The Sims 4 - Edycja Kolekcjonerska - Unboxing (wydanie specjalne)
365 dzień na Ziemi, czyli mój rok na Gameplay'u.
Jak wydawane są soundtracki z gier (dyskusja) - Słowo na niedzielę(44)
Music To The People - Newsy(49).
Nowa płyta od Foo Fighters - Newsy(47 i 48)
Megadeth - Peace Sells... But Who's Buying? 25th Anniversary - Unboxing(25)
Cztery poprzednie dzieła Howarda Shore’a dotyczące uniwersum Władcy Pierścieni mnie zachwyciły. Wszystkie i bez wyjątku. Każda płyta, która towarzyszyła premierze filmu na podstawie książek Tolkiena była przemyślana, klimatyczna, epicka i po prostu bardzo dobrze zrobiona. Pod koniec tego roku do kin trafił kolejny film Petera Jacksona o Hobbicie. Nosi on tytuł Hobbit: Pustkowie Smauga i pod takim samym tytułem ukazał się również soundtrack z tego dzieła. A jaki on jest i czy zachwycił mnie tak samo jak jego poprzednicy? Zapraszam do recenzji!
Są takie soundtracki, które zaczynają żyć własnym życiem – i to pomimo wielkości samych filmów, którym towarzyszyły. Takim dziełem są bez wątpienia soundtracki z Gwiezdnych Wojen, gdzie każdy bez problemu rozpozna Imperial March czy główny motyw pojawiający się na początku przy znanych wszystkim żółtych napisach, podobnie jest w przypadku dzieł Howarda Shore’a związanych z Władcą Pierścieni i Hobbitem. Zapraszam na przegląd muzyki towarzyszącej nam przy każdej okazji odwiedzin Śródziemia!
David Gilmour po wydaniu Dark Side of the Moon powiedział, że Floydzi „wpadli w twórczą pułapkę”, właśnie przez ten album. Jest to stwierdzenie tyle trafne, co niepełne, bo po DSotM Floydzi powpadali w wiele pułapek, a ta twórcza wcale nie była najniebezpieczniejszą. A o tym, co muzycy zrobili po wydaniu swojej super-hitowej płyty w 5. części cyklu poświęconego historii Pink Floyd. Zapraszam!
Choć Boże Narodzenie to święto spokoju i odpoczynku, to nie znaczy, że w tym terminie dzieje się mniej – a nawet mam wrażenie, że dzieje się czasami więcej. A w tym tygodniu działo się w muzyce dużo – królowały przede wszystkim zapowiedzi koncertowe, których jest sporo, lecz działy się również inne rzeczy warte uwagi, w tym, uwaga, odejście Biebera na emeryturę. Zapraszam!
18.12.2013 – 24.12.2013
Normalnie wtorek jest czasem, gdy zajmuję się debilną stroną muzyki. Lady Gaga, Gunther czy Bieber mają wtedy swój czas w moich tekstach, lecz tym razem, z uwagi na powagę czasu, postanowiłem krótko napisać o swoich planach na przyszłość i złożyć Wam, czytelnikom gameplay’a świąteczne życzenia.
Grudzień to miesiąc podsumowań. Tak się przyjęło, że pod koniec rok mamy tendencję do przypominania sobie go w całości, analizując co było dobre, a co złe, co można zmienić, a czego lepiej nie zmieniać, co się udało poprawić, a co poprawy nadal wymaga. Dlatego też pod sam koniec grudnia publikuję muzyczne podsumowanie roku 2013, by z szerszej perspektywy, po uspokojeniu wszystkich emocji, które mogłyby zniekształcić obraz, spojrzeć na ten rok. Zapraszam serdecznie!
Diary of Dreams bez wątpienia nie tworzy muzyki łatwej. Muzyka elektroniczna z elementami gotyku, czyli darkwave, nie jest dla każdego i są ludzie, którzy nigdy tego nie załapią. Niezależnie jednak czy komuś muzyka proponowana przez Diary of Dreams się podoba, czy nie, to watro przyjrzeć edycji specjalnej ich płyty z 2011, zatytułowanej Ego:X. Zapraszam!
Muzyczne newsy ze świata oraz Polski. W tym tygodniu działo się sporo - nowe wydawnictwa płytowe, zapowiedzi koncertów, burza wywołana przez Watersa oraz ogłoszenie faktu, kto zostanie wporwadzony do Rock'n'Roll Hall of Fame.
11.12.2013 - 17.12.2013
W tym tygodniu Gunther – model/piosenkarz ze Szwecji - współpracujący na co dzień z grupą The Sunshine Girls oraz od czasu do czasu z Samanthą Fox obchodził 10-lecie swej pracy „artystycznej” i z tej okazji nagrał piosenkę zatytułowaną I’m not Justin Bieber B**ch. Przyjrzyjmy się temu dziełu oraz karierze zboczonego Gunthera bliżej w kolejnej części Ob-La-Di, Ob-La-Da, czyli cyklu, w którym bezsensownie wkraczam w świat bezsensownej muzyki. Zapraszam!
