomenalnie!
Newsy muzyczne ze świata, Polski i moego domu. Książka o Abbie, coś o kawałku Hendrixa z Miami, o współpracy Dave'a Grohla i Ghosta oraz spojrzenie na ranking najlepszych metalowych maskotek.
9.10.2013 - 15.10.2013
Choć płyty wydaje się, umieszczając tam kilkanaście utworów, to zawsze(bądź prawie zawsze) jeden, dwa, czasami trzy utwory, znacznie odbiegają poziomem od reszty. To dzięki nim pamiętamy te płyty (dzięki pojedynczym piosenkom pamiętamy połowie wykonawców z lat 80), to do pojedynczych utworów wracamy najczęściej i najchętniej. Nie inaczej jest z soundtrackami, również tymi z gier. Poniżej przedstawiam kilka utworów, które według mnie zasługują na uwagę z różnych powodów… albo są w tym momencie kultowe i nie wypada ich nie znać, albo są po prostu zwyczajnie dobre.
Megadeth zawsze w pewien sposób kojarzył mi się jako bieda-Metallica. Czy to była siła sugestii(w końcu Mustaine w Mecie był, ale sobie poradzili bez niego), czy też na mój osąd wpływał fakt, że ze wszystkich płyt tej formacji do gustu tak naprawdę przypadł mi tylko album Countdown to Extinction. Jednak po odsłuchaniu ostatniego albumu Megadeth – Super Collider – powiem tylko jedno: patrząc na ostatnie dokonania obu tych grup wybieram Megadeth.
Gry, jako najmłodsza dziedzina sztuki(a może jeszcze w ogóle nie sztuka?) siłą rzeczy wzoruje się na swoich poprzednikach, ze względu na nacisk na wyświetlanie obrazów - najbardziej na filmach. W filmie zaś jedną z najważniejszych części jest muzyka. Jeśli film jest tak zrobiony, że muzyka nie odgrywa żadnej roli to albo jest to celowy zabieg, albo oglądamy słaby film. Tak samo jest z grami - ścieżka dźwiękowa jest niezmiernie ważna, a od pewnego czasu soundtracki z gier przestają być tylko tłem dla rozgrywki, ale czymś więcej - dziełem, które z powodzeniem broni się samo i które z powodzeniem istnieje poza grą. Poniżej zaprezentuję cztery soundtracki, które z różnych powodów wywarły na mnie ogromne wrażenie.
Ci, którzy z muzyką mają do czynienia trochę dłużej, często mówią, że do niektórych albumów, zespołów czy wreszcie – gatunków – trzeba dojrzeć muzycznie i jako człowiek. Bez wątpienia takim gatunkiem jest muzyka klasyczna, a jeszcze bardziej – jazz. Do tego pierwszego udało mi się już dotrzeć, do jazzu zaś jeszcze nie. Są jednak płyty, które są tak wybitne, że nie ma znaczenia, że nie słucham jazzu na co dzień, a taką płytą bez wątpienia jest Kind of Blue Milesa Davisa. W 2009 roku obchodziliśmy 50-lecie wydania tej genialnej płyty i dostaliśmy z tej okazji edycję kolekcjonerską, która… co tu dużo mówić – też jest wybitna.
Kolejne newsy ze świata muzyki. Slayer i nowa płyta, Sepultura w naszym kraju, Peter Garbiel i edycje kolekcjonerskie oraz… Glee.
2.08.2013 – 8.10.2013
Deep Purple nigdy nie byli w centrum mojej muzycznej uwagi. Zawsze byli „kolesiami od Smoke on the Water”, z gitarowo-klawiszowego grania zdecydowanie wolę Rainbow, z rocka wolę setkę innych zespołów, które moim zdaniem oferują zwyczajnie więcej. Ich ostatni album, Now What?!, dostawał jednak znakomite recenzje, więc i ja postanowiłem się z nim zaznajomić. Czy zmienił moje podejście do tej cenionej przez wielu ludzi grupie?
Człowiek, prócz słuchania muzyki czy oglądania filmów może również przeczytać książkę. Choć w Polsce jest to raczej umiejętność zanikająca(a może właśnie dlatego?) postanowiłem w tym tygodniu zrecenzować dwie książki dotyczące muzyki, które w ostatnim czasie przeczytałem. Na tapecie: Queen – Nieznana historia oraz Pink Floyd - Prędzej świnie zaczną latać.
Depeche Mode podczas swej długiej i niezwykle udanej kariery nagrali wiele albumów. Niektóre z nich były fantastyczne(Black Celebration), inne jeszcze lepsze(Songs of Faith and Devotion), niektóre dobre(jak ostatni album – Delta Machine), a część była słaba(Ultra). Sounds of the Universe zawsze trudno było mi jednoznacznie przyporządkować do jednej z tych grup, lecz jeśli chodzi o "kolekcjonerską" stronę tej płyty, bez wątpienia jest w ścisłej czołówce wszystkich płyt DM.
Muzyczne newsy ze świata i z kraju. Bowie, Jackson, Newsted i Alice Cooper – choć działo się mniej niż tydzień temu, to nadal nie można narzekać na brak znaczących wydarzeń.
25.09.2013 – 1.10.2013
Gdy zapoznawałem się po kolei z dyskografią Dream Theater kilka lat temu początkowo byłem szczerze zachwycony. Zacząłem poznawać ten zespół od Images and Words, które od tej pory uważam za mistrzostwo progresywnego metalu(melodycznego). Potem niestety było co raz gorzej – DT zaczęło kombinować ze stylem, który się zmieniał i zmieniał, stawał się cięższy(Train of Thought) lub nie wiadomo jaki(Falling into Infinity), a ostatnia płyta, będąca jednocześnie pierwszą płytą od odejścia Portnoy’a była zwyczajnie słaba. Do nowej płyty podszedłem więc z rezerwą, ale dzięki opublikowanemu pierwszemu singlowi miałem nadzieję, że płyta będzie chociaż niezła. Nadzieje się spełniły i to z nawiązką, nowy krążek Dream Theater jest bowiem więcej niż niezły – jest naprawdę świetny!