Pamiętam jak wielkim odkryciem była dla mnie grupa o nazwie AudioFeels. Nie miałem pojęcia, że byli w Mam Talent, nie wiedziałem też, że poszło im tam naprawdę dobrze, ale gdy po raz pierwszy usłyszałem ich debiutancki krążek, zatytułowany UnCovered, byłem szczerze zachwycony. W pod koniec tego roku muzycy wydali czwarty album noszący tytuł Świątecznie, tym razem biorąc na warsztat(niespodzianka) piosenki świąteczne oraz kolędy. Choć melodie świąteczne są pozornie proste, to de facto bardzo trudno się z nimi zmierzyć i wyjść zwycięsko. A jak to wyszło AudioFeels? Zapraszam do przeczytana recenzji!
Tydzień temu, korzystając z faktu, że nadchodzą święta, napisałem artykuł o bożonarodzeniowych hitach muzyki popularnej. Tym razem chciałbym się jednak przyjrzeć muzycznemu zjawisku, które jest jeszcze ważniejsze, jeszcze bardziej świąteczne, które jednoznacznie kojarzy nam się ze świętami – czyli kolędom. Poniżej wybór 5 kolęd, z historią ich powstania, najlepszymi wykonaniami oraz uzasadnieniem czemu właśnie te są dla mnie ważne.
Rok 1973 był dla Floydów rokiem najbardziej przełomowym. Po długim okresie poszukiwania odnaleźli lidera, swój styl, swoje brzmienie, stali się niezwykle bogaci i kosmicznie znani. Co więcej – przez nagranie albumu Dark Side of the Moon zmienili oni nie tylko pojmowanie, czym album koncepcyjny jest, ale też mieli ogromny wpływ na pop-kulturę w ogóle. A jak do tego wszystkiego doszło? Zapraszam na 4. część historii Pink Floyd!
Oto kolejna odsłona newsów ze świata muzyki. Tym razem o nowym OST z Hobbita, nagrodach Grammy, o winylowych zakupach, o koncercie na Antarktydzie i wiele więcej!
5.12.2013 – 10.12.2013
Ponad 2 lata temu mieliśmy okazję zapoznać się z piosenką, która pobiła nawet Baby Biebera jeśli chodzi o beznadziejność. Tak – mówię o Friday Rebecci Black. Ostatnio Black nakręciła filmik gdzie ogląda i komentuje swój niesamowity debiut. Zapraszam na trzeci odcinek Ob-La-Di, Ob-La-Da, w którym ponownie bezsensownie zajmę się bezsensowną stroną muzyki!
Sabaton to bez wątpienia grupa wyjątkowa. Daremnie szukać innych zespołów power-metalowych nagrywających całe albumy koncepcyjne albo takie, które cieszyłyby się podobnym uznaniem w Polsce. O wyjątkowości relacji na linii Sabaton-Polacy niech świadczą koncerty, które u nas regularnie się odbywają, a wyjątkowość ich płyt znakomicie pokazuje ich ostatnie dzieło – Carolus Rex.
Święta to magiczny czas. Wszyscy, nawet w Polsce, stają się dla siebie odrobinę milsi, miasta stają się kolorowe od świątecznych iluminacji, dostaje się prezenty, a w radiu zaczynają lecieć świąteczne hity oraz kolędy. Przez najbliższe dwa niedzielne wpisy chciałbym się zająć właśnie tymi świątecznymi piosenkami i pieśniami. Na początek – 5 świątecznych hitów oraz spojrzenie na inne sposoby przedstawiania świąt w piosenkach.
Miles Davis zawsze był pionierem, jeśli chodzi o jazz. W 1959 roku nagrał przełomową płytę Kind of Blue, która zapoczątkowała erę jazzu modalnego. Davis, choć sławny i szalenie doceniony, nie poprzestał na tym i 10 lat później nagrał kolejny album, zatytułowany Bitches Brew, który zapoczątkował coś innego – styl fusion, czyli połączenie jazzu z instrumentami kojarzonymi z muzyką rockową, z gitarą elektryczną na czele. 40 lat po nagraniu tego albumu wyszła specjalna, rocznicowa edycja tego dzieła – a jaka jest, czy prezentuje się lepiej, czy gorzej od Kind of Blue i czy warto ją kupić - do przeczytania w kolejnym unboxingu!
Kolejna część newsów ze świata muzyki. W tym tygodniu ponownie koncertowo, trochę kolekcjonersko i trochę wydawniczo. Zapraszam!
27.11.2013 – 04.12.2013
Ostatnimi czasy spadł ogromny hejt na Miley Cyrus, po jej występie na gali MTV, zaraz potem spadł ponownie jak wyszedł teledysk do jej piosenki Wrecking Ball. Ale czy całkowicie zasłużony?
W życiu jest czas na wszystko. W życiu muzycznym również. Jest czas na jazz, na klasykę, na rocka i na elektronikę. A bywa i tak, że w życiu człowieka przychodzi czas na metal i to nie byle jaki, bo fiński melodic death metal. Zapraszam do przeczytania recenzji płyty Circle fińskiej grupy Amorphis!
W naszym kraju często śmiejemy się z polskiej rzeczywistości w jakiej przyszło nam żyć. Czasami mam wrażenie, że żarty te są niesprawiedliwe bądź grubo przesadzone, lecz po zobaczeniu, jak w Polsce(a przynajmniej w Krakowie) obchodzone jest prawdziwe święto fanów muzyki i nośnika winylowego – Record Store Day – muszę stwierdzić jasno – żarty nie kłamią; żyjemy w dziurze i grajdole. Zapraszam na opis tego niezwykłego przedsięwzięcia, jakim jest RSD oraz krótką relację prosto z Krakowa!